Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Barabasz to ja w sakramencie pokuty: człowiek, który dostaje wolność dzięki śmierci Pana

MĘŻCZYZNA Z BRODĄ
James Garcia/Unsplash | CC0
Udostępnij

Najnowsze tłumaczenie Pisma Świętego na język polski przedstawia tę scenę następująco: „Z okazji święta namiestnik miał zwyczaj uwalniać jednego więźnia, którego lud wskazał. Mieli wtedy znanego więźnia, zwanego Jezusem Barabaszem”... Ale jak to?

Są takie momenty, kiedy czytasz Biblię i nie wierzysz własnym oczom. Oto parę dni temu natknąłem się na fragment mówiący o uwolnieniu Barabasza. Pobieżnie znamy tę historię wszyscy. Tłum wybierał, kogo Piłat ma uwolnić. Tego dobrego czy tego złego? Jezusa czy Barabasza? Bez żadnego – jak na ogół sądzimy – racjonalnego uzasadnienia wskazano na tego złego.

 

Sobowtór Jezusa?

Najnowsze tłumaczenie Pisma Świętego* na język polski przedstawia tę scenę następująco:

Z okazji święta namiestnik miał zwyczaj uwalniać jednego więźnia, którego lud wskazał. Mieli wtedy znanego więźnia, zwanego Jezusem Barabaszem. Kiedy się więc zgromadzili, Piłat ich zapytał: „Kogo mam wam uwolnić? Jezusa Barabasza czy Jezusa, zwanego Chrystusem?

Takie określenie Barabasza jest zbieżne z niektórymi wczesnymi rękopisami Biblii, na co zwrócił uwagę Orygenes, i bywało to podstawą do wysuwania hipotez, że chodzi tu o jednego tylko człowieka – Jezusa Chrystusa, określonego mianem Syn Ojca (Bar Abbas). Z kolei papież Benedykt XVI w pierwszej części swojej trylogii „Jezus z Nazaretu” interpretuje postać Barabasza jako swoistego sobowtóra Jezusa Chrystusa i uważa, że lud wybierał między dwoma mesjaszami.

Jak mówi biblista ks. prof. Krzysztof Bardski, poza Ewangelią nie mamy żadnych poświadczeń o istnieniu postaci Barabasza.

Co więcej, ten zwyczaj uwalniania jednego więźnia z okazji święta również spotykamy tylko w Ewangelii. Nie mamy tu żadnych innych historycznych danych. W ogóle w praktyce rzymskiej coś takiego nie było stosowane – to wiemy na pewno. Rzymianie odraczali wyroki z okazji świąt, ale z pewnością nie wypuszczali przestępców na wolność – dodaje ks. Bardski.

 

Symbol niespełnionych oczekiwań

Wiemy również, że Izrael pod okupacją Rzymu czekał na Mesjasza, który będzie przywódcą politycznym i uwolni naród – takie panowało przekonanie, a Jezus okazał się w ich oczach „jedynie” cudotwórcą, uzdrowicielem.

Z kolei Jezus Barabasz zdaje się być uosobieniem zbrojnego ruchu oporu wobec Rzymu. Czy uprawniona w takim razie będzie interpretacja, według której uwolnienie Barabasza to pewien symbol niespełnionych oczekiwań Izraelitów wobec Jezusa i postawienia przez nich ziemskich trosk ponad sprawy nadprzyrodzone?

Nie bałbym się takiego spojrzenia, ale z zastrzeżeniem, że jest to pewna nasza interpretacja symboliczna, a nie historyczna – stwierdza ks. Bardski.

 

Barabasz nawrócony?

Jak osobiście, na poziomie symbolicznym, odczytuję tę scenę? Jezus, jak wiemy, nie miał i nie ma „umiaru” w miłości. Trudno mi sobie wyobrazić, że nawet gdyby scena uwolnienia Barabasza była faktem historycznym, to Jezus z wewnętrzną obojętnością patrzyłby jak człowiek dostaje drugą szansę. To przecież wyraz jego miłosierdzia.

Przecież w konfesjonale każdy z nas co chwilę dostaje od Niego drugą szansę. Dlatego Barabasz to ja w sakramencie pokuty i pojednania – człowiek, który dostaje wolność dzięki śmierci Pana. I ta wolność jest mi dawana mimo mojego zacietrzewienia na punkcie ziemskiej wolności, pieniędzy, realizacji siebie i mimo nienajlepszych rokowań na stałą poprawę.

Jezus idący na śmierć i Barabasz dostający wolność to dla mnie bardzo wymowny obraz. Bóg w tej scenie dał Barabaszowi wybór i nie wiemy, czy ten nadal zbroił się po ziemsku, czy może zaczął zbroić się po Bożemu.

Skoro włoski aktor Pietro Sarubbi, który wcielił się w postać Barabasza w „Pasji” Mela Gibsona, nawrócił się dzięki spojrzeniu w jego stronę grającego Jezusa Jima Caviezela, to o ileż bardziej prawdopodobne byłoby nawrócenie prawdziwego Barabasza? W końcu od momentu uwolnienia, Ewangelia o nim milczy.

A skoro milczą też pozostałe źródła, to zakładając autentyczność tej postaci, jej nawrócenie i zaniechanie walk powstańczych wcale nie jest tak bardzo nieprawdopodobne. Tak czy inaczej, po poznaniu faktów i wejściu w ten fragment bardziej symbolicznie, o wiele szerzej na niego patrzę i o wiele łatwiej jest mi odnaleźć się w postaci Barabasza.

* Cytat za: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem. Opracował Zespół Biblistów Polskich z inicjatywy Towarzystwa Świętego Pawła. Edycja św. Pawła

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail