Aleteia
czwartek 22/10/2020 |
Św. Jana Pawła II
Styl życia

"Wyklęty Ojciec" - człowiek, który walczył o dobro. Do przelania krwi

GURGACZ

YouTube

Kadr z filmu "Gurgacz. Kapelan Wyklętych".

Stefan Czerniecki - publikacja 25.04.18

Wybitnych postaci nigdy za wiele. Ludzi, od których możemy czerpać. Od których możemy się uczyć. Którzy inspirują i – co tu wiele ukrywać – dodają otuchy. Bo skoro oni mogli wtedy, to czemu my nie moglibyśmy dziś? Zwłaszcza, że ich dylematy od naszych problemów dzieli prawdziwa przepaść. I dziś o jednym z takich właśnie ludzi.

Na czarno-białej fotografii widać jego wielkie oczy. Nie, wcale nie przerażone. Raczej przejęte. Oczy człowieka, który jest pewien. W którym jest pełnia determinacji, który się nie cofnie. Który najwidoczniej już podjął decyzję. I raczej będzie jej wierny.

To niesamowite, jak wiele można wyczytać z samej tylko fotografii. Z oczu, mimiki ust, zmarszczek na czole. Które skrywały taką a nie inną historię. Za których powstaniem kryją się konkretne doświadczenia. Konkretne przeżycia. A te w przypadku dziś opisywanego człowieka są doprawdy niezwykle heroiczne.

Niesamowite, że zaczynamy od zwykłej fotografii, a następnie, gdy zabieramy się za poznawanie biografii przedstawionej nań postaci, okazuje się, że to wszystko pięknie się zgrywa. Pasuje. Dopełnia.


RYNGRAF NA PIERSI

Czytaj także:
Ks. Gurgacz, jednen z Niezłomnych: „Na śmierć pójdę chętnie”

Ojciec, który służy

Żołnierze Wyklęci nazywali go „Ojcem”. On sam wolał jednak tytułować siebie „Sem”. Kto poznał go bliżej, dobrze wiedział, skąd ten pseudonim. Pochodził od łacińskiego „Servus Mariae” i oznaczał „Sługa Maryi”.

Zagadka z oczami rozwiązana. Już wszystko jasne. Te oczy poznały prawdę. Zapaliły się. I płonęły już do końca życia. Płonęły, gdy mówił o Bożej misji swoim kompanom – „żołnierzom lasu”, których ścigali komuniści. Dokonywał ostatnich aktów namaszczenia przed przejściem z tego świata na drugi. Nieporównywalnie lepszy. Gdzie już nie będą musieli walczyć o wolność ojczyzny. Wysłuchiwał spowiedzi. Pocieszał kompanów, którzy tęsknili za zostawioną w domu żoną i dziećmi. Sam przecież pośrednio zostawił i swoje życie. Dla ojczyzny. Aby służyć tym wszystkim, którzy walczyli o jej odzyskanie.

Nazywał się Władysław Gurgacz. Kapelan Żołnierzy Wyklętych.

Apelacja u Pana Boga

Komuniści go nienawidzili. Uosabiał dla nich cały polski Kościół. Kościół walczący. A ten trzeba przecież było zniszczyć. Los księdza Władysława miał dać przykład innym. I dał. Tylko, że chyba nie taki, o jaki chodziło ówczesnej władzy.

Schwytany w sierpniu 1949 roku. przez przebranych w polskie mundury komunistów zostaje skazany na śmierć. Krakowski Wojskowy Sąd Rejonowy wydaje wyrok śmierci poprzez strzał w tył głowy. Wykonano go niezwykle szybko – już po miesiącu, 14 września. Na sposób katyński. Na podwórku ubeckiej katowni przy ulicy Montelupich.

Przed wywołaniem z celi ksiądz Władysław miał powiedzieć do współwięźniów: „Tak jest, zwalczałem dwie okupacje oddany Polsce i służbie Bożej. Pewnie uwzględni Bóg apelację, którą Mu bezpośrednio złożę”. I poszedł.


OJCIEC JOACHIM BADENI

Czytaj także:
Ojciec Joachim Badeni. Mistrz życia, mistrz śmierci

Nie sposób zapomnieć

Znów widzę te oczy patrzące z czarno-białej fotografii. Do rąk trafia mi wiersz, który poświęcił księdzu Władysławowi jeden ze współwięźniów znoszących z nim wyrok:

„A kiedy wpadło oprawców czterech

I ręce wiązali mu liną,

On wciąż powtarzał: «Wybacz im, Panie,

Przecież nie wiedzą, co czynią»”.

Nie dałoby się tego zrobić bez tych oczu. Pełnych pasji i poświęcenia. Poświęcenia dla dobra. Bo ten ksiądz przez całe życie de facto walczył właśnie o nie. Więcej nie potrzebował.

Dziś, gdy moim podstawowym problemem jest, czy będę miał na czynsz, czy znajdę pracę, czy będę miał się w co ubrać, dobrze jest postawić sobie przed oczy takiego człowieka. Wyklętego „Ojca”. A właściwie „Sługę Maryi”. Który się nie bał. Który patrzył na rzeczywistość takimi oczami, których nie sposób zapomnieć.


ROZMODLONY MĘŻCZYZNA

Czytaj także:
Ojciec 9 dzieci. Facet, który się nie wstydzi

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
męstwo
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [18 paździe...
BIBLE STUDY
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [20 paździe...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail