Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Kaplica i ulica. Ksiądz – projektant mody?

KSIĄDZ MAREK WÓJCIK, PROJEKTANT ORNATÓW
EAST NEWS
Udostępnij
Komentuj

 Jeśli każdy z księży nadal będzie miał Boga na pierwszym miejscu, a swoje pasje i talenty wykorzysta na chwałę Pana, to ja mówię TAK nawet dla księdza projektanta mody.

Ksiądz projektant? Czy to nie pachnie jakąś fanaberią? Tak mniej więcej zareagowałam, kiedy usłyszałam o pasji kapłana, który sam projektuje ornaty. Ba! Ma nawet kolekcję szat liturgicznych na każdy dzień roku. I już w myślach zaczęłam rzucać kolejne oskarżające kamienie: że drogo, że strata czasu, że mało „duchowe” hobby, że nie wypada…

Ale kiedy poznałam bliżej historię proboszcza z Pasztowej Woli, zmieniłam zdanie, a moje święte oburzenie zamieniłam w zadziwienie nad talentem i pokorne zrozumienie.

Ale po kolei.

 

Ksiądz artysta

Ksiądz Marek Wójcik zacięcie artystyczne miał od zawsze. W jednym z reportaży telewizyjnych wspomina, że będąc jeszcze ministrantem w czasie liturgii, zwrócił uwagę, że w ornacie brakuje jednego świecącego kamyka. I tak się przejął sprawą, że wyszukał jakiś pierścionek, wydłubał z niego oczko i uzupełnił braki.

Kiedy przyszło powołanie i czas seminarium, nie zapominał o swoim modowym zacięciu. Koledzy kursowi wspominają, że na swoim roku zawsze był kolorowym ptakiem i wyróżniał się strojem na tle innych alumnów.

Pierwszy ornat, który wyszedł spod igły był przygotowany na Wielkanoc i swoją stylizacją przypominał żydowskie szaty paschalne. Pomysł tak się spodobał, że zaczęły powstawać kolejne projekty: czarny ornat w czerwone róże na Wielki Piątek, ornat z tęczą na Wigilię Paschalną czy biały ornat z pisankami na Niedzielę Zmartwychwstania. Pasja się rozwijała, kolekcja rosła, a szafa wkrótce liczyła tyle ornatów, co dni w ciągu roku.

Co na to jego parafianie? Zawsze bardzo ciepło podchodzili do jego zainteresowań. Wręcz nie mogli się doczekać, w jakim ornacie ich proboszcz pojawi się przy ołtarzu. A sam ksiądz Marek przyznaje, że natchnienia jego są połączeniem kaplicy i ulicy. I że dzięki tym nietypowym strojom łatwiej z kaplicy trafić do zwykłych ludzi z ulicy. Zwłaszcza tych młodych.

 

Lista zarzutów

Na argumenty, że jego hobby pochłania dużo pieniędzy, ksiądz Marek odpowiada, że jego ornaty są przygotowywane z tanich materiałów. Nie zawierają drogich haftów czy wartościowych kamieni. A co więcej, zostaną na zawsze pamiątką służącą pokoleniom kapłanów.

Że jego strój przysłania istotę mszy świętej, a przebieranki przy ołtarzu to profanacja? Duchowny projektant uważa, że jego ornaty uzupełniają liturgię, symbolami nawiązują do danego święta. Pełne są znaków i biblijnych odniesień. Zresztą, księża na misjach i w egzotycznych krajach też mają kolorowe stroje.

A co na to liturgiści?

Mimo że Kościół ma swój katalog kolorów liturgicznych, dopuszcza również pewną dowolność. Np. kolor niebieski, który często zwyczajowo wykorzystywany jest na święta Maryjne, nie jest oficjalnym kolorem liturgicznym, a w wielu kościołach msze są odprawiane również w tym kolorze.

 

 

Ksiądz też człowiek

Ksiądz, wiadomo, wyszedł ze społeczeństwa i społeczeństwu służy. A to wiadomo różnorodne, o różnych potrzebach i wrażliwościach. Mamy więc kapłanów – porywających kaznodziejów, świetnych administratorów, drobiazgowych ekonomistów, szalonych sportowców czy wrażliwych artystów.

I jeśli każdy z nich nadal będzie miał Boga na pierwszym miejscu, a swoje pasje i talenty wykorzysta na chwałę Pana, to ja mówię TAK nawet dla księdza projektanta mody. A my nauczmy się dziwić w Kościele  jak głosiło hasło wystawy ornatów księdza Marka Wójcika.

Na podstawie materiału z DDTVN

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail