Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Post ścisły w Wielki Piątek. Jak przeżyć, żeby „zabolało” i miało sens?

POST SCISŁY
Kamil Szumotalski/ALETEIA
Udostępnij
Komentuj

Warto zaplanować swój post ścisły. Zaplanować konkretnie – co i kiedy zamierzam zjeść. Tłumaczymy, o co konkretnie chodzi z tym: „trzy posiłki, w tym jeden do syta” oraz to, dlaczego post musi „zaboleć”.

W Wielki Piątek wszyscy wierni między osiemnastym a sześćdziesiątym rokiem życia są zobowiązani do zachowania postu ścisłego. Przypominamy, o co w nim chodzi i podpowiadamy jak sensownie go przeżyć.

 

Jak pościć i post przeżyć?

Post ścisły oznacza, że tego dnia spożywamy tylko trzy posiłki, bez podjadania w międzyczasie. Z tych trzech posiłków tylko jeden może być „do syta”, czyli do najedzenia się.

Pozostałe dwa powinny być „niedojedzone”, czyli dostarczające niezbędnej nam energii, ale niedające poczucia sytości. Między posiłkami można przyjmować napoje, nie tylko wodę.

Nie chodzi jednak tylko o to, by pościć, ale by post przeżyć. To znaczy, by nie zatrzymać się na jego powierzchni – zaangażować w niego nie tylko swój żołądek, ale i serce. Post ścisły nie polega jedynie na motywowanej względami religijnymi pół-głodówce, ale za pomocą tego zewnętrznego środka ma wpłynąć w konkretny sposób na ducha.

 

Jaki jest cel postu?

Bardzo prosty – post ma mnie osłabić. Ma zaboleć. Chodzi o to, bym poczuł, że jestem słaby, kruchy, bezbronny, głodny. Post ma pomóc mi odkryć, że sam siebie nie nakarmię. Jest – ogarniającym całe moje człowieczeństwo – wołaniem do Boga: Nakarm mnie! Nakarm! Potrzebuję Cię!

Przez dobrowolne przyjęcie fizycznego bólu, a przynajmniej dyskomfortu głodu jest też symbolicznym znakiem zjednoczenia się z Tym, który dobrowolnie idzie na krzyż, by tam nakarmić sobą głód całego świata.

 

Gorliwie, ale nie wyczynowo

Warto zaplanować swój post ścisły. Zaplanować konkretnie – co i kiedy zamierzam zjeść, biorąc przy tym pod uwagę swoje możliwości oraz czekający mnie tego dnia wysiłek i związane z nim zapotrzebowanie na pochodzącą z jedzenia energię.

Lepiej postanowić sobie wersję mniej wyczynową, ale pozostać jej wiernym. Bycie konsekwentnym i wiernym w swoich postanowieniach to jeden z trudniejszych aspektów każdej formy ascezy.

 

Postawić na prostotę

Lepiej, żeby nasze postne posiłki pozostały możliwie proste. Luksusowy, wyszukany bezmięsny obiad do syta pod hasłem „bo mogę” zdecydowanie mija się z sensem podejmowanej przez nas tego dnia praktyki. Skoro jednoczę się z umęczonym Jezusem, to warto pamiętać, że On przed ukrzyżowaniem odmówił wypicia wina zmieszanego z mirrą nie ze względu na swoje preferencje kulinarne, ale po to, by świadomie przeżyć całą mękę.

Bliższy duchowi postu będzie zatem śledź z ziemniakami niż łosoś w purée ze słodkich batatów. No chyba, że ktoś reaguje na bataty jak pewna znana mi dama, która spróbowawszy ich po raz pierwszy oświadczyła z powściągliwą dezaprobatą: „No, ziemniak to to nie jest”.

 

Kogo obowiązuje post?

Osoby, które przekroczyły sześćdziesiąty rok życia albo nie osiągnęły jeszcze osiemnastego nie są zobowiązane do przestrzegania postu ścisłego. Mogą go jednak podjąć z własnej woli. Natomiast wszyscy, którzy ukończyli lat czternaście mają obowiązek zachować tego dnia (jak we wszystkie inne piątki poza uroczystościami kościelnymi) post jakościowy, czyli wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.

Do przestrzegania postu ścisłego nie są zobowiązane osoby, którym nie pozwala na to stan zdrowia/organizmu.

Warto pamiętać, że jesteśmy zaproszeni – choć nie ma takiego obowiązku – do podtrzymania „postu paschalnego” także w Wielką Sobotę, aż do Wigilii Paschalnej. Kiełbaska ze święconki nie zepsuje się chyba do świątecznego niedzielnego śniadania.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail