Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Ma nerwy ze stali”. O pilotce, która uratowała niedawno 148 pasażerów

TAMMI JO SHULTS
Linda Maloney | AFP/EAST NEWS
Udostępnij

„To prawdziwa amerykańska bohaterka” - piszą o Tammie Jo Shults media na całym świecie. Gdyby nie jej odwaga, umiejętności i wiara, mogłoby dojść do znacznie większej tragedii.

Trudno słuchać nagrań zapisanych w kokpicie samolotu Southwest Airlines (lot 1380), nie będąc pod wrażeniem opanowania Tammie Jo Shults.

17 kwietnia była pilot marynarki wojennej sterowała Boeingiem 737, na pokładzie którego znajdowało się 149 pasażerów. Lecieli z Nowego Jorku do Dallas. Niestety, nad Filadelfią doszło do eksplozji silnika. Jego odłamki wybiły okno, przy którym siedziała 43-letnia Jennifer Riordan, wiceprezes banku i matka 2 dzieci. Kobieta została niemal wyssana na zewnątrz. Pasażerowie rzucili się na pomoc, ale obrażenia, które odniosła, były zbyt poważne i zmarła.

Nic dziwnego, że wielu obecnych na pokładzie zaczęło wysyłać pożegnalne wiadomości do bliskich. Niektórzy modlili się, zakładali maski tlenowe albo… filmowali sytuację w samolocie. Naprawdę bali się, że zginą.

Gdyby nie zimna krew, charakter, doświadczenie i – jak podkreślają ci, którzy ją znają – wiara Tammie Jo Shults, mogłoby dość do znacznie większej tragedii.

 

Wiara Tammie Jo Shults

Jej teściowa – w rozmowie z The Washington Post – opisuje pilotkę jako pobożną chrześcijankę i zaznacza, że jej wiara „mogła przyczynić się do zachowania przez nią spokoju podczas awaryjnego lądowania”.

Wiem, że Bóg z nią był i wiem, że rozmawiała z Bogiem – podkreśla Virginia Shults.

Z kolei Heavy.com przytocza wypowiedź Shults, która wyznała niegdyś, że „siedzenie na miejscu kapitana w roli pilota daje jej możliwość świadczenia o Chrystusie podczas niemal każdego lotu”.

Znajomi Shults nie są zaskoczeni jej wyczynem. „Ona jest groźną kobietą, ostrą jak gwóźdź – LA Times mówi Gary Shults, dentysta i szwagier Amerykanki. – Mój brat mówi, że jest najlepszym pilotem, jakiego zna. Jest bardzo opiekuńczą i chętną do dawania osobą, która troszczy się o wielu ludzi”.

Współczująca, mądra, spokojna – taka właśnie jest.

Virginia Shults wyznała The Washington Post, że jej synowa jest zrozpaczona śmiercią pasażerki. Ale zaznaczyła też, że to osoba, którą cechuje niezwykły spokój. Gdy tylko usłyszała jej głos w audycji radiowej, od razu wiedziała, że „to Tammie Jo”.

To było tak, jak gdybyśmy sobie siedziały tutaj i rozmawiały. Jest bardzo spokojną osobą.

 

Tammie Jo Shults. Anioł na pokładzie

Niezwykła postawa, odwaga i życzliwość pilotki wzbudziły także podziw pozostałych pasażerów Boeinga. Po awaryjnym lądowaniu Tammie Jo podchodziła do nich i rozmawiała o tym, co się wydarzyło. Pytała, jak się czują i czy wszystko z nimi w porządku. Potem wyraziła także wdzięczność załodze naziemnej.

Jedna z pasażerek, Diana McBride Self, podziękowała Shults na Facebooku za jej „prowadzenie i odwagę w traumatycznej sytuacji”. I potwierdziła, że pilotka przyszła porozmawiać z każdym osobiście.

„To prawdziwa amerykańska bohaterka” – napisał McBride. „Ma nerwy ze stali” – w The Associated Press stwierdził z kolei Alfred Tumlinson. – Oklaskiwałem tę panią. Zamierzam wysłać jej kartkę bożonarodzeniową z bonem podarunkowym za to, że sprowadziła mnie na ziemię. Była niesamowita”.

To jednak nie pierwszy raz, kiedy Tammie Jo Shults zaprezentowała fantastyczne umiejętności w obliczu przeciwności.

 

Pierwsza kobieta za sterami F-18

Shults dorastała na ranczu w Nowym Meksyku, w pobliżu bazy lotniczej Holloman i od najmłodszych lat marzyła o lataniu samolotami. Po ukończeniu studiów złożyła podanie do Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, ale ze względu na płeć nie mogła się tam sprawdzić jako pilot. Przywitała ją za to marynarka wojenna. Tammie Jo była jedną z pierwszych pilotów myśliwców i pierwszą kobietą ze sterami F-18. Później została instruktorką.

Kim Young, przyjaciółka Shults, mówiła The Kansas City Star, że szkolenie wojskowe dobrze przygotowało pilotkę na straszne wydarzenia:

Ona jest osobą, którą chciałbyś spotkać w roli pilota. Dobrze wie, co robić i jest w tym dobra.

Po 10-letniej służbie w marynarce wojennej Tammie Jo otrzymała stopień porucznika. Od 1993 roku jest pilotem linii Southwest Airlines. Obecnie mieszka w San Antonio razem z mężem – również pilotem – którego poznała w marynarce wojennej. Mają syna i córkę.

W książce o kobietach – wojskowych pilotach (Milytary Moms Fly) znaleźć można jej spojrzenie na macierzyństwo:

Staramy się uczyć nasze dzieci, aby były liderami, a nie naśladowcami. Jest to szczególnie ważne, jeśli chodzi o podejmowanie właściwych decyzji, gdy tłum popycha w przeciwnym kierunku.

Rankiem 17 kwietnia 30 ton stali popchnęło Shults w przeciwną stronę, ale była na to dobrze przygotowana i gotowa zrobić wszystko, co konieczne, aby wypełnić misję i uratować życie pasażerów.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail