Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

S. Emanuela Kalb: polska Edyta Stein, która brała na siebie cudze cierpienia

EMANUELA KALB
Udostępnij

5 kwietnia na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie dokonano niezwykłej ekshumacji. Niezwykłej, bo połączonej z tzw. „kanonicznym rozeznaniem zwłok”.

Życie jak droga krzyżowa

Następnego dnia złożono je w sarkofagu po lewej stronie krakowskiego kościoła pod wezwaniem św. Tomasza przy ul. Szpitalnej 12. Osoba, o której szczątki chodzi, to s. Emanuela Kalb. Zakonnica, którą najczęściej można było spotkać klęczącą przed tabernakulum lub odprawiającą drogę krzyżową właśnie we wspomnianej świątyni.

Całe jej życie można nazwać „drogą krzyżową”. Było bowiem trudne aż do samego końca. Wszystko zaczęło się już w dzieciństwie, kiedy to nastoletnia Chaja (zwana też Heleną) Kalb straciła ojca.

Kolejnym ciosem była śmierć matki, która zmarła w 1916 r. W tym samym roku, mając 17 lat, na liszaja złośliwego zachorowała nasza bohaterka.

 

Chaja przyjmuje chrzest

Trafiła wtedy do szpitala, w którym pracowały siostry felicjanki. Otoczyły ją one troskliwą opieką. To otworzyło dziewczynę na Chrystusa, o którym chętnie rozmawiała z zakonnicami.

Spędziwszy ponad pół roku w szpitalu, Helena zamieszkała u ciotki, która postanowiła zapobiec zbliżaniu się krewnej do chrześcijaństwa. I to dość drastycznymi metodami, np. zrywając z szyi szkaplerz maryjny i go niszcząc.

W końcu Chaja uciekła od ciotki do felicjanek w Przemyślu. Tam 18 stycznia 1919 r. przyjęła chrzest, otrzymując imiona „Maria Magdalena”.

Szukając schronienia dla swego młodszego rodzeństwa, poznała też wkrótce zgromadzenie sióstr michalitek. Wstąpiła do niego jeszcze w 1919 r. A od 1923 r. pracowała jako nauczycielka i wychowawczyni.

 

A może małżeństwo?

W zakonie często doznawała poczucia osamotnienia. Jak twierdziła, nękał ją też szatan. Z drugiej strony, były też liczne pociechy od Boga. Mimo to w 1925 r. Maria zdecydowała się opuścić michalitki.

Przez kolejne 2 lata myślała o małżeństwie i prowadziła pobożne życie w świecie. Jednak 30 kwietnia 1927 r., idąc ulicą Szpitalną w Krakowie doznała nagle olśnienia i usłyszała potężny wewnętrzny głos: „Do klasztoru!”. Rozejrzała się i zobaczyła budynek wyglądający na klasztor. Podeszła do jego bramy, zadzwoniła, poprosiła o przyjęcie i już w nim została.

Napisała jeszcze tylko list do swego chłopaka: „Zapomnij o mnie, nie zastaniesz mnie już wśród świata. Do wyższych rzeczy jestem stworzona. I nigdy, ani na sekundę nie pomyślałam o tym zerwaniu”.

 

Zmarła w opinii świętości

Nowe życie (już w zakonie sióstr Kanoniczek Ducha Świętego) było nadal trudne i naznaczone cierpieniami. Wynikały ono zarówno z poczucia odrzucenia przez Boga, jak i z brania na siebie cudzych cierpień, aby – na wzór Chrystusa – ratować ludzi.

Przykładem jest sytuacja, kiedy kilka tygodni s. Emanuelę (nowe imię zakonne) męczył straszny głód połączony z pokusą kradzieży. Aż wreszcie ujrzała „w duchu młodego człowieka, porządnie ubranego, lecz bardzo mizernie wyglądającego”. Usłyszała też głos mówiący: „Widzisz tego człowieka? Oto bezrobotny, którego zatrzymałaś nad brzegiem występku”.

Znosząc wszystko, co zesłał na nią Bóg, s. Emanuela pełniła liczne funkcje zakonne i zawodowe. Był więc nauczycielką, przedszkolanką, księgową w przedszkolu, ale też przełożoną jednego z domów zakonnych. Zmarła w opinii świętości, już nie słysząc, w rocznicę swego chrztu – 18 stycznia 1986 r.

 

Siostra Emanuela Kalb i św. Edyta Stein

Na końcu podkreślmy jeszcze podobieństwo losów s. Emanulei Kalb i św. Edyty Stein. Tak samo bowiem jak tamta znana święta, nasza bohaterka: pochodziła z rodziny żydowskiej, w wieku dorosłym przyjęła chrzest, była zakonnicą i nauczycielką. I tak samo jak św. Edyta Stein, s. Emanuela ofiarowała się za naród żydowski.

Jej cierpienia, prace i ofiary nie poszły w zapomnienie. Od 14 grudnia 2015 r. przysługuje jej tytuł Czcigodnej Sługi Bożej, a do beatyfikacji brakuje tylko cudu. Wspomniane na samym początku przeniesienie szczątków do kościoła św. Tomasza ma ułatwić pojawienie się tego cudu. Uprości bowiem czcicielom dostęp do szczątków zmarłej, a jednocześnie pomoże w szerzeniu się wieści o jej świętym życiu i możliwości modlitwy za jej wstawiennictwem.

Wszystkie cytaty pochodzą z książki ks. Jana Machniaka „Służebnica Boża Siostra Emanuela Kalb”, Wydawnictwo św. Stanisława BM Archidiecezji Krakowskiej, 2012.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail