Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Siekiera, piła, kadzidła i śpiew. Co się wyprawia w bazylice u dominikanów? [GALERIA]

REKOLEKCJE U DOMINIKANÓW W LUBLINIE
fot. o. Stach Nowak OP
Udostępnij

Wchodzisz do kościoła, a tam mężczyzna z piłą motorową w ręku. Nie, to nie jest kolejny Horror House. W Wielki Piątek w bazylice Relikwii Krzyża Świętego przy ulicy Złotej w Lublinie, jak w każdym kościele, odbędzie się adoracja krzyża. Ten jednak nie jest całkowicie typowy, a praca nad nim to część większego performance'u.

Nad tworzeniem krzyża w każdą sobotę Wielkiego Postu pracował lubelski artysta Krzysztof Pudełko. Co ważne, tworzył go nie w warsztacie, a pośrodku dominikańskiej bazyliki w Lublinie.

Myślałem o tym już od dawna – mówi artysta w rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim”. – Spotkałem się z ojcem Stanisławem Nowakiem i to wszystko wyszło bardzo spontanicznie podczas rozmowy. Ojciec bardzo się w to wszystko zaangażował i projekt zaczął się krystalizować. 

 

„Krzyż powstaje w trudzie”

I tak w każdą sobotę Wielkiego Postu lubelski artysta pracował w bazylice ciosając drewniane bale, z których powstawał krzyż. Wykorzystał do tego czterometrowe sosny z okolic Narola.

Jak czytamy w „Dzienniku Wschodnim” Krzysztof Pudełko korzysta „wyłącznie z prostych narzędzi – siekiery, piły poprzecznej, żeby pokazać, że krzyż powstaje w trudzie”.

Jak zapowiedział z kolei o. Grzegorz Kluz, przeor lubelskich dominikanów, dzieło Krzysztofa Pudełko to krzyż adoracyjny. Dokładniej, krzyż, który będzie adorowany w Wielki Piątek w dominikańskiej bazylice w Lublinie.

 

Wycie piły, śpiew i kadzidła

Skąd pomysł na taki – wydawałoby się – skomplikowany performance?

Wyjaśnia to na stronie dominikanie.pl jeden ze współorganizatorów – o. Stanisław Nowak:

Kiedy Jezus Chrystus wziął w swoje ręce krzyż i zaniósł na Golgotę, ciało Zbawiciela zetknęło się z konkretnym kawałkiem drewna. Stało się wtedy relikwiami. Drewno to posiada jednak swoją tajemniczą wcześniejszą historię. Musiało wyrosnąć jako żyjące drzewo, ktoś je ściął, zwiózł z lasu, obrobił i przygotował jako rzymską szubienicę. Chcemy odtworzyć przynajmniej fragment tej niezwykłej opowieści.

Odtwarzanie tej opowieści ma pewną odprawę. Odbywa się przy odprawianiu paraliturgii powstania Krzyża. Drewniane bele ciosane są w trakcie śpiewu i w dymie kadzidła.

O. Nowak wyjaśnia, że taki obrządek ma swój cel. Chodzi o to, aby „fragment materialnego świata został oddzielony od naszej rzeczywistości i poświęcony, aby należał do Boga”.

Prace nad krzyżem odbywały się we wszystkie soboty Wielkiego Postu, z kolei w niedziele można było obserwować krzyż w innym miejscu dominikańskiej bazyliki.

Można było do niego podejść, dotknąć go. Do krzyża przytwierdzono kartki z modlitwą, które można było zerwać i zabrać do domu.

 

Poezje na posadzce

O. Nowak ze studentami należącymi do duszpasterstwa starał się wyszukać utwory opowiadające o męce Chrystusa.

Dzięki temu, że wydarzenia zbiegły się w czasie z remontem świątyni – wymianą ogrzewania oraz konserwacją posadzki – można było to połączyć z kolejnym artystycznym show...

Wybrane poezje, bądź ich fragmenty, wyświetlano za pomocą rzutnika na betonowej podłodze, a następnie kaligrafowano.

Jak czytamy na stronie dominikanie.pl, wśród zaprezentowanych wierszy pojawiły się dzieła takich twórców, jak: Czesław Miłosz, Cyprian Norwid, Julian Tuwim oraz Sergiusz Riabinin, Roman Brandstaetter.

Za kilka miesięcy te kaligrafie przykryje nowo powstała posadzka.

Jak wyjaśnia o. Nowak, w wydarzeniach w dominikańskiej bazylice „nie chodzi tylko o zwykły performance”:

Chcemy uczyć się sztuki i kontynuować twórczość w Kościele bez względu na prace konserwacyjne. Przeprowadzane remonty nie zatrzymują czasu, modlitwy i życia liturgicznego. Może za 200 lat ktoś zdejmie płytki i odsłoni się przed nim nasze dzieło. Może zrozumie co tu się działo, jeśli wciąż będzie umiał czytać pismo  – wyjaśnia zakonnik na stronie dominikanie.pl.

 

Czytaj także:
Krzyż w Bronxie

Źródło: dominikanie.pl, Dziennik Wschodni

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail