Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

5 trudnych pytań o Całun z Turynu. Dlaczego to nie średniowieczne fałszerstwo?

CAŁUN TURYŃSKI
Shutterstock
Udostępnij

Czy wnioski, do jakich doszli naukowcy, pokrywają się z opowieścią na temat męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa, jaką znajdujemy w Ewangelii?

Relikwie męki Jezusa, zachowane do naszych czasów, dla wielu osób są ogromną pomocą na drodze wiary. Jednak wiara – wbrew słynnemu powiedzeniu – nie powinna być ślepa. Dziś nauka daje nam wiele możliwości zweryfikowania autentyczności przedmiotów noszących na sobie, według tradycji, świadectwo kaźni Chrystusa. Czy powinniśmy się tej weryfikacji obawiać?

Książka „Świadkowie Tajemnicy” Grzegorza Górnego i Janusza Rosikonia (którą nasi Czytelnicy mogą nabyć w atrakcyjnej cenie – więcej szczegółów na końcu artykułu) udowadnia, że naukowe badania w tym obszarze zamiast pozbawić nas wiary, mogą ją jeszcze umocnić.

Taka konkluzja nasuwa się po rozmowie z Grzegorzem Górnym, przeprowadzonej na profilu Aletei na Facebooku w Wielką Środę. Jeśli nie miałeś okazji jej obejrzeć, zobacz teraz:

 

Jedną z relikwii, która nie przestaje żywo interesować zarówno wierzących, jak i badaczy (choć te zbiory mogą się oczywiście pokrywać), jest niewątpliwie Całun Turyński. Czy wnioski, do jakich doszli naukowcy, pokrywają się z opowieścią na temat męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa, jaką znajdujemy w Ewangelii?

 

Czy argumentem za autentycznością Całunu jest tylko utrwalony wizerunek?

Na podstawie szeregu przeprowadzonych badań jesteśmy w stanie wiele powiedzieć o właściwościach fizycznych i chemicznych tajemniczego płótna i pozostawionych na nim śladów. Na przykład ekspertyzy pyłków roślin wykazały, że niektóre z nich są endemiczne, czyli rosną tylko na danym terenie – w tym przypadku chodzi o Ziemię Świętą. Co więcej, trzy z odkrytych pyłków pochodzą z roślin rosnących wyłącznie w Jerozolimie i w promieniu 20 kilometrów od niej.

„Wyniki tych badań wykluczają fałszerstwo średniowieczne [więcej o nim za chwilę – red.], bo w średniowieczu ludzie jeszcze nie wiedzieli, że istnieją pyłki roślin. Ich identyfikacja stała się możliwa dopiero dzięki wynalazkowi mikroskopu. Trudno sobie więc wyobrazić, żeby średniowieczny fałszerz z Europy sprowadzał pyłki z Ziemi Świętej, by nanieść je na płótno” – wyjaśnia Górny.

Inny ciekawy szczegół dotyczy miejsca, w którym na Całunie są widoczne ślady stóp. Odkryto tam cząsteczki aragonitu – minerału, który występuje w podłożu skalnym, z jakiego została zbudowana Jerozolima – a także cząsteczki innych minerałów charakterystycznych dla tamtych terenów.

Także sposób pochowania mężczyzny, którego wizerunek został odciśnięty na Całunie, jest zgodny z żydowskimi zwyczajami obowiązującymi w ówczesnej Jerozolimie.

 

Czy Całun to średniowieczne fałszerstwo?

Do takich wniosków doszli naukowcy z trzech odrębnych laboratoriów, które w 1988 roku prowadziły za pomocą radiowęgla C-14 niezależne badania nad Całunem ­– chodziło o określenie daty jego powstania. Metoda polega na przebadaniu wieku węgla, jaki znajduje się w danym materiale. Jednak by badanie było wiarygodne i miarodajne, przedmiot poddawany analizie musi byś starannie oczyszczony z wszelkich naleciałości, co jest bardzo trudne w przypadku tkanin, takich jak np. Całun Turyński.

Przeciw miarodajności powyższych badań świadczy jednak inny argument. W 2005 roku amerykański chemik Ray Rogers dotarł do wykorzystanych w tej datacji próbek płótna (nie wszystkie zostały całkowicie zniszczone) i odkrył w nich barwione na żółto nici bawełny. Jak to możliwe, skoro wiadomo, że Całun jest z niebarwionego lnu?

Zanim Całun trafił do katedry w Turynie, sporo „podróżował” po świecie. W XVI wieku był przechowywany w kaplicy w Chambéry, w której w 1532 roku… wybuchł pożar. Choć płótno ocalało, to jednak uległo pewnemu uszczerbkowi. Wtedy tamtejsze siostry klaryski dokonały renowacji Całunu, naszywając na niego lniane łaty i wykorzystując do tego farbowane na żółto nici z bawełny. Próbki pobrane do badania radiowęglem C-14 wzięto właśnie z takiego miejsca.

„Wiarygodne badanie, ale na niewiarygodnej próbce” – podsumowuje Grzegorz Górny. „Dziś nikt z poważnych badaczy Całunu nie utrzymuje, że ten przedmiot pochodzi ze średniowiecza” – dodaje.

 

Czy Całun jest zgodny z Ewangelią?

Ślady anatomii pozostawione na Całunie Turyńskim odpowiadają opisom męki zawartym w Ewangeliach. Wizerunek człowieka na płótnie przedstawia jego ciało zmasakrowane w taki sposób, jakby zostało przed śmiercią ubiczowane, i to za pomocą typowego bicza rzymskiego.

Nie ma też wątpliwości, że owinięty płótnem mężczyzna miał wcześniej na głowie koronę cierniową (która raczej przypominała hełm, czapę z 70 igłami wbijającymi się przy każdym ruchu w głowę, a nie plecioną opaskę) i został ukrzyżowany.

Ślady pozostawione przez koronę cierniową i gwoździe są także kolejnym dowodem przeciw średniowiecznemu fałszerstwu (Grzegorz Górny szczegółowo wyjaśnia to w powyższym wideo). I jeszcze jeden ważny fakt: człowiek na Całunie jest nagi, a w średniowieczu nie pozwolono by sobie na przedstawienie Chrystusa bez osłoniętych opaską części intymnych, bo to oznaczałoby bluźnierstwo czy profanację.

Jak widać, wiele szczegółów z jednej strony zaprzecza fałszerstwu średniowiecznemu, z drugiej natomiast pokrywa się z opisem Ewangelii, a także ze zwyczajami panującymi w epoce, w której żył Jezus.

 

Czy Całun Turyński należał do Chrystusa?

Wyniki dotychczasowych badań nie pozostawiają wątpliwości – Całun Turyński jest autentyczny, czyli: pochodzi z I wieku, z terenów Jerozolimy, pochowany w nim został mężczyzna poddany przed śmiercią okrutnym torturom. Czy jednak możemy mieć pewność, że tym mężczyzną był Jezus z Nazaretu?

Na pewno argumentem za tym przemawiającym jest fakt, że płótno to na przestrzeni wieków było otaczane szczególną troską i czcią przez kolejne pokolenia chrześcijan, i mimo różnych historycznych zawirowań przetrwało do dziś. Ale do naszych czasów przetrwały także inne relikwie męki, które mogą pomóc w odpowiedzi na wyżej postawione pytanie.

Dwiema bardzo dobrze przebadanymi relikwiami są Sudarion z Oviedo (chusta, którą zakrywano twarz zmarłego) oraz Tunika z Argenteuil.

„Instytut Antropologii Genetyki Molekularnej z Paryża stwierdził, że mężczyzna, który był właścicielem Tuniki z Argenteuil, był tym samym mężczyzną, którego zawinięto w Całun Turyński. Analiza wszystkich śladów, plam krwi na stronie grzbietowej Tuniki i stronie grzbietowej Całunu wykazały, że mamy do czynienia z tą samą osobą” – wyjaśnia Grzegorz Górny.

Podobnie sprawa wygląda z Sudarionem z Oviedo. Naukowe porównanie głów odbitych na Sudarionie i na Całunie Turyńskim również wykazało, że jest to głowa tego samego człowieka.

„Te badania przeprowadzali specjaliści od kryminalistyki. Co ważne, były to zupełnie inne ekipy badawcze. Całun był badany we Włoszech, Sudarion w Hiszpanii, a Tunika we Francji – inne ekipy, inni ludzie, a jednak dochodzili do tych samych wniosków” – mówi Grzegorz Górny.

Każdy z tych przedmiotów, znajdujących się w różnych miejscach, był przez wieki czczony jako relikwia męki Pańskiej. „A jednak Tunika, Sudarion i Całun idealnie się ze sobą składają, i składają się z tym, co pisały Ewangelie” – konkluduje dziennikarz.

 

Czy Całun Turyński jest dowodem na zmartwychwstanie?

„Całun jest świadectwem męki” – mówi Barrie Schwortz, wieloletni badacz płótna. Od naukowej strony wiemy, jak zachowuje się organizm człowieka poddawanego torturom, i ślady takiej rzeczywistości odnajdujemy na Całunie. Czy jednak z naukowego punktu widzenia można stwierdzić, że Całun jest świadectwem zmartwychwstania?

„Jak mówi Schwortz, na to pytanie nie możemy odpowiedzieć, bo nikt nigdy nie doprowadził do zmartwychwstania kogoś drugiego w warunkach laboratoryjnych, żeby móc zbadać wszystkie zachodzące wtedy w organizmie reakcje. Gdybyśmy takie badania mieli, to moglibyśmy je porównać z tym, co znajdujemy na Całunie” – wyjaśnia Górny. „Dziś możemy tylko stwierdzić, że zaszła tam jakaś reakcja, zostawiła ślad, a my nie wiemy, jaki mechanizm ją wywołał. Mamy więc ślad czegoś tajemniczego” – dodaje.

Zatem nauka nie daje nam odpowiedzi na to pytanie. A wiara?

 

Więcej o Całunie Turyńskim oraz innych relikwiach Chrystusowych można przeczytać w książce „Świadkowie Tajemnicy” wydawnictwa Rosikon Press. Czytelnicy Aletei mogą nabyć ją w promocyjnej cenie, wpisując przy zamówieniu kod rabatowy: CALUN.

 

Kliknij w link lub obrazek, aby przejść do sklepu

 

Materiał powstał we współpracy z Rosikon Press

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.