Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

A Ty, rodzicu, ile (nie) śpisz w nocy?

ŚPIĄCA RODZINA
Shutterstock
Udostępnij

„Rodzicielstwo nie kończy się, kiedy zachodzi słońce” – napisała Melanie Darnell, fitmomma4three. Film o jej nocnych przygodach z dwójką pociech obejrzało ponad milion osób!

Melanie Darnell, znana w sieci jako fitmomma4three, zrobiła eksperyment. Ustawiła kamerę z noktowizorem nad łóżkiem i zarejestrowała to, co dzieje się w nocy. Nagranie obejrzało ponad milion widzów. Co w nim takiego zabawnego? Otóż Melanie położyła się spać o 10, ale już półtorej godziny później obok niej pojawił się mały brzdąc. Najpierw nieco się pokręcił, zmienił pozycję „x” razy, kilka razy skorzystał z mlecznego baru, a następnie… do wesołej dwójki dołączyło starsze dziecko. A „chwilę” później zrobiło się jasno.

Parenting doesn’t end when the sun goes down. 🌙 I want to parent at night the same way I parent during the day. You have two nighttime parenting goals (1) get sufficient rest yourself and (2) meet the nutritional and emotional needs of your child. It’s a tough balance. Realizing that the last sweet hours of restful darkness are almost over. The 4am wake-up call is especially excruciating. Still, we haul ourselves out of bed, and with bleary eyes pull our babies in close . In those quiet, dark hours, the lack of distraction can actually quite calming and refreshing.  Baby’s needs tend to be simple: to be held and fed 🤱🏻. Mothers are experts at both of those things, and the ability to so completely meet the needs of our amazing baby is profoundly satisfying. During these moments let’s think of all of the other parents that are up with their babies at the very same middle-of-the night moment and take comfort in the thought of each of us cradling our babies in the dark of our homes, together in shared experience. Rather than feeling isolated and exhausted, we can feel connected to the other tired mothers that are also awake #momsunited. . So, to all of the tired mothers out there, breathe in and breathe out. These days are intense but short lived. Both you and baby will be sleeping more soundly before long. For now, cuddle your babies, nurse them and love them no matter what time the clock says. The baby you rock tonight someday may have the opportunity to be gazing at the stars while holding a sweet baby of her own. She will be thinking of, and appreciating, you ❤️. . Full video www.youtube.com/fitmomma #attachmentparenting #caughtoncamera #parenting #momlife #nighttimeparenting #gentleparenting #tiredmom #momof3 #onshrooms #cosleeping #foursigmatic @nest @todayshow @scarymommy @goodmorningamerica @theellenshow @ellentube @theviewabc @huffpostparents @popsugar #ellen15

A post shared by Melanie Darnell (@fitmomma4three) on

Rodzice-zombie i ich nieśpiące dzieci

Ok, postawmy sprawę jasno – rodzice nie śpią wiele. Zwykło się mawiać, że tylko na początku, bo przecież noworodki bywają najbardziej problematyczne i chcą ssać pierś po kilkanaście razy w ciągu nocy. Ale, ale… później wcale nie jest lepiej.

Jako doświadczona (o tak, bardzo!) matka nie wierzyłam w te wszystkie historie o rodzicach-zombie i nieśpiących całymi nocami dzieciach. Mój synek w miarę sprawnie załapał rytm dnia i nocy, i to, że kiedy jest ciemno normalni ludzie śpią. Przeważnie. I już, już, byłam bliska popadnięcia w euforię, że trafił mi się całkiem ludzki egzemplarz dziecia, kiedy mój syn wszedł w jakże problematyczny wiek… dwóch lat.

Nagle, z dnia na dzień, zaczął się budzić po kilkanaście razy w ciągu nocy. A to pić, a to przytulać, a to jeszcze coś… Ale dość szybko okazało się, że najlepszym lekarstwem na nocne przebudzenia jest… łóżko rodziców. I lokalizacja w jego centralnym punkcie, dokładnie pomiędzy rodzicem „A” a rodzicem „B”.

 

Brak snu = katastrofa!

Tak więc już blisko od pół roku nie przespałam właściwie ani jednej nocy, jak Pan Bóg przykazał, od początku do końca bez żadnego „brejku”. I nie, nie chodzi o to, że jakoś specjalnie walczę z nocnymi preferencjami dziecka. Ja po prostu mam bardzo płytki sen.

