Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

“Mały Książę” kończy 75 lat. Co dzieci mogą dziś zrozumieć z tej opowieści?

MAŁY KSIĄŻĘ
Netflix
Udostępnij
Komentuj

Klasyka literatury dziecięcej – a także film na Canal + i Netfliksie – pomogła moim dzieciom zrozumieć świat, który często wydaje się jałowy i pełen smutku.

„Mały Książę” – ulubiona książka z dzieciństwa

Kiedy usłyszałem od żony dobrą nowinę o tym, że oczekujemy naszej pierwszej córeczki, w podnieceniu świeżo upieczonego ojca natychmiast pobiegłem kupić kolekcjonerskie wydanie „Małego Księcia”. Napisany przez Antoine’a de Saint-Exupéry’ego, „Mały Książę” jest jedną z moich ulubionych książek i nie mogłem się doczekać, kiedy będę go czytać córce.

Nawet jeśli ten zakup był wtedy o dobre kilka lat przedwczesny, do dziś zdążyliśmy już przeczytać tę książkę od deski do deski przynajmniej dwadzieścia razy. Byłem więc zachwycony, kiedy dowiedziałem się, że Netflix, a także Canal + wypuszcza animowaną wersję „Małego Księcia”, i odliczałem dni do chwili, kiedy będziemy go oglądać całą rodziną. W międzyczasie książka ta, z jej głębokim duchowym przesłaniem i przepięknymi ilustracjami, pochłaniała naszą uwagę.

 

„Mały Książę” to głęboka duchowa lektura

Choć „Mały Książę” jest oczywiście książką dla dzieci, podejmuje kilka poważnych, dorosłych tematów. I to bez lukru: mamy tu katastrofę samolotową, niebezpieczeństwo głodowej śmierci na pustyni i jadowitą żmiję, która na koniec (uwaga, spoiler!) przyczynia się do śmierci Księcia. W książce jest mowa o tym, że Książę tęskni za domem i że „świat łez jest taki tajemniczy”. Kiedy czytałem to dzieciom, myślałem, że niełatwo będzie im zrozumieć niektóre emocjonalne momenty, zwłaszcza śmierć Księcia, ale zdziwiłem się, jak spokojnie to przyjęły.

Nie chodzi o to, że telewizja i gry komputerowe znieczuliły moje dzieci na śmierć i przemoc – naprawdę wierzę, że pod koniec książki zasmuciły się, ale w sposób bardziej kontemplacyjny niż oczekiwałem.

Spędziliśmy więc trochę czasu rozmawiając i zastanawiając się nad tym wspólnie, i zrozumiałem, że sama książka jest antidotum na smutek, który opisuje: w „Małym Księciu” jest głęboka duchowa perspektywa, która pomogła moim dzieciom uporać się z zakończeniem.

Nieważne, na jakiej metaforycznej pustyni znajdziemy się w życiu, zawsze gdzieś jest ukryta studnia, która ją nawadnia i skłania do kwitnienia.

Narrator tej opowieści rozbija się samolotem na pustyni i wkrótce spotyka tam Małego Księcia. Rozmawiają, próbują naprawić samolot, ale Książę wydaje się obojętny wobec ryzyka śmierci. Nie chodzi o to, że ma skłonności samobójcze: zna sekret – nawet na pustyni jest woda. „Pustynię upiększa to, że gdzieś w sobie kryje studnię…”. Nieważne, na jakiej metaforycznej pustyni znajdziemy się w życiu, zawsze gdzieś jest ukryta studnia, która nawadnia ją i skłania do kwitnienia. Żeby ją znaleźć, musimy nauczyć się widzieć więcej niż materialne dobra albo doraźną sytuację – musimy spojrzeć w samo sedno życia.

 

Życie nie zawsze jest doskonałe

Mały Książę nie lekceważy faktu, że życie nie zawsze jest doskonałe. Jałowe pustynie istnieją naprawdę i czasem musimy przez nie przejść, często nieoczekiwanie. Ale autor przypomina czytelnikom, że to, co widzimy, nie zawsze oddaje pełen obraz. Książę powtarza za napotkanym lisem: „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Innymi słowy, w życiu zawsze chodzi o coś więcej, o coś, co zobaczyć możemy tylko sercem. A to, co się wtedy objawia, zwykle jest o wiele ważniejsze niż to, co w widzialnym świecie nas rozprasza.

Książę widzi sercem swoją ukochaną różę (dla Saint- Exupéry’ego róża była personifikacją jego żony). Nie może jej zobaczyć, bo róża jest za daleko, rośnie na jego macierzystej planecie, zagubiona w bezkresie nocnego nieba. Ale ponieważ wie, że róża gdzieś tam jest, i ponieważ kocha ją niezachwianą miłością, każda z gwiazd wydaje mu się roześmiana. Wyjaśnia: „Jeśli kochasz kwiat, który znajduje się na jednej z gwiazd, jakże przyjemnie jest patrzeć w niebo. Wszystkie gwiazdy są ukwiecone…”.

 

Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…

Jako ojciec desperacko chcę bronić moje dzieci przed każdym niebezpieczeństwem (i przed żmijami, i przed niepowodzeniem w szkole). Ale kiedyś przecież dorosną. Może ktoś złamie im serce, może w pracy powinie im się noga, może doświadczą emocjonalnej zawieruchy z powodu jakiejś nieprzewidzianej klęski. Nie obronię ich przed wszystkim, i bardzo mnie ta świadomość boli.

Mogę tylko pomóc im zobaczyć, że na każdej pustyni jest studnia pełna wody, a na każdym czarnym niebie jest róża, i że im bardziej się kochamy, tym jesteśmy silniejsi – nawet jeśli miłości nie można zobaczyć gołym okiem.

Miłość to najcenniejszy dar od Boga. Kiedy ją mamy, żadne niedole, niepowodzenia, rozczarowania i trudności nie są w stanie odebrać nam piękna i radości życia, nawet jeśli nam smutno albo czujemy się tak, jakby nasz samolot rozbił się na pustyni. Życie jest piękne, bo istnieje miłość, tak silna, że pokona każde zło.

Cytaty z „Małego Księcia” w tłumaczeniu Jana Szwykowskiego

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail