Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Teściowa? Wolałabym „przyszywana mama”

Panna młoda trzyma za ręce starszą od siebie kobietę
Daniel Nevsky / Stocksy
Udostępnij
Komentuj

Nigdy nie chciałam być teściową. Mimo to od dwóch lat nią jestem. Jak sprostać nowej, trudnej roli?

Nigdy nie chciałam być „teściową”

Nie przeszkadzało mi, że mój syn się zakocha lub ożeni. Nie przeszkadzało mi, że „stracę syna” lub że moje miejsce w jego życiu zajmie jakaś „ona”. A już na pewno nie przeszkadzała mi moja synowa, którą szczerze uwielbiam!

Nie podoba mi się jednak samo słowo „teściowa”. Chyba w żadnym języku nie jest miłe. W angielskim brzmi jak „legalna matka” (ang. mother-in-law), prawie tak jak ktoś, kto wlepia nam mandat za przekroczenie prędkości na drodze. W polskim „teściowa” to prawie synonim osoby, której się, delikatnie mówiąc, nie znosi. Wyrażenie „kochana teściowa” wypowiadane jest z ironią lub traktowane jak najgorszy epitet. Synowe uśmiechają się do teściowej, słuchają, są uprzejme, może nawet udają, że ją lubią, ale w głębi serca marzą, by już wyszła. Czy ja naprawdę muszę się zaliczać do tej grupy?

Może udałoby się to słowo zastąpić? Mogłabym na przykład być „mamą przyszywaną” lub „matką PRZYłożoną”. To drugie brzmi trochę sakralnie, jakbym była duchowym pomocnikiem, ale „Bardzo Mama Wyjątkowa” (BMW)? Nie miałabym nic przeciwko. Można by też unowocześnić je i umilić, np. „mamsiółka”. Jak przyjaciółka. Z taką osobą można wyjść na kawę lub wcinać razem popcorn w kinie.

No cóż, na razie alternatywy nie ma, więc chwilowo zaakceptuję, że jestem „teściową”. Na pewno jestem daleka od ideału, ale staram się najlepiej jak umiem i mam nadzieję, że synowa wybaczy mi, jeśli się czasem zapomnę. Poniżej parę pomysłów, jak ułożyć sobie dobre relacje z synową.

 

Ślub – i wszystko się zaczyna

Stosowny strój. Powinnaś być piękna, wyróżniać się w tłumie gości, ale jednocześnie nie przyćmiewać panny młodej. Odpadają sukienki białe, mocno wydekoltowane, za krótkie i za obcisłe. Kiedy znalazłam osiem sukienek, które wydawały mi się najodpowiedniejsze, zrobiłam sobie selfie w każdej z nich i wysłałam synowej. Doradziła mi, którą wybrać i wyglądałam fantastycznie!

(Nie)doradzanie młodym. Niesamowicie trudno powstrzymać się od oceniania i doradzania w sprawach związanych ze ślubem. Szczególnie nam, kobietom, bo my zawsze wiemy najlepiej. Wysłuchaj i powiedz: świetny pomysł. Nie przejdzie ci to przez gardło? To skiń głową. Nadal chcesz coś radzić? Przeproś na chwilę i wyjdź, zostawiając młodych z mężem. Na pewno w ogóle nie słuchał i zgodzi się na każdy pomysł.

 

Podejście – spróbuj widzieć pozytywy

Pokochaj synową od pierwszego wejrzenia. Pamiętasz, jak pokochałaś syna, zaraz po porodzie? I nadal go kochasz, choć nie zawsze jest to bułka z masłem. On kocha swoją wybrankę, więc i ty ją pokochaj, po prostu! Ktoś kochany, dla którego staramy się być dobrzy, często się odwzajemnia.

Módl się za nią. Ks. Roman Chyliński, michalita, w szczególnie trudnych sytuacjach poleca Koronkę do Bożego Miłosierdzia, bolesną część Różańca i litanię do Krwi Chrystusa. Jeśli czeka cię trudna rozmowa, poproś Ducha Świętego o światło. Przebaczaj w sercu – po tym często ustępują negatywne emocje.

 

Cnoty teściowej

Szacunek dla wolności. Pozwól synowi i jego żonie nacieszyć się sobą. Daj im trochę prywatności. Chcesz ich zobaczyć? Zatelefonuj. Są zmęczeni? Okej, może innym razem.

Elastyczność. Dostosuj się do nich. Nie mogą przyjść na Wigilię? Zaproś ich na dzień następny. Masz umówioną fryzjerkę w sobotę, a oni proszą, byś zajęła się wnukami? Odwołaj fryzjerkę. Ciesz się z każdej spędzonej wspólnie chwili.

Cierpliwa otwartość. Niezastąpiona cecha w konfliktach i nieporozumieniach. Synowa prosi, byś coś zmieniła w swoim zachowaniu? Zapytaj o powody, nie żeby się kłócić, ale by ją lepiej zrozumieć. Powoli buduj jak najlepsze relacje.

 

Deska ratunkowa – kiedy potrzeba inspiracji

Jeśli chcesz wznieść swoją „teściowość” na świętszy wymiar, poznaj życiorys błogosławionej teściowej. To nie żart! Teściowe mają swoją patronkę.

Jest nią bł. Marianna Biernacka. Podczas II wojny światowej do jej domu przyszli hitlerowcy, by w odwecie za zabicie niemieckiego policjanta przez partyzantów aresztować syna i synową. Marianna błagała ich, by oszczędzili ciężarną synową: „Panowie, ona jest w ciąży, zlitujcie się, lepiej weźcie mnie”. Niemcy się zgodzili i po dwóch tygodniach rozstrzelali Mariannę Biernacką zamiast synowej. Było to 13 lipca 1943. Uratowana synowa zawsze nazywała ją mamą.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail