Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dopasowujesz się do drugiej osoby? Zobacz, dlaczego tak bywa

ZAKOCHANA PARA
Brooke Cagle/Unsplash | CC0
Udostępnij

Odważ się być autentyczną i pokaż siebie w prawdzie. Daj sobie szansę na zbudowanie szczęśliwego małżeństwa.

Dopasować się, czy pozostać sobą?

Poczucie bycia kochanym i przynależności są podstawowymi potrzebami każdego człowieka. Jeżeli nie są zaspokojone, to jest on w stanie się dopasować po to, aby je zyskać.

Jeżeli czujesz się bardzo samotna lub zaczynasz odczuwać presję czasu, że już musisz z kimś być, lub gdy nie wierzysz, że można pokochać Cię taką, jaką jesteś, to możesz odczuwać pokusę dopasowywania się.

Dopasowywanie się to udawanie, że jesteś kimś innym. To przybieranie maski, aby zyskać akceptację. To zaprzeczanie samej sobie, wprowadzanie zmian w swoim życiu, tylko po to, aby zyskać akceptację otoczenia (lub konkretnego mężczyzny) i udowodnić własną wartość. Jeżeli tak postępujesz, to traktujesz siebie bez miłości, ponieważ musisz ocenić siebie, a następnie odpowiednio odrzucić i zmodyfikować, aby się wpasować.

Dodatkowo, jeżeli tak działasz, to wpadasz w podwójna pułapkę.

 

Dopasowywanie się – podwójna pułapka

Jeżeli się dopasowujesz, to nie jesteś w stanie otworzyć się na miłość. Miłość i poczucie przynależności są ze sobą połączone, a dopasowywanie się jest ich zaprzeczeniem. Gdy przynależysz, to pozostajesz sobą, nic nie musisz w sobie zmieniać, jesteś autentyczna.

Dopasowujesz się, aby zyskać aprobatę, zapewnienie o własnej wartości i poczuć się kochaną. Jednak inni nie mogą dać Ci poczucia własnej wartości, możesz je dać wyłącznie sama sobie.

Żaden człowiek nie może potwierdzić lub zaprzeczyć Twojej wartości. Ty ją masz. Bóg Ci ją dał. W Jego oczach jesteś cenna. I nie zmienia tego to, jak żyjesz lub co mówią inni. Dla Boga jesteś bezcenna i masz ogromną wartość. Ty musisz uwierzyć w swoją wartość już teraz. Jest to jednocześnie i proste, i niełatwe. W gruncie rzeczy to jedno z największych wyzwań dla każdego z nas.

Dopóki nie uwierzysz we własną wartość, będziesz jej szukać u innych. I tak naprawdę nigdy jej nie znajdziesz. Ponieważ będziesz wypatrywać potwierdzenia swoich przekonań. Nawet jeżeli inni będą Ci mówić, że jesteś dla nich ważna, to Ty będziesz doszukiwać się znaków świadczących o tym, że tak nie jest. To błędne koło. Jeżeli w nim tkwisz, zachęcam, abyś skorzystała z profesjonalnej pomocy.

Dopasowywanie się uniemożliwia Ci zbudowanie autentycznej relacji. I to jest druga pułapka, w którą możesz wpaść. Wyobraź sobie, że spotykasz ciekawego chłopaka, on dzieli się swoimi pasjami np. tym, że uwielbia poezję. Dla Ciebie poezja mogłaby nie istnieć, nie czujesz jej, wręcz Cię denerwuje. Jeżeli zaczniesz udawać, że jest ona jednak dla Ciebie ciekawa, to ryzykujesz:

  1. Że on się zorientuje, że udajesz i to go zniechęci,
  2. Jeżeli się nie zorientuje, to będziesz musiała rozprawiać o czymś lub angażować się w coś, co Cię irytuje.

 

Naprawdę tego chcesz?

Z doświadczenia wiem, że pragnienie bycia z kimś może być tak silne, że wmawiamy sobie, że takie drobne kłamstewka na początku nic nie znaczą. Kłamstwo jest zawsze kłamstwem i w końcu wychodzi na jaw. Poza tym, jak możesz zbudować coś trwałego, jeżeli fundamentem jest nieprawda?

