Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Andy Warhol w Watykanie? Sekrety „papieża nowojorskiej awangardy”

ANDY WARHOL
EAST NEWS
Udostępnij
Komentuj

W Watykanie zostanie w 2019 roku zaprezentowana przekrojowa wystawa prac Andy’ego Warhola, autora nieśmiertelnej „Puszki z zupą firmy Campbell”. Jaki był jego stosunek do wiary?

Andy Warhol, twórca sztuki pop-art był i jest uważany za człowieka pełnego sprzeczności i budzącego liczne kontrowersje. Dotyczą one także jego stosunku do wiary. Niejednoznaczna relacja z Bogiem i Kościołem jest jedną z największych tajemnic w biografii artysty.

 

Andy Warhol – praktykujący katolik

W wielu źródłach – choćby w „Katopedii” na naszym portalu, możemy znaleźć informację, że Andy Warhol, nazywany często „papieżem nowojorskiej awangardy” był przez całe życie praktykującym katolikiem. Wszystkim, którzy bliżej poznali burzliwy życiorys tego twórcy, wydać się to może dość zaskakujące.

Motywy religijne przewijają się co prawda dość często w dokonaniach artysty. Samo najsłynniejsze dzieło Warhola nawiązujące do chrześcijaństwa: wariacja na temat „Ostatniej wieczerzy” Leonarda da Vinci zostało przez niego stworzone w 1986 roku w ponad 100, różniących się od siebie wersjach graficznych i kolorystycznych. Duża część obrazów inspirowanych ikonami odnaleziona została w domowym archiwum twórcy już po jego śmierci.

Z drugiej strony, życie osobiste i publiczne Warhola odbiegało od chrześcijańskiego wzorca moralnego. Lata świetności artysty były w kulturze Zachodu czasem niepomyślnym dla religii. Twórcy wyrośli po II wojnie światowej i wchodzący w dojrzałe życie w czasach kontestacji lat sześćdziesiątych: ruchu beatników, narodzinach psychodelicznego rocka oraz kultury hippisowskiej, byli zazwyczaj negatywnie nastawieni do chrześcijaństwa, uznając je za przeżytek krępujący wolną ekspresję nowoczesnej ludzkości.

 

Rusińskie i greckokatolickie korzenie twórcy pop-artu

Twórca pop-artu pochodził z rusińskiej (łemkowskiej) rodziny, która przed I wojną światową mieszkała w małej wsi Miková, w słowackiej części Beskidu Sądeckiego, niedaleko dzisiejszej granicy z Polską. Rodzice artysty: Ondrej i Julia (z domu Zavacká) byli wiernymi Kościoła greckokatolickiego. Andy przyszedł na świat już na emigracji, w Pittsburgu i tam też został ochrzczony w parafii greckokatolickiej świętego Jana Złotoustego, złożonej głównie z imigrantów zarobkowych z terenów dzisiejszej Słowacji i Ukrainy.

Rodzice Andy’ego byli osobami pobożnymi i zaangażowanymi w życie parafialne. W domu było wiele ikon i łampad (lamp oliwnych zawieszanych przed ikonami), a cała rodzina modliła się wspólnie rano i wieczorem w języku cerkiewnosłowiańskim. Matka w ciągu dnia czytała katyzmy (odpowiednio pogrupowane psalmy biblijne, odmawiane na Wschodzie podobnie jak Liturgia Godzin). Warhol przejął i zachował ten zwyczaj co najmniej do śmierci matki w 1972 roku.

 

Warhol – parafianin u św. Wincentego

Gdy artysta przeprowadził się do Nowego Jorku, zaczął regularnie uczęszczać do najbliższej swojemu miejscu zamieszkania parafii rzymskokatolickiej św. Wincentego Ferreriusza przy Lexington Avenue na Manhattanie, prowadzonej przed ojców dominikanów. Trudno jest jednoznacznie stwierdzić, dlaczego nie związał się z nowojorskimi parafiami greckokatolickimi. Może zadecydowała zwykła, praktyczna wygoda?

Artysta nie tylko uczestniczył regularnie w niedzielnych mszach, ale również widywany był w kościele w dni powszednie. Siadał w bocznej nawie albo klęczał w dalej usytuowanych ławkach. Nigdy jednak nie przystępował do Eucharystii lub spowiedzi. Jednocześnie, dość aktywnie uczestniczył w życiu wspólnoty: pomagał w sprzątaniu świątyni i włączał się w organizację spotkań parafialnych. Proboszcz wspominał, że zupełnie nie przejawiał zachowań gwiazdorskich i chciał, aby traktowano go jak zwykłego wiernego. Angażował się również w dzieła charytatywne – jako wolontariusz pomagał od czasu do czasu w prowadzonych przez Kościół katolicki noclegowniach dla bezdomnych.

W latach osiemdziesiątych Warhol będąc w Rzymie, udał się na audiencję generalną Jana Pawła II na Placu Świętego Piotra. Znajomi uwiecznili na fotografii moment, gdy papież zatrzymał się na chwilę przy Warholu stojącym tuż przy barierce. Nie wiadomo, czy rozpoznał twórcę, zdjęcie pokazuje, jakby obydwaj zamienili ze sobą chociaż kilka słów.

ANDY WARHOL, NAGROBEK
Wikimedia
Grób Andy’ego Warhola na cmentarzu greckokatolickim (unickim) St. John the Baptist w Bethel Park.

 

Chrześcijanin, który pozostał w przedsionku

Większość osób stykających się z Warholem podkreślała, że uważał się za człowieka religijnego, choć nigdy nie zachęcał innych do wiary i był niechętny publicznym dyskusjom o wierze.

Andy był katolikiem, a w jego żyłach płynęła katolicka etyka (…) Chodził w każdą niedzielę do kościoła, klęczał w swojej ławce i często powtarzał, że nad życiem trzeba pracować

 – śpiewali przyjaciele artysty z legendarnego nowojorskiego zespołu rockowego „The Velvet Underground”, Lou Reed i John Cale na płycie „Songs for Dreila”, wydanej trzy lata po śmierci Warhola. Inna współpracowniczka artysty, Natasha Fraser-Cavassoni w rozmowie z pismem „Rolling Stone” zwróciła uwagę, że pomimo związków z awangardą i nowojorską bohemą artystyczną, Warhol miał w sobie więcej z uporządkowanego tradycjonalisty niż przedstawiciela artystycznej bohemy. Dla wielu jej przedstawicieli sam fakt, że twórca regularnie chodził do kościoła wydawał się wręcz czymś surrealistycznym.

Warhol był powściągliwy w mówieniu o swoim życiu prywatnym. Większość osób, które znały go osobiście wiedziały jednak, że był homoseksualistą i żył w wielu związkach z mężczyznami. Tego rodzaju tematyka była istotnym elementem w przedsięwzięciach i performansach artysty. W liberalnym, nowojorskim środowisku artystycznym fakt ten nie był uznawany za nic nadzwyczajnego, choć warto pamiętać, że za życia Warhola nie działały jeszcze ruchy LGBT, a osoby publiczne nie były skłonne do popularnych dzisiaj „coming-outów”. Czy fakt ten był główną przeszkodą niepozwalającą Warholowi prowadzić życia sakramentalnego i w pełni wejść do duchowej wspólnoty Kościoła? Może w skrytości duszy całe życie walczył ze swoimi słabościami, a modlitwa i uczestnictwo w nabożeństwach, w których nie było śladu pozerstwa i ostentacji, dawały mu nadzieję, że kiedyś w pełni uda mu się zjednoczyć z Bogiem? Być może o tym właśnie rozmawiał z Wszechmogącym podczas samotnych modlitw w kościele na Manhattanie?

Na ascetycznej płycie nagrobnej artysty na greckokatolickim cmentarzu w Bethel Park w Pensylwanii znajdziemy ośmioramienny, słowiański krzyż i wizerunek złożonych do modlitwy, skierowanych błagalnie ku niebu dłoni. Pełną odpowiedź na wszystkie zagadki serca papieża „pop-artu” znają tylko dwie osoby: on sam i Bóg, wokół którego całe życie krążył.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail