Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

C.S. Lewis podpowie Ci, jak… uwielbiać Boga!

LEWIS UCZY UWIELBIENIA
Domena publiczna | Unsplash | CC0
Udostępnij

Na książkę C.S. Lewisa „Listy do Malcolma”, jak wskazuje tytuł, składają się 32 listy. Zdecydowanie powinny być znane szerszemu gronu czytelników, bo mówią coś ważnego o uwielbieniu Boga.

„Uważam, że nasza działalność jako świeckich polega na przyjmowaniu tego, co nam dane, na maksymalnym tego wykorzystaniu” – napisał Lewis w książce „Listy do Malcolma”. Zadziwiająco inteligentny człowiek, jeden z najlepszych na świecie w tym, co robił, uczył pokory kiedy patrzył na siebie, jak na zwykłego chrześcijanina. To byłaby jego pierwsza lekcja o uwielbieniu. Przyjrzymy się kolejnym.

 

„Listy do Malcolma” – Lewis w najlepszym wydaniu

„Listy do Malcolma” to bogata książka, którą lekko się czyta. Podtytuł „Chiefly on Prayer” został dodany w 1964 roku, kilka miesięcy po śmierci Lewisa. Lewis pisze w niej o modlitwie i związanych z nią sprawach w prosty, niemal oczywisty sposób. To Lewis w najlepszym wydaniu. 32 listy wyrażają nie tylko trzy dekady ofiarnego, chrześcijańskiego posłuszeństwa, ale także palący ból po utracie żony trzy lata wcześniej. Chciałbym, aby książka była lepiej znana.

Lewis uczył pokory, ale także miał konkretne oczekiwania względem duchowieństwa. Niekiedy porównuje rzeczywistość kościelną do tańca, w którym obaj partnerzy mają do wykonania swoją partię.

Był członkiem Kościoła Anglii (najstarszy i największy z Kościołów anglikańskich – przyp. tłum.). Czytając jego listy można odczuć surową krytykę poszczególnych wspólnot. Laicy tacy, jak on, mogliby uważać, że przyjmowanie tego, co otrzymali, byłoby dużo łatwiejsze, gdyby to, co nam dano, było zawsze i wszędzie takie samo. Był trochę zrzędliwy w tej kwestii. Duchowni w jego wspólnocie uważali, że „ludzie mogą zostać zwabieni do kościoła przez nieustanne rozjaśnianie, skróty, uproszczenia i komplikacje służby”.

 

Lewis: Nie chodzimy do kościoła po rozrywkę

Lewis wyjaśnia, dlaczego potrzebujemy, by niektóre rzeczy pozostały niezmienne. „Nowości jako takie, dla nich samych, mogą mieć jedynie wartość rozrywkową. My nie chodzimy do kościoła po rozrywkę”. „Ludzie przychodzą, by skorzystać z posługi lub – jak wolicie – samemu służyć. Każda służba jest strukturą aktów i słów, przez które otrzymujemy sakrament, żałujemy, modlimy się, uwielbiamy”.

Posługa jest najlepsza, gdy:

ze względu na długą znajomość nie myślimy o niej. Dopóki skupiasz się na liczeniu kroków, nie tańczysz, a jedynie uczysz się tańczyć. Dobry but to but, którego nie czujesz. Dobra lektura jest wtedy, kiedy nie myślisz o oczach, świetle, druku czy ortografii. Doskonała posługa kościelna będzie wtedy, kiedy nie będziemy o niej wiele wiedzieli, a cała uwaga skupi się na Bogu.

Lewis pokochał różnice, które dostrzegł pomiędzy chrześcijanami, w tym różnice w kulcie. „Potrzeba wielu różnych rzeczy, aby stworzyć świat lub kościół” – pisze w liście do Malcolma. „Jeśli łaska doskonali naturę, musi rozszerzyć całą naturę do pełnego bogactwa różnorodności, jaką Bóg zmierzył, kiedy je uczynił, niebo będzie o wiele bardziej różnorodne niż piekło”. Dla Lewisa świętość czyni nas bardziej sobą, podczas gdy grzech – odwrotnie: sprawia, że jesteśmy nudni, nieinteresujący. Świętość czyni nas bardziej interesującymi.

 

Czy potrzebne są nam formułki, by uwielbiać Boga?

Nasz kult powinien to wyrażać. Lewis kontynuuje: „Najbardziej ucieszyłem się podczas nabożeństwa prawosławnego. Wydawało się, że nie ma żadnego przepisanego zachowania”.

Niektórzy stali, klęczeli, inni siedzieli, niektórzy chodzili, ktoś pełzał po podłodze jak gąsienica. A najpiękniejsze było to, że nikt nie zwracał najmniejszej uwagi na to, co robią inni. Szkoda, że Anglikanie nie pójdą za ich przykładem. Można spotkać osoby zaniepokojone tym, co robi ktoś w ławce obok, podczas gdy oni w ogóle nie powinni tego zauważać!

 Lewis kończy ten fragment, cytując św. Pawła: Kimże jesteś ty, co się odważasz sądzić cudzego sługę?

Malcolmowi nie podoba się obecna forma kultu, dla niego za bardzo bezosobowa. Dla Lewisa problematyczne jest przechodzenie krok po kroku przez formułki, bez prawdziwego uwielbienia. Msze, podczas których recytuje się Credo, myśląc o czymś innym. Ostrzega jednak Malcolma, że formuły są mimo wszystko potrzebne. „Mogą uświęcić kult, pokutę, prośbę, które mogłyby bez nich rozprzestrzenić się na szerokie i płytkie kałuże”.

 

Pogawędka ze św. Pawłem o wierze

Lewis podaje trzy powody używania formularzy. Po pierwsze, doktryna. „Wierny pozostawiony samemu sobie może łatwo oderwać się od wiary, przechodząc do fantomu zwanego moją religią”. Po drugie, formy przypominają o tym, o co powinniśmy prosić, zwłaszcza kiedy modlimy się za innych. To szczególnie ważne w sytuacjach, kiedy skupiamy się na własnych potrzebach, które są dla nas samych najważniejsze.

Po trzecie, chodzi o pewną formę ceremonii. To postawa, która łączy w sobie fakt, że nasza relacja z Bogiem jest jednocześnie „najbliższą bliskością” i „nieskończoną odległością”.

Lewis kończy list zabawną, a jednocześnie odkrywczą historią:

Mój dziadek zwykł mawiać, że cieszyły go interesujące rozmowy ze św. Pawłem, kiedy trafił do nieba. Dwóch dżentelmenów rozmawiających o wierze! Nigdy nie przyszło mu do głowy, że spotkanie ze św. Pawłem może być przytłaczającym doświadczeniem nawet dla ewangelika.

Lewis wychowywał się na dobrej, katolickiej literaturze, więc miał konkretną wiedzę. Pisze: „Gdy Dante zobaczył wielkich apostołów poczuł się maleńki, jak w kontakcie z wielką górą. Święci przypominają nam, że jesteśmy bardzo małymi ludźmi w porównaniu z nimi. Jakże maleńcy jesteśmy przy Panu?

Tłumaczenie z języka angielskiego