Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

To, co dziecko ma w sercu, jest ważniejsze niż dobre maniery

Trójka małych dzieci siedząca razem w parku
Dejan Ristovski / Stocksy
Udostępnij

Wolałabym, żeby moim dzieciom zależało na dobru innych. Nie chcę, żeby powtarzały jak papugi „przepraszam” i „dziękuję”, kiedy w rzeczywistości nie czują skruchy albo wdzięczności.

Czym jest dobre wychowanie?

Jestem mamą chłopaków. Całymi dniami słucham o „Gwiezdnych Wojnach”, „Transformersach” i „zabijaniu złych”. Ta przedszkolno-wojenna mentalność doprowadza mnie często do rozpaczy – mój starszy syn musi pokonać wszystko, co widzi. Obaj moi synowie (trzy i pół, i półtora roku) wykazują wprawdzie czasami dużo empatii – przynoszą mi pluszowe zwierzątka, koce i wodę, kiedy jestem chora – ale przed nami jeszcze wiele nauki.

Matkując małym wojownikom, często próbuję znaleźć równowagę między opanowaniem naturalnego instynktu obrony a dobrym wychowaniem. Ostatnio Sesame Workshop (instytucja edukacyjna związana z „Ulicą Sezamkową”) przeprowadziło ankietę wśród ponad 2000 rodziców i 500 nauczycieli, z którymi rozmawiano o wadze empatii i dobroci.

86 proc. nauczycieli i 70 proc. rodziców uważa, że nasze dzieci rosną w nieprzyjaznym świecie, a większość z nich twierdzi, że kształtowanie dobroci u dzieci jest ważniejsze niż ich osiągnięcia. Ale, o dziwo, nauczyciele i rodzice zupełnie inaczej rozumieją empatię.

 

Rozdźwięk między rodzicami a nauczycielami

Nauczyciele definiowali empatię jako bycie pomocnym i uważnym, a rodzice twierdzili, że dzieci są dobre, ale niekoniecznie pomocne. Pomijając empatię, rodzice stawiali znak równości między dobrocią a grzecznością.

Rozumiem ich. Tyle razy martwię się zachowaniem dzieci poza domem, zawstydzona, że zachowują się jak dzieci (tak!) zwłaszcza w miejscach publicznych. Każę im siedzieć cicho, mówić dziękuję i „przestać się bić – jesteśmy w sklepie, litości!”. Zamiast poświęcić czas na uczenie ich empatii i troski o innych, często bardziej zależy mi na tym, żeby automatycznie wypluwały „właściwe” słowa i tym sposobem okazywały dobre maniery. To chyba w porządku (powinniśmy doceniać siłę właściwych słów), ale jeśli moje dzieci będą je tylko powtarzać jak papugi, to znaczy, że nie spisałam się jako matka.

Co tydzień chodzimy z dziećmi do kościoła i co wieczór czytamy Biblię dla dzieci, mamy wielu podobnie myślących przyjaciół, którzy pomagają nam wieść naszą trzódkę ku miłości i miłosierdziu, ale tak łatwo wpaść w zachęcanie dzieci do zachowania pozorów, zamiast zastanowić się, co dzieje się w tych małych głowach i sercach…

 

Nie oceniaj po pozorach

Dobroć, miłość, współczucie – to rzeczy dla mojej wiary najważniejsze, i wolałabym, żeby moim dzieciom zależało na dobru innych. Nie chcę, żeby powtarzały „przepraszam” i „dziękuję”, kiedy w rzeczywistości nie czują skruchy albo wdzięczności. Wielu rodziców przypuszcza, że empatii można nauczyć przez naukę dobrych manier. Tymczasem zdarza się, że najgorsze szkolne łobuzy umieją się świetnie zachowywać przy dorosłych.

Wiem, że ludzie oceniają po pozorach, ale Bóg widzi (i zważa na to), co jest w sercu. I choć nie mogę nikogo zmusić do empatii – bo to Bóg zmienia serca – mogę uczyć moich synów uprzejmości, która wykracza poza zachowanie spokoju w restauracji i bycie grzecznym, kiedy starsi patrzą.

Dostrzeganie potrzeb innych ludzi pomaga dzieciom zrozumieć, że empatia i współczucie płyną z serca i sięgają głębiej niż jakiekolwiek słowa. Każdy może powiedzieć „dziękuję” i nalegam, żeby moje dzieci to robiły, ale dużo też rozmawiamy o tym, że to, co najważniejsze, jest wewnątrz nas i o tym, jak pokazać tę miłość innym. I pozwalam im oglądać „Ulicę Sezamkową” – to dobra lekcja empatii i prawdziwej dobroci. Mnie też się przydaje.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.