Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czy Kościół może i powinien wtrącać się do polityki?

KOŚCIÓŁ I POLITYKA
Shutterstock
Udostępnij

Raz po raz można usłyszeć głosy pretensji, że Kościół katolicki „wtrąca się do polityki”. Dlaczego to robi, narażając się na zarzuty? Czy mógłby i czy powinien z tego zrezygnować i stać się „apolityczny”?

„Niepokoi fakt przedłużania się prac parlamentarnych nad obywatelskim projektem ustawy „Zatrzymaj aborcję” – oświadczył 21 marca br. rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks. Paweł Rytel-Andrianik. Dwa dni wcześniej przewodniczący KEP, abp Stanisław Gądecki, w oficjalnym komunikacie wyrażał wdzięczność sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, która – udzielając pozytywnej rekomendacji obywatelskiemu projektowi ustawy – potwierdziła, że prawo do życia jest podstawowym prawem człowieka.

12 kwietnia, również w oficjalnym komunikacie, rzecznik KEP napisał: „Księża biskupi wyrazili uznanie dla ponad 830 tys. obywateli, którzy opowiedzieli się za zwiększeniem prawnej gwarancji ochrony życia w Polsce, a jednocześnie ubolewają, że głos obywateli nie został dotąd wystarczająco usłyszany, o czym świadczy wczorajsze głosowanie sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, w wyniku którego nie wprowadzono do porządku obrad punktu zakładającego rozpatrzenie obywatelskiego projektu ws. ochrony życia”.

To tylko kilka przykładów z ostatnich tygodni, pokazujących, że Kościół katolicki w Polsce angażuje się w sprawy polityczne.

 

Kościół i polityczny lobbing

Niespełna miesiąc po marcowych wydarzeniach prymas Polski abp Wojciech Polak w wywiadzie dla KAI, odpowiadając na pytanie: „Czy Kościół nie powinien lobbować na rzecz dopasowania prawa cywilnego do wartości, którymi kieruje się sumienie chrześcijańskie?”, stwierdził, że Kościół nie jest po to, żeby lobbował w takiej kwestii.

Dodał, że Kościół może apelować i ma prawo zwracać uwagę tym, którzy prawa ustanawiają, żeby kierowali się sumieniem, i wartościami, których prawo powinno bronić. „Natomiast innego lobbingu nie widziałbym tutaj ani za możliwy, ani za konieczny, ani wręcz za pożądany. Kościół powinien się troszczyć przede wszystkim o to, by w pluralizmie naszego życia społecznego osoby, które uważają się za wierzące i które są związane ze wspólnotą Kościoła, miały wrażliwe i uformowane sumienie”.

Czy między słowami prymasa a abp Gądeckiego i rzecznika KEP nie ma sprzeczności? Nie. Zresztą w tym samym wywiadzie abp Polak stwierdził jasno, że Kościół, oprócz tego, że głosi Ewangelię, musi pokazywać, że służy życiu.

 

Kościół i polityka: soborowa zmiana

Przez stulecia udział Kościoła w polityce na bardzo różnych płaszczyznach i poziomach uważany był za coś oczywistego. Duchowni brali dział w działaniach politycznych nastawionych na zdobywanie i utrzymywanie władzy, byli obecni w strukturach władzy. Kościół traktował to jako część misji ewangelizacyjnej, uznając, że aktywność polityczna należy do narzędzi pozwalających upowszechniać, zachowywać i respektować głoszone przez niego wartości.

Stopniowo jednak odchodził od takiego spojrzenia na politykę. Zmieniony punkt widzenia przedstawił Sobór Watykański II w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes. Czytamy w niej:

Kościół, który z racji swego zadania i kompetencji w żaden sposób nie utożsamia się ze wspólnotą polityczną ani nie wiąże się z żadnym systemem politycznym, jest zarazem znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej.

Ojcowie soborowi stwierdzili stanowczo, że wspólnota polityczna i Kościół są w swoich dziedzinach od siebie niezależne i autonomiczne.

 

Katolicy w polityce

Nie znaczy to jednak, że Kościół odcina się od polityki i uznaje ją za działalność niegodną katolika. Paweł VI w Liście apostolskim Octogesima adveniens stwierdził, że polityka jest trudnym (choć oczywiście niejedynym) sposobem wykonania chrześcijańskiego obowiązku służby drugim. To on również zwrócił uwagę, że „polityka jest jedną z najwyższych form miłości”.

Na konieczność udziału w polityce świeckich członków Kościoła mocny nacisk kładł św. Jan Paweł II. W adhortacji apostolskiej Christifideles laici napisał, że nie mogą oni rezygnować z udziału w polityce i żadne „oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych”.

 

Wielka i mała polityka

O niezbędności zaangażowania Kościoła w politykę przekonany jest także papież Franciszek. W 2016 roku w czasie audiencji dla uczestników zorganizowanego w Watykanie sympozjum na temat walki z przestępczością zorganizowaną, handlem ludzi i niewolnictwem odrzucił dość często powtarzaną opinię, że Kościół nie powinien angażować się w politykę.

Jego zdaniem zaangażowania wymaga m.in. walka ze zjawiskami, którym poświęcono obrady zorganizowane z inicjatywy Papieskiej Akademii Nauk Społecznych. Zaznaczył jednak, że Kościół musi wchodzić do „wysokiej polityki”.

Wyjaśnił tę kwestię w opublikowanej niedawno w Polsce rozmowie „Otwieranie drzwi”, którą przeprowadził z nim Dominique Wolton. Odwołał się do listu biskupów francuskich, zatytułowanego „Odnaleźć sens polityki”. Znalazło się w nim rozróżnienie na politykę wielką i małą.

Mała polityka to ta partyjna. „Kościół nie powinien mieszać się do polityki partyjnej, stronniczej” – powiedział Franciszek. Powinien natomiast angażować się w politykę wielką, tę, która jest „zorientowana na wspólne dobro wszystkich”.

W tej samej rozmowie papież stwierdził, że w działaniach Kościoła „zawsze istnieje jakiś związek z polityką, duszpasterstwo bowiem nie może nie być polityczne. Lecz może to być związek z wielką polityką: Kościół powinien uprawiać politykę, ale wielką politykę” – podkreślił raz jeszcze Franciszek.

Czy można mieć za złe Kościołowi, że zabiega o pokój w różnych konkretnych miejscach na świecie? Że działa na rzecz ochrony życia ludzkiego? Jest powszechne oczekiwanie na tego rodzaju aktywność z jego strony. Nie ma więc niczego dziwnego ani złego w tym, że Kościół na poziomie najważniejszych wartości „wtrąca się” do polityki. Gdyby tego nie robił, dopuściłby się poważnego zaniedbania.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail