Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Wielkanoc nie jest fajna…

POCZĄTEK WIECZNOŚCI
Udostępnij

Większość ze znanych mi ludzi twierdzi, że Święta Bożego Narodzenia są „fajniejsze” od Świąt Wielkiej Nocy. Rodzinna atmosfera, prezenty pod choinką, zapach ciasteczek imbirowych są o wiele lepsze od umęczonego Boga, śniadania w garniturze i... intensywnego zapachu jajek.

Ludzie krzyża

Czasami warto uświadomić sobie radykalizm chrześcijaństwa. To tak, jakby miliard ludzi na świecie nosiło na szyi krzesło elektryczne. Krzyż przez kilka wieków był niczym innym jak tylko jednym z najbardziej okrutnych sposobów na zadanie człowiekowi śmierci. Dość powiedzieć, że chrześcijanie pierwszych wieków niechętnie utożsamiali się z krzyżem, jako znakiem chwały swojego Pana. Np. w rzymskich katakumbach o wiele rzadziej pojawia się krzyż, częściej znajdziemy tam znak ryby.

Dzisiaj krzyż – co do tego nie ma wątpliwości – jest najbardziej rozpoznawalnym znakiem w historii świata. W obronie krzyża ginęli i nadal giną ludzie niezależnie od szerokości geograficznej. Chrześcijanin to człowiek krzyża. U progu Świętego Triduum Paschalnego pytam samego siebie, jak wygląda moje branie na barki krzyża codzienności? Krzyża własnego, krzyża mojej żony, krzyży mojej rodziny.

 

Miłość nie jest fajna

To smutna obserwacja, ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że katolicy narzekający na Święta Wielkiej Nocy w swoim duchowym rozwoju zatrzymali się na: „paciorku”, „bozi” i w konsekwencji na: „Trzeba iść do kościoła kilka dni z rzędu? Nie, dziękuję. No chyba, że ze święconką!”. Wiem, co mówię, kiedyś byłem jednym z nich.

Dzisiaj stwierdzam, że przeżyć Święta Wielkanocne to przyjąć tę prawdę: miłość nie jest fajna. Nie jest fajna, bo prowadzi na krzyż. Doświadczenie miłości zdolnej do poświęceń aż po grób, otworzyło w moim sercu drogę do zrozumienia tego, czym jest szczęście. Czy da się to przyjąć bez wiary? Jak tego doświadczyć bez relacji z Tym, który jest Miłością?

 

Umywać nogi, nie ręce

Z bólem przyznaję, że wielokrotnie widzę się w roli Piłata. Chociaż mogę wpłynąć na rzeczywistość wokół mnie, podjąć decyzję, która uratuje niewinnego, zgodzić się z radami żony, wolę umyć ręce. Uciec od odpowiedzialności – jakie to męskie!

Jednocześnie tak trudno mi kochać – klękać przed bliskimi, by myć ich nogi. Nie chcę dotykać tego, co brudne, zranione, czasami śmierdzące. Jeszcze się okaże, że trzeba będzie poświęcić na to czas, energię, z czegoś zrezygnować. Wielki Czwartek to dla mnie sprawdzian z tego, jak służę.

 

Przyjąć cierpienie

Zwykle jestem pierwszy do śpiewania. W ostatnim czasie bardzo często nuciłem znaną na wylot frazę „w krzyżu miłości nauka”. Tymczasem tak trudno mi przyjmować NIEZAWINIONE razy, jednocześnie z łatwością biczując tych, którzy nie pasują do mojego świata. Najtrudniej cierpieć dla żony, najłatwiej założyć koronę z cierni właśnie jej. Cisza wielkopiątkowej liturgii domaga się jasnej odpowiedzi na pytanie: czy chcę umrzeć z miłości?

 

Wielkanoc nie jest fajna

Sądzę, że właśnie dlatego tak trudno nam przyjąć tajemnicę Świąt Wielkiej Nocy. Bo w nich chodzi tylko o jedno – o Miłość. My z kolei nie chcemy kochać. Może i wmawiamy sobie, że bardzo chcemy. Ale miłość to służba, miłość to cierpienie, miłość to wreszcie śmierć.

Wielkanoc nie jest fajna – będziemy umywać i damy sobie umyć nogi, będziemy oprawcą i współcierpiącym Jezusem, wreszcie uciekniemy spod krzyża i zawołamy do Boga: „Czemuś mnie opuścił?”. Czy to jest fajne? Nie bardzo. Ale to jedyna droga do tego, by w najważniejszym momencie całego roku – podczas Wigilii Paschalnej – zmartwychwstać.

Tags:
Wielkanoc
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.