Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Nie czekaj na „drugą połówkę”! Nie warto…

ZAKOCHANI, DŁONIE
Alvin Mahmudov/Unsplash | CC0
Udostępnij
Komentuj

Pamiętam, jak przez wiele lat razem z moją kuzynką śmiałyśmy się, kiedy przychodziła wiosna, że „parowańce” się reaktywują. Wszędzie pary – w parkach, na ulicach, w restauracjach… Słodko! Ale nie dla wszystkich. Z jednej strony się z tego śmiałam, ale z drugiej myślałam sobie – „kiedy ja dołączę do grona parowańców…?”.

Żyj dzisiaj, a nie w marzeniach

Ktoś, kto pragnie mieć męża, żonę, rodzinę tęskni za tym codziennie. Jednak nie można uczynić z tego czegoś, co zabiera nam radość z dnia dzisiejszego. To trochę tak, jak w tej opowieści pt. „Będę szczęśliwy, kiedy…” – znajdę męża/żonę. Gdy już jest, myślę sobie, że będę szczęśliwy, kiedy pojawi się dziecko… Kiedy już jest – … gdy będziemy mieć mieszkanie, dom, lepszy samochód, lepszą pracę… itd. Smutne. Nie ma nic złego w marzeniach, pragnieniach czy dążeniach, ale jeśli ten cel usuwa sprzed oczu wszystko to, co ważne TERAZ, to trudno będzie dogonić szczęście.

Tak naprawdę ten czas, który jest nam dany właśnie dziś już nigdy nie wróci – dzisiejszy dzień, dzisiejsza okazja do uśmiechu, do rozmowy z kimś, do pomocy, odpoczynku… Życie składa się z chwil, które są ulotne, więc warto cieszyć się tym, co dziś. Kiedyś usłyszałam takie zdanie, które mną wstrząsnęło: „Gdybyś miał jutro obudzić się TYLKO z tym, za co podziękowałeś wczoraj…”.

 

Żyj, a nie czekaj

Kiedy słucham różnych „love story”, najczęściej dostrzegam, że ten Ktoś pojawia się niespodziewanie, kiedy jesteśmy nazwijmy to „pogodzeni” ze swoją samotnością. Sama mam podobne doświadczenie. Kiedy zaczęłam żyć z myślą, że fajnie, jak Ktoś się pojawi, a jak nie, to też fajnie – to właśnie wtedy pojawił się mój mąż. W międzyczasie cały czas modliłam się o dobrego męża.

Myślę też, że kiedy przestajemy potocznie mówiąc fixować się na to, żeby koniecznie być z kimś – jesteśmy bardziej sobą, mniej spięci, uśmiechnięci, skupiamy się na czymś innym – wówczas znika pewien mur, przez który trudno się przebić. Ten mur składa się z naszych wyobrażeń o samym sobie – jaka powinnam być, żeby ktoś mnie pokochał? Co jeszcze muszę zrobić, żebym został zauważony? Odpowiedzi są proste – bądź sobą – to jest najlepsza wersja Ciebie, w której zakocha się ten jedyny/ta jedyna.

Realizuj swoje pasje, poznawaj nowych ludzi, spotykaj się ze znajomymi, nie zamykaj się w domu – to doda Ci pozytywnej energii i sprawi, że będziesz o krok bliżej, żeby w kolejnym, a być może jeszcze w tym sezonie dołączyć do grona „parowańców”.

 

Nie przegap swojej miłości

Czekając na miłość swojego życia, można nawet ją przegapić. Czasem mamy wyobrażenie współmałżonka tak doprecyzowane, że nie widzimy, że Ktoś obok nas może okazać się bardzo dobrym „kandydatem” na męża/żonę. Ja prawie „przegapiłam” swojego męża. Bardzo długo czekałam na miłość życia. Wiele lat samotnej drogi zaprowadziło mnie do punktu, w którym dokładnie wiedziałam (albo raczej wydawało mi się, że wiedziałam) jak mój mąż ma wyglądać – zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie.

Kiedy poznałam Macieja, nie wiązałam z Nim żadnych planów, oprócz czysto koleżeńskich. Modliłam się wówczas o dobrego męża z tymi wszystkimi cechami, które chciałam, aby miał. W zasadzie On wszystkie posiadał, oprócz jednej – najważniejszej dla mnie i fundamentalnej – był niewierzący, a konkretnie ponad 10 lat poza Kościołem. Skoro tak było, nie dawałam szans na jakiekolwiek rozmowy o ewentualnym związku. Wszystko gasiłam.

Nagle przyszło przebudzenie. Jestem (bynajmniej tak się postrzegam;) osobą wierzącą, zatem ten człowiek w moim życiu to nie przypadek, ani ja w Jego życiu też nie pojawiłam się przypadkowo. Zatem zaczęłam zadawać Bogu szereg pytań i prosić o znaki i nawrócenie dla Macieja, jeśli mamy wejść w relację. Długo nie musiałam czekać. W swoich poszukiwaniach Boga Maciej znalazł się w kościele, w takiej samej wspólnocie co ja i zaczął odkrywać i doświadczać tego, co było mi bliskie… I pomyśleć, że prawie przegapiłam coś tak wspaniałego!

 

Bóg o Tobie pamięta

Fajnie byłoby wyjść z kimś na wiosenny spacer, na randkę… pewnie! Jeśli masz takie pragnienie, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak właśnie się stanie. Ale jeśli jeszcze na to czekasz to wiedz, że Bóg o Tobie pamięta i być może dlatego jeszcze teraz tego nie doświadczasz.

Może to głupie, ale On zna Ciebie lepiej niż Ty siebie i wie, co dobre dla Ciebie. Korzystaj z tego czasu – rozwijaj swoje pasje, ciesz się dniem dzisiejszym, bądź wdzięczny za ten czas, a na jutro czekaj z nadzieją.

Polecam też modlić się o dobrego męża/żonę, wychodzić do świata i mieć oczy szeroko otwarte! Powodzenia!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail