Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dlaczego Jan Paweł II i Benedykt XVI mówią: Swój czyściec zacznij już dziś?

SOULS IN PURGATORY
Udostępnij

Nie bierzemy pod uwagę tego, że ta sama miłość, którą spotkamy po śmierci, ma oczyszczać nas nawet teraz, kiedy jeszcze żyjemy.

Czy czyściec to odległe „miejsce”? Czy też stan istnienia, do którego wszyscy jesteśmy wezwani, począwszy od zaraz?

 

Czyściec to stan życia

Św. Jan Paweł II wywołał poruszenie podczas papieskiej audiencji w 1999 roku, kiedy stwierdził podczas katechezy o rzeczach ostatecznych: „Czyściec oznacza nie miejsce, lecz stan życia”.

I dalej mówił: „Ci, którzy po śmierci żyją w stanie oczyszczenia, znajdują się już w miłości Chrystusa, który ich podnosi z resztek niedoskonałości”. (audiencja generalna, 21 lipca 1999 r.)

Wcześniej, w książce „Przekroczyć próg nadziei” Jan Paweł II pisał tak:

Żywy płomień miłości, o którym mówi św. Jan (od Krzyża), jest przede wszystkim oczyszczający. Mistyczne noce, o których ten wielki doktor Kościoła pisze z własnego doświadczenia, są poniekąd tym, czemu odpowiada czyściec. Bóg przeprowadza człowieka przez taki wewnętrzny czyściec całej jego zmysłowej i duchowej natury, ażeby go doprowadzić do zjednoczenia z sobą.
Nie stajemy tutaj tylko wobec sądu. Stajemy wobec potęgi samej miłości. (…) To miłość domaga się oczyszczenia, zanim człowiek dojrzeje do tego zjednoczenia z Bogiem, które jest ostatecznym jego powołaniem i przeznaczeniem
(„Przekroczyć próg nadziei”, str. 141).

 

Oczyszczający ogień miłości

Biblia pełna jest obrazów przedstawiających Bożą miłość jako ogień, a kluczowym motywem jest ogień miłości Bożej, który spala to, czego dotyka, nie niszcząc tego (por. Wj 3, 2, Hbr 12, 28). Papież Benedykt XVI wyjaśnił tę koncepcję w następujący sposób:

Jezus rzuca ogień na ziemię. Kto więc zbliży się do Jezusa, musi być przygotowany na to, że spłonie… Choć płonie, nie jest to ogień niszczycielski, ale taki, który sprawia, że ​​rzeczy są jasne i czyste, wolne i wielkie. Zatem bycie chrześcijaninem to odwaga powierzenia się temu palącemu ogniowi („Bóg i świat”, str. 222).

Można zatem powiedzieć, że oczyszczenie jest doświadczeniem, w którym zanurzamy się w ogniu miłości Boga, skutkiem czego wszystko, co nie pochodzi od Boga – tj. wszystko, co jest w nas niezgodne z Jego miłością – zostaje wypalone. Jako katolicy możemy z łatwością przyjąć, że takie oczyszczenie przydarzy się nam po śmierci. Ale często nie bierzemy pod uwagę, że ta sama miłość, którą spotkamy po śmierci, ma oczyszczać nas nawet teraz, kiedy jeszcze żyjemy.

W istocie, od tego w jakim stopniu pozwolimy, aby ogień Bożej miłości oczyścił nas w tym życiu, zależy ile oczyszczenia będziemy potrzebować w życiu przyszłym!

 

Czyściec już teraz?

A więc, niech spadnie ogień już teraz? No, to nie jest takie proste. Ponieważ oczyszczenie pociąga za sobą ból cierpienia i śmierci, większość z nas próbuje ze wszystkich sił go uniknąć.

Co w nas właściwie musi zostać wyczyszczone do cna, kiedy zbliżamy się do Chrystusa? Św. Paweł nazywał to „ciałem”. Mnich trapista Thomas Merton określił to „fałszywym ja”, które jest iluzoryczną osobowością projektowaną przez ludzkie ego, która „chce istnieć poza zasięgiem woli Bożej i Bożej miłości … jaźń, która istnieje tylko w moich własnych egocentrycznych pragnieniach” („Nowy posiew kontemplacji”, str. 35).

To jest jaźń, która znajduje swoją tożsamość w przyjemności, popularności, mocy, pozerstwie i pysze miast w prawdziwej miłości; jaźń zbudowana przez ego, która daje nam tożsamość naszej własnej produkcji zamiast tożsamości, którą Bóg zaprasza nas do odkrycia jedynie poprzez miłość do Niego.

Owa jaźń musi umrzeć, abyśmy naprawdę mogli żyć; trzeba pozwolić, aby została odrzucona, abyśmy stali się prawdziwi i autentyczni w kochaniu Boga, siebie i innych.

Czyściec już teraz? Zaiste, niech się tak stanie. Módlmy się:

Uświęć, o Panie, nasze dusze, umysły i ciała. Dotknij naszych umysłów i wejrzyj w nasze sumienia. Odrzuć od nas każdą złą myśl, wszelkie niskie pragnienie i niegodziwe wspomnienie, każde nieprzyzwoite słowo, wszelką zazdrość, dumę i obłudę, każde kłamstwo, każde oszustwo, wszelką chciwość, wszelką niegodziwość, wszelki gniew, wszelką złość, wszelką złośliwość, wszystkie bluźnierstwa, wszelkie lenistwo, każdy ruch, który jest obcy Twojej świętej woli. Spraw, abyśmy zwrócili się do Ciebie, Boże, który kochasz ludzi, wzywali Cię z odwagą, czystym sercem, skruszoną duszą i bez wstydu, uświęconymi wargami. Amen.

(Z Boskiej Liturgii Świętego Jakuba, Świętego Apostoła i Brata Pańskiego)

Tekst opublikowany w angielskiej edycji portalu Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail