Aleteia

Jak często się spowiadać, żeby się spowiadać dobrze?

KONFESJONAŁ
Kamil Szumotalski/ALETEIA
Udostępnij

Każdy katolik powinien w okresie wielkanocnym przyjąć Komunię świętą. Ten obowiązek nakłada na nas trzecie przykazanie kościelne. A jak jest ze spowiedzią? Co o tym mówią przykazania, a co doświadczeni spowiednicy?

„Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty” – tak brzmi drugie przykazanie kościelne. Natomiast trzecie: „Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię świętą”. Ale przy tej okazji w niejednej głowie pojawia się pytanie: jak często się spowiadać, żeby się spowiadać dobrze?

 

Grzech ciężki: jak najszybciej

Jeśli mamy na sumieniu grzech ciężki, sprawa jest prosta – trzeba go wyznać niezwłocznie. „Grzech ciężki oddziela od łaski Bożej. Nie można też wtedy w pełni uczestniczyć we mszy świętej. Wtedy spowiedź jest konieczna” – przypomina kapucyn o. Piotr Jordan Śliwiński, jeden z założycieli Szkoły dla Spowiedników w Krakowie.

Kościół jednak zachęca do spowiadania się nie tylko z grzechów śmiertelnych. Potwierdza to już samo przykazanie, które nakazuje spowiedź co najmniej raz w roku, niezależnie od tego, co akurat mamy na sumieniu. Wprawdzie grzechy lekkie gładzi Komunia święta, ale sakrament pokuty i pojednania jest także źródłem wielu łask:

Wyznawanie codziennych win (grzechów powszednich) nie jest ściśle konieczne, niemniej jest przez Kościół gorąco zalecane. Istotnie, regularne spowiadanie się z grzechów powszednich pomaga nam kształtować sumienie, walczyć ze złymi skłonnościami, poddawać się leczącej mocy Chrystusa i postępować w życiu Ducha (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1458).

Wielu świętych nie popełniało grzechów śmiertelnych przez dziesiątki lat albo nawet przez całe życie, a często się spowiadało.

 

Spowiedź co miesiąc?

W internetowej dyskusji autorka podpisująca się jako J. napisała: „Nie wyobrażam sobie postępów w rozwoju duchowym przy przystępowaniu do tego sakramentu raz na rok. Przy takiej częstotliwości (próbowałam) tracę wrażliwość na grzechy lekkie i przestaję widzieć potrzebę pracy nad sobą. A na domiar złego rośnie mi wtedy nad głową aureola, która wraz z upływem czasu tak pięknieje, że szkoda mi ją zniszczyć”.

„Kiedy się spowiadamy regularnie i w miarę często, łatwiej nam zrobić rachunek sumienia, wytrwać w dobrych postanowieniach i unikać okazji do grzechu” – mówi o. Śliwiński. Przyjęło się uważać, że standardem dla ludzi wierzących i praktykujących jest comiesięczna spowiedź – zauważa Carmen Lopez Marin z Opus Dei.

Ale wszystko zależy od tego, jak wysoko mamy zawieszoną poprzeczkę w życiu duchowym. „Wiele osób spowiada się częściej. I naprawdę ma z czego!” – mówi. Jeśli ktoś poważnie traktuje Pana Boga i walczy o świętość, znajduje coraz więcej pól do walki.

 

Spowiedź co dwa tygodnie?

Katoliccy księża, zakonnice i zakonnicy zwykle spowiadają się raz na dwa tygodnie. Czy to jest również dobra propozycja dla świeckich, którzy chcą prowadzić dobre życie duchowe? Carmen Lopez Marin przytomnie zauważa, że jeśli planujemy spowiadać się co miesiąc, to często bywa, że w praktyce udaje nam się to robić co półtora miesiąca; jeśli co dwa tygodnie – spowiadamy się co trzy tygodnie itd. Dlatego na wszelki wypadek lepiej postanowić sobie częstszą spowiedź.

Zdaniem o. Śliwińskiego częstotliwość spowiedzi najlepiej ustalić z księdzem w konfesjonale. Warto mieć stałego spowiednika, który zna nasze problemy i sytuację życiową.

Oboje moi rozmówcy podkreślają, że znacznie ważniejsze od „jak często?” jest pytanie „jak?”. „Niczemu nie służy spowiadanie się bezrefleksyjne, mechaniczne powtarzanie tej samej listy grzechów” – zauważa Lopez Marin. Dorosła osoba nie powinna robić rachunku sumienia na podstawie modlitewnika, który dostała przed Pierwszą Komunią Świętą.

 

Zbyt częste chodzenie do spowiedzi?

Czy spowiedź może być zbyt częsta? O. Śliwiński byłby daleki od generalizowania: „Jeśli na przykład ktoś walczy z regularnie popełnianym grzechem śmiertelnym, to może potrzebować spowiadać się częściej niż inni”.

„Gdyby ktoś spowiadał się codziennie z grzechów powszednich, to by może oznaczało jakąś chorobę, nadmierne skrupuły albo niezrozumienie istoty spowiedzi – ocenia Lopez Marin. – Jeśli nie ma takich problemów, to dopóki nie pojawia się rutyna, a jest szczery żal i chęć poprawy, nigdy nie jest zbyt często. Człowiek jest szczęśliwy i radosny, kiedy często czuje miłosierdzie Boże”.