Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Odczarujmy mit o miłości własnej – jest konieczna! Naucz się jej od Narcyza

KOBIETA NA ŁÓŻKU
Bruno van der Kraan/Unsplash | CC0
Udostępnij

Co mają ze sobą wspólnego góralski trener i francuski filozof, który podejmuje się zaskakującej reinterpretacji historii Narcyza? Obaj odczarowują mit o miłości własnej i uczą, że bez niej nie można prawdziwie pokochać świata, życia i innych.

Miłość – najpierw do siebie

„Ukochoj się” – krzyczy Daniel Qczaj ze swojego instagramowego okienka do tysięcy Polek, którym pokazuje, że to właśnie ukochanie siebie jest podstawą szczęścia, spełnienia, zdrowia i miłości do innych. Niby to takie oczywiste, niby oklepane. A jednak z jakiegoś powodu ta prosta zachęta do pokochania samej siebie przyciąga rzesze kobiet, które nie tylko trenują razem z Qczajem, ale też razem z nim płaczą, dzielą się swoimi historiami i emocjami.

Mnie też przyciąga uśmiech góralskiego trenera. Lubię od czasu do czasu zajrzeć do jego okienka po garść entuzjazmu i przypomnienie o codziennym ukochiwaniu samej siebie. Przypomnienie i zewnętrzne potwierdzenie tego, o czym sama często nie umiem siebie przekonać: że mogę i powinnam obdarzać się miłością, akceptować się taką, jaka jestem, wybaczać sobie i troszczyć się o siebie po to, by móc kochać i akceptować innych, umieć im wybaczać i o nich się troszczyć.

Qczaj nie używa górnolotnych określeń – zamyka to wszystko w prostym „Ukochoj się” i pewnie dlatego trafia prosto w najczulsze punkty „swoich bab”. Ktoś mógłby powiedzieć, że to banał, nic odkrywczego. Skoro tak, to dlaczego tak często mamy problem z wprowadzaniem w życie tych oczywistości?

 

„A bliźniego swego jak siebie samego…” – czyli jak?

Logiczna analiza przykazania miłości wskazuje jednoznacznie, że do kochania bliźniego swego najpierw trzeba pokochać samego siebie – żeby wiedzieć, jak kochać innych. Taka jest teoria. W praktyce kochanie siebie często miesza nam się z egoizmem, a miłość własna wydaje się defektem ludzkiej natury, z którym trzeba walczyć, właśnie po to, by móc skierować na innych całą swoją miłość. I gdzie tu logika?

 

Ucz się od Narcyza – pokochaj siebie

Pamiętając o tragicznym losie zakochanego w sobie Narcyza, trudno jednak nie obawiać się zgubnych skutków miłości własnej. Pytanie tylko, czy to właśnie przestroga przed samouwielbieniem powinna być dla nas morałem mitycznej opowieści?

Fabrice Midal – francuski pisarz i filozof – przekonuje, że powszechna interpretacja mitu o Narcyzie to krzywdzące uproszczenie – zarówno dla samego Narcyza, jak i dla nas, którzy z mitu powinniśmy czerpać przecież (choć trochę) życiowej mądrości. Według Midala, historia Narcyza jest nie tyle przypowieścią o narcyzmie – we współczesnym tego słowa znaczeniu, ile o poznaniu samego siebie. Nie o konsekwencjach przerysowanej miłości własnej, ale o konsekwencjach jej braku, braku znajomości i akceptacji siebie.

O Narcyzie sprzed pochylenia się nad taflą wody wiemy tyle, że poświęcał się polowaniom i ignorował zaloty pięknych nimf. Nad strumieniem pierwszy raz zobaczył swoją prawdziwą twarz, pierwszy raz prawdziwie spotkał samego siebie. Nie myśliwego, oddającego się tylko łowom, szukającego potwierdzenia swojej wartości w kolejnych zdobyczach, ale siebie – pełnowartościowego człowieka. Wcześniej „kochał tylko łowy i nie chciał słyszeć o innej miłości”.

Zdaniem Midala, nie znając i nie kochając siebie, nie potrafił kochać innych. Dopiero gdy zanurzył się we własnym spojrzeniu i rozpoznał w nim siebie, mógł odrodzić się, jak kwiat narcyza i otworzyć na świat z miłością.

 

Czy Narcyz był narcyzem?

Z uproszczoną interpretacją mitu wiążą się funkcjonujące powszechnie i zdecydowanie negatywne określenia: „narcyz”, „narcyzm”, „narcystyczny” (franc. narcisse, narcissisme, narcissique). Opisują postawę totalnego zapatrzenia w siebie i przekonania o własnej perfekcji. Ale czy taki rzeczywiście był Narcyz? Ten uciekający przed sobą i przed miłością chłopak, który później z pochyloną nisko głową umierał z tęsknoty?

Francuski pisarz i to podaje w wątpliwość. Reinterpretuje utarte zwroty i określa „narcyza” jako kogoś pogodzonego ze sobą, swoją naturą, kogoś kto zna i akceptuje siebie w pełni – nie z próżności, ale po to, by móc kochać i akceptować innych. Dlatego, zamiast przestrzegać przed karą za próżną miłość, Midal przekonuje nas, że jesteśmy za mało „narcystyczni” (czyt. za mało pogodzeni ze sobą), a wszystkie wygładzone instagramowe selfie są tego najlepszym dowodem.

 

Czego uczy nas mit o Narcyzie?

„Mit jest jak worek leczniczych ziół…” – pamiętam do dziś definicję, którą dyktowała nam moja cudowna polonistka, powtarzając, że w mitologii można znaleźć uniwersalne odpowiedzi na większość ludzkich problemów.

Może właśnie dlatego tak przekonuje mnie ta odwrócona, być może dla niektórych nieco naciągana interpretacja mitu o Narcyzie. Bo – myśląc o klasycznym rozumieniu jego historii – cóż to za lekarstwo, które pozostawia po sobie tylko lęk i obawy? Nie dość, że gorzkie, to jeszcze mało skuteczne. Dlatego z worka z napisem „Narcyz” wyciągam dziś lekarskie zalecenie samoakceptacji, a dla wzmocnienia efektów do kuracji dorzucam doraźne dawki qczajowego „Ukochoj się!”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail