Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Ta dziewczynka ma dystrofię mięśniową i… niewiarygodny talent!

MAŁA KATE MALARKA
Udostępnij

Zamówienia na jej obrazy płyną z całego świata. Trudno uwierzyć, że autorka tych pięknych tukanów i pand ma dwanaście lat, jest niepełnosprawna i w ogóle nie wstaje z łóżka.

Ekaterina Borodulkina jest Rosjanką, która całe swoje życie musi spędzić w łóżku. Rzadka odmiana dystrofii mięśniowej, na którą choruje od urodzenia, sprawia, że dziewczynka nie może chodzić i unosić rąk, a oddychać musi przez rurkę tracheostomijną.

Mimo trudnego położenia (dosłownego i w sensie metaforycznym) spełnia swoją największą pasję – maluje.

Jej obrazy to jednak nie zwykłe dziecięce rysunki, ale coś na wzór postimpresjonistycznych akwareli, z których wyskakuje życie. Puchata panda, rwąca rzeka, ludzie wychodzący z kościoła, kolorowy kogut, jesienny brązowy park, pelikan, którego ociepla ciemnopomarańczowe tło, czy zielono-niebieski kameleon na gałęzi drzewa.

 

Zwierzęta to ewidentnie ulubiony temat Ekateriny, ale niezależnie od tego, co maluje, zawsze zaczyna od konturów, którym nie szczędzi czarnej farby. Potem każdy element wypełnia ciepłą, nasyconą barwą.

„Jak wszyscy rodzice, my też lubimy chwalić się swoim dzieckiem” – pisze na stronie poświęconej małej malarce jej mama. Dlatego Ekaterina tworzy nie tylko dla najbliższych, ale miewa już w Rosji swoje wystawy, a na facebookowej stronie „Kate artist” sprzedaje obrazy w różnych postaciach – na przykład w formie nadruków na koszulki.

„Sądzimy – brzmi jeden z postów – że sprzedaż tych prac to najlepszy i właściwie jedyny możliwy sposób na zebranie środków na jej leczenie. A to kosztuje mnóstwo pieniędzy i nie jest refundowane przez nikogo. Nie sprzedajemy jednak jej oryginalnych prac, ale reprodukcje, bo Kate jest za mała i za słaba, żeby stworzyć tyle, ile zamówień dostajemy. Kate nie dałaby rady zrealizować wszystkich Waszych marzeń, ale czytamy jej wszystkie komentarze, które inspirują ją do realizowania nowych pomysłów”.

 

Rodzice dziewczynki piszą o niej jednak nie tylko, żeby zbierać datki. Każdy wpis, filmik czy zdjęcie to okazja, żeby wspierać się nawzajem z rodzicami innych dzieci chorujących na dystrofię mięśniową.

„Wiemy, jak bardzo w naszym codziennym życiu potrzebne jest wsparcie. Chcemy je również dawać, bo sami dostaliśmy mnóstwo pomocy od osób, których nawet nie znaliśmy. Każde życie to cud. Myśleliśmy tak, kiedy dowiedzieliśmy się o ciąży, potem o chorobie i myślimy tak teraz, kiedy patrzymy na naszą córkę i widzimy, ile dobra daje i dostaje”.