Wyobraź sobie, że Twój chłopak uwielbia chodzić z Tobą na zakupy. Może godzinami stać w przymierzalni i obserwować, jak mierzysz nowe ciuchy. Myślisz sobie wow, spotkałam ideał. Albo lubisz chodzić na długie spacery po lesie i okazuje się, że Twój nowy chłopak też. Czujesz się szczęśliwa. Macie wspólne pasje. Pewnie oczami wyobraźni widzisz, że zawsze tak będzie. I teraz nagle odkrywasz, że to była nieprawda. Że on chodził z Tobą po sklepach lub na te spacery po lesie, bo Ty tego chciałaś, ale dla niego to tak naprawdę był koszmar. Nie cierpi tego. Męczy się spędzając z Tobą czas w ten sposób. Jak czujesz się z tym odkryciem?

Ja bym poczuła się oszukana i niepewna. Od razu zaczęłabym myśleć: w jakich jeszcze innych sprawach mnie oszukał? Co jest prawdą? Jaki on naprawdę jest? Odkrycie, że mnie okłamał, wywołałoby we mnie dystans do niego. Zburzyłoby zaufanie, które wypracowaliśmy. I działoby się to pomimo tego, że domyśliłabym się, że okłamał mnie z lęku przed odrzuceniem.

Teraz odwróć sytuację i pomyśl o tych wszystkich sytuacjach, w których się dostosowywałaś, w których udawałaś kogoś, kim nie jesteś. Jak myślisz jak poczuł się ten konkretny mężczyzna, gdy odkrył, że go oszukałaś?

Może uważasz, że nie miał szans, aby się domyślić, bo dobrze grasz. Tylko czy całe życie chcesz grać? Udawać? Nigdy nie być sobą? Wiecznie się pilnować i nie móc odpocząć? Tego pragniesz?

 

Bez szansy na poznanie Ciebie prawdziwej

Dopasowując się, tak naprawdę zniechęcasz innych i nie pozwalasz im poznać siebie taką, jaką jesteś. Odbierasz im szansę na zachwycenie się Tobą.

Niezależnie od tego, jak bardzo się boisz odrzucenia i jak często się dopasowywałaś, spróbuj być autentyczną i pokazywać prawdę o sobie samej. Wymaga to odwagi i wierzę, że jest w zasięgu Twoich możliwości.

Będąc autentyczną, pokazując swoje upodobania, ale też drobne dziwactwa (ja np. potrafię zabrać pięć par butów na trzydniowy wyjazd), pozwalasz, aby inni pokochali Cię taką, jaką jesteś.

Gdy poznajesz mężczyznę, to musicie sprawdzić, czy do siebie pasujecie. Czyli odkryć, co Was łączy, a co dzieli. Musicie poznać się w prawdzie. Być może czujesz się tak samotna, że pragniesz, aby ktokolwiek był u Twego boku. Uwierz mi, lepiej, żebyś była sama, niż związała się z mężczyzną, z którym będziesz nieszczęśliwa. Ból samotności czy odrzucenia na początku znajomości jest dużo mniejszy niż ból rozwodu lub samotności w związku. Odważ się być autentyczną i pokaż siebie w prawdzie. Daj sobie szansę na zbudowanie szczęśliwego małżeństwa.

 

A co, jeśli zbytnio się od siebie różnicie?

Różnice wcale nie muszą oznaczać, że relacja nie ma szans. Mój mąż i ja różnimy się znacznie. On na przykład uwielbia uprawiać sport, ja, delikatnie mówiąc, jestem typem niesportowym. On zaakceptował, że nie będę z nim dzielić tej pasji, ja trochę więcej zaczęłam przy nim ćwiczyć. Cały czas szukamy w tym aspekcie kompromisów.

Tak samo Ty. Randki są po to, aby móc się poznać i stwierdzić, czy jesteście w stanie zbudować trwałą relację. Im więcej różnic odkryjecie, tym lepiej. Sprawdzicie dzięki temu, czy jesteście w stanie wypracować takie rozwiązania, które będą dobre dla obu stron.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail