Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czego o rodzicielstwie uczy historia Iron Mana?

IRON MAN
Materiały prasowe
Udostępnij

Zapamiętujemy naprawdę bardzo mocno te sytuacje z udziałem rodziców, które rodziły w nas poczucie bliskości i bezpieczeństwa. Zaś im bardziej codzienność okrada nas z relacji z nimi, tym bardziej wdrukowuje się w nasze serca schemat emocjonalnego ukojenia przy nich, gdy byli dostępni.

Bliskość, nie zawsze dobra

Odkrywamy z naszymi nastolatkami cykl filmów Marvela. Od Thora, poprzez Kapitana Amerykę i oczywiście Avengersów. Nie mogło w tym gronie zabraknąć bohatera najbardziej barwnego: Iron Mana, w którego wcielił się Robert Downey Jr. Dzieciaki go uwielbiają, a ja przyglądam się jego karierze od 2000 roku i błyskotliwej roli w Cudownych chłopcach.

Wiadomo powszechnie, że aktor miał wielkie problemy z narkotykami. Od 2001 roku jest trzeźwy. Dramatyczne były jednak początki nałogu: w palenie marihuany wprowadził go ojciec, gdy Robert miał zaledwie 6 lat. Aktor, wspominając dzieciństwo, mówi, że tata w ten sposób dzielił się z nim sobą i najlepszym, co znał. Narkotyki, które stały się także dla syna sposobem na radzenie sobie z życiem i emocjami, niosły ze sobą pamięć emocjonalnej bliskości z ojcem.

Ten bardzo drastyczny przykład pokazuje głęboką prawdę o naszych relacjach – i z rodzicami, i z naszymi dziećmi. Odtwarzamy takie receptury na bliskość, jakich się nauczyliśmy. Wspaniale, gdy są wynikiem wartościowych, przemyślanych działań. Przepisem na więź może stać się jednak też coś zupełnie przypadkowego i dalekiego od naszych życzeń.

 

Bliskość rodzica z dzieckiem

Jeśli tatę lub mamę na co dzień zabiera praca, w pamięci zostaje ten okruch czasu, który jest dzielony z dzieckiem. Jeśli więc jedyną oazą spokoju jest niedziela, spędzana w piżamie, dobry czas z rodziną będzie kojarzony przez kiedyś dorosłe dziecko właśnie z niepościelonym łóżkiem i telewizorem. Jeśli nieobecny emocjonalnie tata będzie miał w zwyczaju raz w miesiącu zabierać syna na ryby, we wspomnieniach syna pozostanie to najlepszym (i być może jedynym?) pomysłem na bliskość z własnym dzieckiem.

Rodzica może zabierać uzależnienie. Wtedy dziecko nie jest w stanie przewidzieć jego reakcji, poza tym, że trzeba będzie „jakoś przeżyć” sekwencje alkoholowych czy narkotycznych ciągów i trzeźwienia – czasu, gdy rodzic jest zajęty samym sobą i nie dysponuje żadną zdrową przestrzenią dla potrzeb dziecka. Nie potrzeba jednak aż tyle.

Momentami, gdy jesteśmy nieobecni dla dzieci, są nasze rozmaite postawy wynikające z emocjonalnej niedojrzałości. Może ona polegać albo na wycofaniu i nieustannym „mieleniu” własnych problemów, któremu towarzyszy nieumiejętność okazywania czułości. Od poczucia więzi odcina także nieustanne poirytowanie, nawykowe narzekanie i zrzędzenie czy ataki wściekłości. Zachowania takie są dla dziecka komunikatem, że lepiej nie podchodzić do rodzica, a tata lub mama wydają się w takich sytuacjach kimś zagrażającym i niedostępnym.

 

Najlepsza obecność

Dziecko najlepiej zapamięta czas, gdy byliśmy najbardziej zrelaksowani i nieoceniający. Co to będzie? Podpity „na wesoło” tata, który normalnie krzyczy, a teraz zabrał na przejażdżkę motorem? Czas, gdy siedzimy razem przed telewizorem i oglądamy seriale? Wspólna praca w ogródku, która nigdy się nie kończy?

Nie chcę powiedzieć, że to źle, gdy tata zabiera na przejażdżkę, rodzina razem ogląda film albo pieli grządki. Warto tylko pamiętać, że kiedyś dzieci będą szukać momentów własnego ukojenia i dobrego samopoczucia w tym, co skojarzą z naszą najlepszą obecnością przy nich. Po drugie, cokolwiek robimy naprawdę razem z nimi, znajdzie się w walizce pomysłów na budowanie relacji z dziećmi, jaką wyniosą z naszego domu – i będą te sytuacje odtwarzać w swoim własnym.

Super, jeśli zapamiętają jako czas bliskości także coś naprawdę wyjątkowego i wartościowego. Sobotnie śniadanie czy niedzielny piknik – tylko nasze, z własnymi rytuałami. Wspólne odkrywanie, poznawanie, uczenie się czegoś nowego. Podróże. A może i po prostu siedzenie razem na fotelu z książką. Warunek: dobry i bezpieczny emocjonalny klimat. Nie zbudują go sytuacje, w których byliśmy spięci, sztywni, zagniewani, oceniający. Pozytywnie skojarzą się te sytuacje, w których byliśmy najbardziej obecni i kochający.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail