Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Czy w dniu ukrzyżowania Chrystusa doszło do zaćmienia słońca?

ZAĆMIENIE SŁOŃCA
Bryan Goff/Unsplash | CC0
Udostępnij

Czy jest możliwe, aby św. Łukasz i pozostali ewangeliści (Mk 15, 33; Mt 27, 45) opisali po prostu w swych Ewangeliach naturalne zjawisko astronomiczne, które przypadkowo (?) zbiegło się w czasie z męką ukrzyżowanego Chrystusa?

Nasz ubiegłoroczny tekst o zwiastującym zdaniem niektórych rychły koniec świata, sierpniowym zaćmieniu słońca cieszył się Waszym zainteresowaniem jeszcze na długo po tym, gdy poranek 24 września zadał kłam przepowiedniom internetowych numerologów (PS Mają już nowy termin – 24.06.2018 r.). I choć mechanizm powstawania zaćmień znany jest nauce od przeszło 2 tys. lat, to i dzisiaj, z uwagi na zapisy ewangeliczne, nie sposób odrzeć tego zjawiska z pewnej symboliki eschatologicznej.

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Po tych słowach wyzionął ducha. – zapisał św. Łukasz (Łk 23, 44-46).

Czy jest możliwe, aby on i pozostali ewangeliści (Mk 15, 33; Mt 27, 45) opisali po prostu w swych Ewangeliach naturalne zjawisko astronomiczne, które przypadkowo (?) zbiegło się w czasie z męką ukrzyżowanego Chrystusa, tak jak pojawienie się gwiazdy betlejemskiej niektórzy naukowcy przypisują dziś przelotowi meteoroidu czy też wybuchowi supernowej?

Mapy i wyliczenia NASA zdają się taką tezę obalać. 24 listopada 29 r. n.e. doszło co prawda na Bliskim Wschodzie do całkowitego zaćmienia, ale szansę na jego ujrzenie miałby raczej św. Paweł, gdyby zdecydował się wybrać do Syrii o kilka lat wcześniej (i musiałby skierować się on jeszcze kawałek na północny wschód od Damaszku).

Na tym zresztą biblistyczno-astronomiczne wątpliwości się nie kończą. Jak bowiem podają wspomniani wyżej ewangeliści (i jeszcze nieco inaczej podaje Jan) Jezus umęczony został w drugim dniu żydowskiego święta Pesach, którego początek wyznacza w tradycji żydowskiej pełnia księżyca. Takie postawienie sprawy wyklucza zaś możliwość zaistnienia w tym czasie tradycyjnego zaćmienia słonecznego, które możliwe jest jedynie, gdy ziemski satelita znajduje się w nowiu.

Chłodny naukowy umysł zapytałby jeszcze pewnie co to za zaćmienie, które spowija ciemnością jedno tylko miasto i to na całe trzy godziny (choć od początku do końca przejścia przez tarczę słoneczną mogłoby minąć niewiele mniej), albo jakie jest prawdopodobieństwo, że zbiegnie się ono w czasie z trzęsieniem ziemi (ale przypominam – wciąż widziała nasza planeta takich koincydencji więcej niż przypadków zmartwychwstań!). Mniej chłodny próbuje połączyć obie „anomalie” wybuchem wulkanu. A z drugiej strony… dlaczego Pan Bóg miałby nie wybrać dla tak doniosłego momentu jak odkupienie grzechów ludzkości dnia również tak po ludzku niezwykłego?

To już oczywiście pytania trochę jak o liczbę aniołów na główce od szpilki. Tym niemniej posługując się przywołanymi już wyżej mapami i wyliczeniami NASA zauważyć możemy jednak, że wieczorem, w dniu przyjmowanym przez naukowców jako najbardziej prawdopodobna data śmierci Chrystusa, 3 kwietnia 33 r. n.e., mieszkańcy Jerozolimy mogli jednak oglądać pewne niecodzienne zjawisko astronomiczne. Mało tego, zostało ono wcześniej zapowiedziane przez jednego z proroków!

I uczynię znaki na niebie i na ziemi: krew i ogień, i słupy dymne. Słońce zmieni się w ciemność, a księżyc w krew, gdy przyjdzie dzień Pański, dzień wielki i straszny. Każdy jednak, który wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony, bo na górze Syjon <i w Jeruzalem> będzie wybawienie, jak przepowiedział Pan, i wśród ocalałych będą ci, których wezwał Pan. – czytać możemy w Księdze Joela (Jl 3, 3-5).

I o ile możliwość zaistnienia w tamtym czasie tradycyjnego zaćmienia słonecznego właściwie wykluczyliśmy (choć prócz ewangelistów wspominają o nim też niektórzy antyczni historycy z Flegonem na czele), to już zjawisko „krwawego księżyca” jak najbardziej wpisuje się w obraz tragicznych wydarzeń 3 kwietnia 33 r. Tego dnia wieczorem doszło bowiem nad Judeą do zaćmienia… zachodzącego satelity ziemskiego, który z uwagi na położenie nisko nad horyzontem i częściowe przysłonięcie swej tarczy przybrał wedle wszelkiego prawdopodobieństwa barwę krwistoczerwoną (z oczywistych względów zaćmienia słońca i księżyca nie mogą wystąpić jednocześnie).

Czy jednak nawet to spełnione starotestamentowe proroctwo warte jest kontemplacji głębszej niż największa z wypełnionych tamtego dnia tajemnic – odkupienie człowieka? Z tym pytaniem to już Was zostawiam…

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.