A sen jest szalenie ważny, wpływa na nasze codzienne funkcjonowanie, kondycję zdrowia, a nawet relacje z innymi:

Nowotwory, wszelkie infekcje, choroby psychiczne, otyłość, cukrzyca, alzheimer. Droga do choroby zaczyna się od bezsenności. I jest zatrważająco krótka. Tylko po jednej zarwanej nocy liczba naturalnych komórek układu odpornościowego walczących m.in. z komórkami rakowymi, które codziennie pojawiają się w naszym ciele, spada o 70 proc. Krótki sen wpływa na nasze zdrowie na tyle źle, że Światowa Organizacja Zdrowia uznała każdy rodzaj pracy na nocną zmianę za prawdopodobnie kancerogenny. Po zaledwie czterech godzinach snu prawdopodobieństwo, że spowodujemy wypadek samochodowy, wzrasta 11-krotnie. Przede wszystkim jednak w wymiarze codziennym niewystarczająca ilość snu to po prostu zmora skutkująca podłym samopoczuciem.

[Michał Zaczyński, Wysokie Obcasy, 7 kwietnia 2018]

Dlatego postanowiłam się podzielić z Wami moimi skromnymi sposobami na przetrwanie.

 

  1. Nie walcz z tym, że Twoje dziecko nie śpi w swoim łóżeczku 

W końcu nie będzie spało z rodzicami do 18. roku życia. Prędzej czy później, wróci do swojego łóżka (tak sądzę!), a to, że teraz w środku nocy człapie do Was, to po prostu etap przejściowy. Pomyślenie o tym w ten sposób zmienia nieco optykę spojrzenia na problem. I pozwala dostrzec światełko w tunelu 😉

 

  1. Zainwestuj w duuuuże łóżko

Jeśli Twoje małżeńskie łóżko nie jest zbyt szerokie, a dziecko nagle pokochało spanie z rodzicami, co więcej – myślisz o kolejny potomku! – zainwestuj w szerokie łóżko. Ale takie naprawdę BIG SIZE. I przygotuj się na to, że i tak będzie za małe. Mam łóżko o szerokości ok. 2 metrów, a najczęściej ja śpię na jednym brzegu, mój Małż na drugim, a na całej szerokości – oczywiście w poprzek, wiadomo – nasz z metra cięty panicz. Taki los.

 

  1. Odsypiaj, kiedy tylko się da!

Kiedy mój synek był malutki, w ciągu dnia spał kilka razy. Ja w tym krótkim czasie osiągałam szczyty możliwości wytwórczych. Pranie, sprzątanie, gotowanie, pisanie tekstów, słowem – wszystko, co trzeba ogarniać na bieżąco, a co byłoby trudne z bąblem na ręku. Nigdy nie słuchałam rad bardziej doświadczonych, by korzystać z drzemek dziecka inaczej. Dziś, kiedy mój 2-latek z trudem daje się namówić na choć jedną drzemkę, a laptop łypie na mnie spode łba, zaś zaległości zdają się wołać „Martaaaaaa….!”, to kiedy mam na koncie mniej niż 5 godzin spania w nocy… bez skrupułów kładę się obok młodego i chrapię razem z nim. Przynajmniej zregeneruję nieco sił.

 

  1. Dziel się sprawiedliwie

Nie piszę, że po równo, bo nie mam złudzeń 😉 Poza tym, nigdy nie da się odmierzyć od linijki. I wiadomo, że jeśli mama zostaje z dziecięciem w ciągu dnia, a tata z rana biegnie do pracy, to jakoś tak odruchowo wychodzi, że w nocy wstaje mama. A co, kiedy oboje idą do pracy? Poza tym, żeby w ciągu dnia sensownie funkcjonować – nawet w domu – dobrze byłoby się nieco wyspać (ha, ha, ha, dobre!). Dlatego umówiliśmy się z Małżem, że to on wstaje w nocy do młodego. I albo go usypia w jego pokoiku (kiedy jeszcze się dało), albo przynosi go do naszego łóżka.

 

  1. Podejdź z humorem, nawet czarnym!

Tak, tak, wiem, łatwo się pisze, ale są takie etapy (i doświadczenia) w życiu rodzica, przy których nie pozostaje nic innego, jak… wyśmiać to. Obśmiać samego siebie i sytuację. Bo co innego Ci zostaje, jeśli zupa z buraków albo sok z marchwii ląduje na Twojej nowej (kremowej!) sukience?Albo kiedy wyszłaś do łazienki tylko „na siku” (2 minuty z zegarkiem w ręku), a Twój malec zdążył udekorować połowę Waszego mieszkania farbami czy plasteliną. Albo kiedy nie pamiętasz już, kiedy ostatni raz przespałaś ciągiem dłużej niż 7 godzin.

Tak więc – dobrego humoru!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail