Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Prof. Monika Przybysz: Apostołowie na pewno mieliby konto na Facebooku!

APOSTOŁOWIE, FACEBOOK
Udostępnij

„Tam, gdzie są ludzie, tam powinna być głoszona najbardziej radosna wiadomość o bezwarunkowej miłości Boga. A na świecie ponad 2 miliardy z nich są obecne w mediach społecznościowych” – mówi prof. UKSW dr hab. Monika Przybysz.

Anna Gębalska-Berekets: Czy social media są w ogóle potrzebne Kościołowi? Spotkałam się ostatnio z poglądem, że social media można wykorzystywać do preewangelizacji, gdyż ewangelizacja wymaga bezpośrednich kontaktów. Jakie jest Pani zdanie?

Prof. UKSW dr hab. Monika Przybysz*: Są bardzo potrzebne, a wręcz konieczne do spotkania młodych i zaproszenia ich do realnej wspólnoty Kościoła. Wszyscy powinniśmy wychodzić z Newsem o zmartwychwstaniu Chrystusa. Przecież Jezus posyłał apostołów do „wszystkich narodów”. Tam, gdzie są ludzie, tam powinna być głoszona najbardziej radosna wiadomość o bezwarunkowej miłości Boga. A na świecie ponad 2 miliardy z nich są obecne w mediach społecznościowych.

W Polsce 23 miliony ludzi korzysta z Facebooka, 28 milionów jest obecnych w internecie, dlatego jest to największa polska „agora” do głoszenia Chrystusa. Są też pewne ograniczenia mediów społecznościowych.

Nigdy przestrzeń wirtualna nie zastąpi realnego spotkania z Chrystusem w sakramentach. Żadna rozmowa na czacie lub dyskusja w grupach na Facebooku nie zastąpi gestu przytulenia. Nie da się pocałować drugiego człowieka przez ekran komputera lub smartfona.

Social media to także niezwykle ulotne medium – kiedy chcemy przeskrolować materiał sprzed roku, zaczyna nas boleć ręka. Jest w social mediach dużo hejtu, treści mało wartościowych i kiczowatych, a nade wszystko informacji jest po prostu zbyt wiele w stosunku do pojemności percepcji człowieka. Złudne poczucie większej anonimowości pozwala nam także kreować swój wizerunek w sieci, publikujemy często takie treści, jak chcemy być postrzegani przez innych.

Dlatego social media bardziej nadają się do preewangelizacji, a więc zapraszania do tzw. realu, by przyjąć Jezusa do serca, a nie tylko ustawić sobie takie zdjęcie profilowe.

 

Co można  poprawić w ewangelizacji Kościoła w mediach społecznościowych?

Przede wszystkim trzeba podnieść profesjonalizm w tworzonych treściach, by nie były tandetne i kiczowate. Ponadto administratorzy muszą nadążać za niezwykle szybkimi zmianami w algorytmach social media. Przełożeni instytucji kościelnych powinni zrozumieć, że komunikacja w internecie to nie tylko „klikanie”, ale to praca na cały etat a nawet więcej, bo social media działają 24 h/7 – to się domaga natychmiastowych działań.

Profesjonalne działania w social mediach to naprawdę wiele aktywności i do tego musi być dedykowana przynajmniej jedna osoba i to porządnie przeszkolona w zakresie ewangelizacji, a także samego administrowania kanałami społecznościowymi. Ta przestrzeń to często obok przygotowania webinarów, grafik, prowadzenia grup czy obróbki zdjęć z wydarzenia lub montażu filmów, to również długie dyskusje z wieloma followersami.

 

Mogłaby Pani wymienić przykłady dobrych sposobów ewangelizacji za pomocą mediów społecznościowych?

Świadectwo, ale skoncentrowane na Chrystusie. Kościół nigdy nie miał potężniejszego narzędzia do głoszenia orędzia. Doświadczeń, emocji, odczuć nie da się bowiem podważyć. Storytelling – jedno z ciekawszych narzędzi współczesnego marketingu i jednocześnie nawiązanie do metod stosowanych przez Jezusa – tłumom często opowiadał on przypowieści – a więc historie – wzięte z codzienności. Instytucje kościelne powinny prowadzić działania w social mediach na najwyższym poziomie merytorycznym, technicznym i wizualnym, ponieważ mamy najważniejszą Wiadomość we Wszechświecie do przekazania.

 

Przez Facebooka, YouTube, Twittera do młodych? 

Tak, choć Twittera podmieniłabym na Instagrama i Snapchata. Z Twittera korzysta w Polsce raczej pokolenie 30- i 40-latków. Młodzi są niezwykle aktywni na Instagramie, który angażuje jako medium społecznościowe 15 razy bardziej niż Facebook. Warto być obecnym na YouTube, ponieważ jest to druga najpopularniejsza wyszukiwarka na świecie.

Oczywiście, Snapchat to trudne medium, za pomocą którego trzeba naprawdę znać treści, które młodzi generują, aby do nich tam trafić, ale wielu firmom i markom to się udaje. W social mediach można młodych nie tylko spotkać, ale także ich „porwać” dla Pana Jezusa. Chodzi o tworzenie treści językiem młodych ludzi, dla nich zrozumiałym, porywającym serca, zaskakującym.

 

Czy nieoficjalne konta znanych osób duchownych to zagrożenie? (np. tworzenie kilku fikcyjnych kont)

Ja od dawna powtarzam, że konta w mediach społecznościowych należy zakładać nawet wtedy, gdy nie planujemy aktywnej komunikacji i trzeba to robić ze względów bezpieczeństwa. Chodzi o to, aby nikt się pod znane osoby nie podszywał, lecz aby konto zostało zweryfikowane i było aktywne. Wiele osób powtarza, że nie muszą być obecni w social mediach, do chwili, aż ktoś zakłada konto za nich i podszywa się pod ich nazwisko i przy okazji oszukuje sporą grupę osób fałszywymi informacjami (fakenewsami).

Chrześcijanin, który twierdzi, że nie musi być w mediach społecznościowych, dość „ciekawie” odczytuje polecenie Jezusa, by iść do wszystkich narodów. To jest smutne, jak wiele razy lubimy zasłaniać się niewiedzą lub nieumiejętnością obsługi mediów społecznościowych i lenistwem w poznawaniu ich.

 

Jezus chętnie używałby mediów społecznościowych do komunikacji z uczniami, tłumami i faryzeuszami?

Na pewno używaliby ich apostołowie, rozpowszechniając naukę Chrystusa. I też pewnie robiliby raban tak, jak by potrafili, multiplikując treści, ale na pewno z bardzo wielu względów łączyliby tę aktywność z chodzeniem po ulicach, spotkaniami w realu.

Media społecznościowe zapewne służyłyby im do zwoływania ludzi na place. Uzdrawialiby mocą Chrystusa na spotkaniach osobistych. Przecież niemal 80% naszej komunikacji odbywa się pozawerbalnie. Ważne są wszystkie zmysły do pełnego uczestnictwa.

Nie poczujemy zapachu kadziła przez ekran komputera. Nie dotknie nas ciepło ręki, czy ślina Jezusa zmieszana z błotem jak przy uzdrowieniu niewidomego, byśmy przejrzeli, a także nie przejdzie przez łącza święty olej przy namaszczeniu chorych. Media społecznościowe to zaproszenie, ale prawdziwa uroczystość dzieje się zawsze w świecie realnym. Jezus na pewno wyciągałby ludzi sprzed komputerów i zapraszał: „Pójdź za mną, zostaw ekran, chcę się spotkać z Tobą osobiście, chcę Cię dotknąć”.

*Prof. UKSW dr hab. Monika Przybysz – specjalista public relations, wykładowca

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.