Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Wolność i trochę szaleństwa. Siostry zakonne opowiadają, jak powołał je Bóg

SIOSTRY ZAKONNE
EVY MAGES / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / AFP
Udostępnij

„Aby odpowiedzieć pozytywnie na słyszane w moim sercu wezwanie Boże, musiałam przekroczyć siebie, zostawić pracę, znajomych, kochane Bieszczady i pójść drogą, która wydawała się nieatrakcyjna, a jednak pociągała. Była to decyzja niepopularna w moim środowisku. Było w tym dużo wolności i trochę szaleństwa”.

Dzień Modlitw o Powołania, obchodzony co roku w IV Niedzielę Wielkanocną, to inicjatywa papieża Pawła VI i jego odpowiedź na spadek powołań wśród mężczyzn i kobiet. W tym roku Tydzień Modlitwy o Powołania trwa od 22 do 28 kwietnia.

Jak drogę swojego powołania odkryły trzy siostry zakonne – oto ich osobiste historie.

 

Powołanie: odpowiedź na Jego miłość

Siostra Agnes z Zakonu Mniszek Klarysek Kapucynek z Przasnysza mówi: „Bóg pukał do mojego serca od bardzo wczesnej młodości. Po różnych spotkaniach i rekolekcjach ten głos Boży był coraz wyraźniejszy. Mój osobisty wybór drogi powołania był odpowiedzią na Jego miłość, na doświadczenie tej prawdy, że jestem kochana cała przez całego Boga.

Odkrywałam, że powołanie jest darem, propozycją Pana, a moje serce w sposób naturalny odpowiadało na Boże wezwanie, jakże subtelne. Relacja osoby konsekrowanej jest oblubieńczą relacją zjednoczenia z Bogiem. Poznajemy Boga, a jednocześnie poznajemy siebie poprzez kontakty ze współsiostrami.

Przestrzeń klauzury – co jest bardzo rozwijające i prowadzi do dojrzałości osoby – daje możliwość stawienia czoła problemom; tu, w przeciwieństwie do świata zewnętrznego, nie ma możliwości ucieczki, oderwania się od problemów, rozmywania ich znaczenia”.

S. Agnes nie zgadza się z pojęciem „zakon zamknięty” i twierdzi, że klauzura nie jest celem samym w sobie, miejscem pielęgnowania swojej osobistej świętości czy ucieczki od świata. Przeciwnie, klauzura służy do tego, aby ten świat pociągnąć do Boga.

 

Powołanie: człowiek potrzebny Panu Bogu

Siostra Halina Bobkowska ze zgromadzenia Urszulanek Unii Rzymskiej z Lublina twierdzi, że powołanie to tajemnica między Bogiem a konkretnym człowiekiem. „Dla mnie powołanie to inaczej wołanie po człowieka, który jest potrzebny Panu Bogu. Bóg potrzebuje człowieka, bo historia Zbawienia trwa.

Jednak akcent nie pada na potrzebę, ale na miłość. To ona jest podstawą każdego powołania. Kiedy miałam pięć lat, po raz pierwszy zobaczyłam siostrę zakonną, poruszył mnie jej widok i pomyślałam, że też chcę chodzić tak ubrana. To pragnienie nigdy we mnie nie wygasło. Zawsze miałam poczucie, że należę do kogoś innego, tym Kimś był i jest Jezus. On nieustannie i na różne sposoby potwierdzał to moje pragnienie.

W ósmej klasie szkoły podstawowej pojechałam na rekolekcje do sióstr urszulanek do Częstochowy. Kiedy weszłam do klasztoru, od razu poczułam, że to jest moje miejsce, mój dom – właśnie u urszulanek. W klasztorze jestem trzydzieści lat i nadal uważam, że powołanie, które otrzymałam, było – i jest – największym szczęściem, jakie mogło mnie spotkać. Jestem bardzo wdzięczna Bogu za każdą chwilę z Nim”.

 

Powołanie: przypomina o ostatecznym celu człowieka

Powołanie benedyktyńskie wpisuje się w nurt życia monastycznego, które swoimi korzeniami sięga Ojców Pustyni i pierwszych wieków chrześcijaństwa. Siostra Augustyna Kozłowska z klasztoru Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu mówi, że tajemnicę powołania do zakonu kontemplacyjnego wyjaśniają święte, które żyły w zakonach kontemplacyjnych: św. Teresa od Dzieciątka Jezus, św. Elżbieta od Trójcy Świętej, Mała Arabka.

„Osoby modlące się, a szczególnie osoby oddane kontemplacji przez swego rodzaju oddzielenie od świata, stają się głębiej zjednoczone z Chrystusem, stają się sercem świata. Stają się one znakiem, który wskazuje drogę i przypomina o pierwszym i ostatecznym celu naszego istnienia.

Aby odpowiedzieć pozytywnie na słyszane w moim sercu wezwanie Boże, musiałam w pewnym sensie przekroczyć siebie, zostawić pracę, znajomych, kochane Bieszczady i pójść drogą, która wydawała się nieatrakcyjna, a jednak pociągała. To wymagało zaufania głosowi wewnętrznemu i ryzyka. Była to decyzja niepopularna w moim środowisku i nikt, oprócz Pana Boga, jej się po mnie nie spodziewał. Było w tym dużo wolności i trochę szaleństwa. Moja wolność rośnie i decyzja się utwierdza, choć trudności też są, ale to oczywiste” – stwierdza s. Augustyna.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail