Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Jedno pytanie, które powinieneś zadać swojemu dziecku, by polepszyć Waszą relację

MATKA Z SYNEM
Shutterstock
Udostępnij
Komentuj

Rozmawiałyśmy o tym, jak można okazać komuś miłość. I wiecie, jaki między innymi przykład dały moje córki? „Jeśli ktoś zwróci Ci uwagę, a Ty to zmienisz, to pokażesz mu tym, że go bardzo kochasz”. 

Pamiętacie jeszcze Wielkanoc? Mazurki, pisanki… A Wielki Post? To dziś go sobie nieco przypomnimy. Właśnie teraz jest dobry czas, by rozliczyć się z wielkopostnych postanowień! Czy zmieniły coś na stałe, czy były tylko corocznym zrywem? Wybaczcie więc, że wybiję Was na chwilę z wiosennego nastroju i powrócę do… środy popielcowej w naszym domu.

 

Nocne rozmowy z dzieckiem

Zaczęło się od niewinnej „nocnej” rozmowy. Nie zamierzałam dawać dzieciom postanowień, bo uważałam, że są na to za małe. Porozmawialiśmy więc o tym, czym jest Wielki Post, co to znaczy „nawracać się”, jaki jest sens wyrzeczeń. Nie był to wcale teologiczny wykład, ale ciekawa dyskusja, której kontynuacja naprawdę mnie zaskoczyła!

Otóż, po omówieniu teoretycznych założeń, te małe, rozpalone gorliwością serca, przekuły teorię na konkrety. Bardzo chciały mieć swoje postanowienia i tak się właśnie stało. Każdy dostał swoje zadanie na Wielki Post – co ważne, inspirowane przez współdomowników.

Każdy miał prawo głosu, mógł powiedzieć, co sprawia mu przykrość, drażni, przeszkadza, i poprosić, by inna osoba nad tym popracowała. Ustaliliśmy też, że za każde takie zwrócenie uwagi trzeba dodać co najmniej trzy pochwały, słowa wdzięczności lub coś, co w tej osobie lubimy.

 

Zadanie dla mamy

Zaskoczyły mnie dwie rzeczy. Jedna, że dzieci były wdzięczne za samą taką możliwość. Wypowiedzenia na głos swoich przykrości, pochylenia się nad ich problemami codzienności. Po drugie – zadanie, jakie wyznaczyły mi. „Byś na nas nie krzyczała, mamusiu”. „Ja?” – odpowiedziałam zaskoczona.

„Przecież ja w ogóle na was nie krzyczę”. Ale dobrze, niech tak będzie. Następnego dnia spisałyśmy postanowienia i przyczepiłyśmy je w widocznym dla nas miejscu. Zaczęliśmy je wprowadzać w czyn.

 

Ja – zapałka

I wiecie, piorunującym doświadczeniem było dla mnie to, że ja rzeczywiście często podnoszę głos. Gdy się zdenerwuję, zaraz wskakuję na wyższe tony. Może nie jest to jeszcze krzyk, ale jeden krok dalej i stracę panowanie. W emocjach trudno mi panować nad swoimi słowami.

Niewątpliwie mogę nieco usprawiedliwić się stwierdzeniem „taka już jestem”, bo temperament mam choleryka i działam jak zapałka. Szybko i efektownie płonę gniewem, równie szybko gasnę i jeśli nie spowoduję przy okazji pożaru, już jest po sprawie.

Nie chcę też i nie dam rady udawać, że nie przeżywam złości, zdenerwowania, że tych emocji nie ma. Jednak widać moim dzieciom przeszkadza mój ton, więc chcę coś zmienić. Ustaliłyśmy hasło, którym dziewczyny mogą doprowadzić mnie do pionu – hasło, które uświadamia mi, że podnoszę głos, gdy sama nawet nie zdaję sobie z tego sprawy.

 

Spróbuj i Ty

Nie jest to wcale dla mnie łatwe, ani przyjemne. Po Wielkim Poście wiem też, że przepracowanie tego tematu potrwa dużo dłużej niż 40 dni. Sposoby, jakimi się wspomagam, to temat na oddzielny artykuł. Dziś chcę przede wszystkim bardzo gorąco zachęcić Was, rodziców, do tego samego – do zapytania swoich dzieci, czy chciałyby coś w Waszym zachowaniu zmienić, czy coś sprawia im przykrość?

To wymaga odwagi, bo trzeba będzie skonfrontować się z odpowiedzią. Mimo to warto, to naprawdę ważne, bo… Rozmawiałyśmy po Wielkanocy o tym, jak można okazać komuś miłość. I wiecie, jaki między innymi dały przykład? „Jeśli ktoś zwróci Ci uwagę, a Ty to zmienisz, to pokażesz mu tym, że go bardzo kochasz”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail