Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Hiszpańska Inkwizycja na ulicach Malagi i mój pierwszy Bojkot Sztuki

SEMANA SANTA
Bojkot Sztuki
Udostępnij

Jeśli myślicie „ale nuda!”, gdy tylko słyszycie „historia sztuki”, to może zainteresujecie się Bojkotem Sztuki?

Gdy byłam w Maladze w ubiegłym roku tuż przed Świętami Wielkanocnymi, zobaczyłam, jak wielką transformację przechodzi to miasto: zamykane są główne ulice, budynki przesłania się bordowymi tkaninami, a na każdym rogu można spotkać kogoś ze stożkowatą czapą pod pachą. Do tego dochodzą plakaty ilustrujące pasję Chrystusa, ludzie z dziwnymi medalami na szyjach i niepokojąco podniosła muzyka, zupełnie nieprzystająca do (stereotypowej!) hiszpańskiej beztroski i radości życia. Nie zaskoczę chyba nikogo, wyjaśniając, że wszystkie te elementy związane są z obchodami Wielkiego Tygodnia (hiszp. Semana Santa). Mam jednak nadzieję, że zainteresuję Was moją opowieścią.

 

Wielki Tydzień w Maladze

Zacznijmy od tego, że obchody w Maladze zaczynają się w Niedzielę Palmową i z taką samą pompą odbywają się każdego dnia aż do Niedzieli Zmartwychwstania. Na ulice wytaczają się ogromne trony, czyli bogato rzeźbione platformy z figurami odzianymi w kosztowne stroje. W błędzie jest ktoś, kto pomyśli, że te ważące kilkaset kilogramów instalacje są poruszane siłą koni mechanicznych, przeciwnie, niosą je na swoich ramionach mężczyźni (i co odważniejsze kobiety), w niektórych wypadkach jeden tron niesie nawet 280 osób.

Do tego po ulicach krążą setki Nasareńos z długimi do ziemi świecami, którzy wyglądają jakby ktoś żywcem wyjął ich z opowieści o hiszpańskiej inkwizycji. Dodajmy do tego huk bębnów i pisk trąbek towarzyszący tym kilkugodzinnym procesjom i voilà! Mamy ogólny obraz obchodów Semana Santa. Jeśli ktoś z Was zastanawia się, czy to wciąż wydarzenie religijne, to już śpieszę z odpowiedzią – jak najbardziej! Mało tego, coś takiego możecie zobaczyć tylko w Andaluzji, regionie Hiszpanii, a ja postanowiłam pojechać tam i to wszystko sfilmować.

Jeśli nie widzisz wideo kliknij TUTAJ

 

Sfilmować Semana Santa? Droga przez mękę!

Od jakiegoś czasu chciałam wyjechać gdzieś poza Polskę na któreś z większych świąt. Nie miałam specjalnie wyrafinowanych powodów, żeby to zrobić, po prostu chciałam zobaczyć, jak się świętuje gdzieś indziej, trochę odciąć się od zwyczajów, które znam. I gdy rok temu pierwszy raz zobaczyłam mały fragment przygotowań do Wielkiego Tygodnia w Maladze, to w mojej głowie zapaliła się lampka, że to może być to! Zaczęłam zgłębiać temat, co wcale nie było łatwe, bo na próżno szukać rzetelnych opracowań naukowych wyjaśniających zwyczaje i tradycje tych obchodów (a już szczególnie w języku innym niż hiszpański). Ale, ale! Zawsze można pytać ludzi, zbierać historie, jakieś teksty kultury – jednym słowem – informacje są, trzeba tylko włożyć więcej wysiłku w ich odszukanie.

Gdy już udało mi się połapać w tym, kto jest kim, co kto robi, kto jak wygląda i dlaczego, to trzeba było znaleźć fundusze na to, żeby tam polecieć i móc zrobić ciekawy materiał. I dopiero to była droga przez mękę. Jeśli prawdą jest, że pieniądze leżą na ulicy i wystarczy się tylko po nie schylić, to ja prawdopodobnie przez półtora miesiąca przed wyjazdem chodziłam z nosem zadartym wysoko i w ogóle nie patrzyłam pod nogi. Tydzień przed wydarzeniem miałam za sobą prawie 150 maili i telefonów do różnych firm i instytucji i zebrałam dokładnie nic – zero, null, nichts. Ale czy to mnie powstrzymało? Nie! Nadal planowałam, jak zrealizuję te filmy.

Jeśli nie widzisz wideo kliknij TUTAJ

 

Hiszpański Bojkot Sztuki

Z pomocą przyszedł crowdfunding, znowu przekonałam się, że ludzie wokół mnie nigdy nie zawodzą! W kilka dni zebrałam tyle, aby móc kupić bilety w jedną stronę, a moi przyjaciele z Hiszpanii zaoferowali, że pomogą zorganizować nocleg za darmo, tak więc niewiele myśląc, spakowałam walizki, zadzwoniłam po kolegę operatora i ruszyliśmy w drogę (wielkie brawa należą się operatorowi, który zdecydował się na takie szaleństwo, ja bym się pewnie długo wahała).

Gdy byliśmy już na miejscu, nie było już czasu na myślenie o funduszach, zresztą nawet nie musieliśmy. Każdego dnia powoli wpływało trochę pieniędzy, więc ze śmiechem obliczaliśmy, za ile dzisiaj możemy kupić obiad, i żyliśmy z dnia na dzień. I tak na pracy i podziwianiu zupełnie innej religijności Hiszpanów upłynął nam cały Wielki Tydzień. Spotkaliśmy wielu niesamowitych ludzi, w tym kilkunastu rodaków, daliśmy się uwieść klimatowi Andaluzji, a ja nawet teraz czasami łapię się na tym, że nasłuchuję rytmu bębnów zapowiadających kolejny odcinek drogi procesji. Trudno jest podzielić się wszystkimi obrazami i emocjami, jakich doświadczyliśmy podczas tej wyprawy. Zdecydowanie trzeba to zobaczyć (a najlepiej przeżyć) samemu – do czego szczerze i gorąco zachęcam.

Wszystko to, co udało nam się nagrać, możecie zobaczyć na kanale „Bojkot Sztuki” na YouTubie. Seria o Semana Santa to pierwszy nasz projekt, ale już myślimy o kolejnych – marzy mi się oprowadzenie Was po Toskanii albo rejs po małych greckich wyspach, których sztuka i kultura są barwniejsze od tych, które znamy z Grecji kontynentalnej – chociaż Ateny też pewnie wkrótce odwiedzimy. Teraz jednak zapraszam Was do przeżycia z nami jeszcze raz Wielkiego Tygodnia w Maladze, bo to, co oni tam wyprawiają, to jest dopiero Bojkot Sztuki!

Jeśli nie widzisz wideo kliknij TUTAJ

Jako ciekawostkę dodam tylko, że udało nam się już wrócić do Polski. Uniknęliśmy śmierci głodowej i innych możliwych przykrości, a pieniędzy zebraliśmy DOKŁADNIE tyle, by móc wrócić do kraju. Ani mniej, ani więcej 😉

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail