Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czy da się być dobrym ojcem i dobrym pracownikiem?

OJCIEC Z SYNEM
Shutterstock
W relacji praca/rodzina określ swój stopień zaangażowania w każde z nich. Pamiętaj: sztuka polega na tym, aby nigdy nie tracić z oczu misji i priorytetów.
Udostępnij

Dużo pracujesz, żeby zabezpieczyć materialne potrzeby rodziny. Ale wiesz, że oglądanie własnych dzieci wyłącznie kiedy śpią to za mało, żeby być autentycznie dobrym tatą. Czy pozostaje tylko frustracja lub pogodzenie się z przegraną?

Dobry ojciec czy dobry pracownik?

Powiedzmy to w telegraficznym skrócie, ale szczerze. Dobry tata to tata zaangażowany w życie swoich dzieci. Wie, co u nich słychać, z czym mają problemy, co lubią. Znajduje czas, żeby wspólnie pójść na rower, plac zabaw lub razem przygotować rodzinny posiłek. Kiedy jest z dziećmi, nie gapi się ciągle na telefon, a oddaje swoją uwagę dzieciom. Co ważne, dobry tata zabiega też o relację z mamą swoich dzieci.

Definicja dobrego pracownika w każdej firmie jest nieco inna. Chyba wszędzie ważne jest, jak bardzo firma rośnie dzięki takiej osobie. Ważny jest jej profesjonalizm i produktywność w pracy. Jasne, że jest to też osoba gotowa do poświęceń. Ale równocześnie jest to ktoś, kto potrafi niekończącej się pracy powiedzieć „STOP”. W innym przypadku szybko zamieni się tylko we wspomnienie o dobrym pracowniku.

 

Łapanie króliczka

Właściwie nie da się być dobrym tatą. Nie da się też być dobrym pracownikiem. Bo właściwie po czym poznasz, że już nim jestem? Co ci powie, że dotarłeś na szczyt i możesz odpocząć? Przecież jesteśmy w ciągłym ruchu, w ciągłej zmianie. Choćby fizyczna dyspozycja i nastroje sprawiają, że raz jesteś lepszy, raz gorszy, a to co dziś mi się udaje – jutro już niekoniecznie będzie działało.

Zaangażowanie (w rodzinę, pracę i nie tylko) jest jak gra w Monopoly. Nie chodzi o to, by złapać króliczka, ale żeby ciągle za nim biec… Dlatego zamiast być dobrym, możesz stawać się lepszym. Od kogo? Od siebie!

 

Ukryta synergia

Synergia występuje wtedy, kiedy dzięki współpracy dwie wartości dają więcej, niż mówi o tym matematyka. To trochę jak by 2 + 2 dawało 5, a nie 4. Jeśli nie widzisz możliwości synergii między życiem zawodowym, a rodzicielstwem, to masz rację. Tej synergii nie widać. Ona jest ukryta.

A jednak ścieżka zawodowa sprzyja temu, żeby być lepszym tatą, a bycie tatą sprzyja byciu lepszym pracownikiem. To nie znaczy, że bezdzietni pracownicy są gorsi. Raczej chodzi o to, że rzeczywistość tych dzieciatych jest dla nich ogromną szansą – ja widzę ją na cztery sposoby, w każdej z dwóch zależności.

 

Ojcostwo dla pracy

1/ Lepsza organizacja czasu pracy. Wywiadówka i pediatra nie poczekają, więc zaciekle walczysz o produktywność każdego dnia.

2/ Rozwój zawodowy. Dzieci rosną, a wraz z nimi potrzeby finansowe. Dlatego kombinujesz jak podnieść kwalifikacje i swoją wartość na rynku pracy.

3/ Rozwój kompetencji miękkich. Poznajesz fazy rozwoju dziecka i zaczynasz rozumieć, że komunikacja z ludźmi w pracy też wymaga wiedzy i umiejętności – w dużej mierze tych samych, które zdobywasz jako rodzic.

4/ Przerwa w pracy. Jest konieczna, żeby pracować efektywnie. Będąc rodzicem zaangażowanym planujesz czas dla rodziny. Ten czas daje ci energię i motywację, gdy znów siadasz do pracy.

 

Praca dla ojcostwa 

1/ Zmiana świata. Bez względu jaki zawód wykonujesz, jeśli robisz to dobrze, to zmieniasz świat na lepsze. Tak pokazujesz dzieciom prawdziwe znaczenie pracy – jeśli tylko dzieci wiedzą, co właściwie w pracy robisz…

2/ Rozwój osobisty. Stajesz się lepszym pracownikiem? Rośnie twoje poczucie własnej wartości i kompetencje! Pierwsze wpływa na dobry klimat w rodzinie. Drugie to skrawek świata, który dzieci mogą poznać dzięki i razem z tobą.

3/ Pieniądze. Są pierwszą motywacją, żeby podjąć się pracy. Dobrze, jeśli stają się też informacją zwrotną dla ciebie, że to co robisz ktoś uznaje za wartość godną inwestycji.

4/ Odskocznia. Nie każdy tata (i nie każda mama też) potrafi zachować dobre relacje z dziećmi, będąc z nimi non-stop. Wyjście do pracy jest odskocznią, pozwalającą w zdrowy sposób zaangażować się w sprawy domowe.

 

Mieć ciastko czy zjeść ciastko

Zobaczenie synergii między biurem a domem nie oznacza, że jest różowo. Nie oznacza, że mamy nieograniczone zasoby – niestety, nie można mieć wszystkiego. Dlatego każdy mężczyzna stoi przed wyborem, co przed czym ma w jego życiu mieć pierwszeństwo.

Biuro to symbol zdobywania i kształtowania świata. Dom to symbol opieki i obrony tego, co nam najbliższe. Co ma być pierwsze? W tym wyborze każdy z nas ma własną drogę… choć jeśli już zacząłeś tę ojcowską, to polecam uznać ją za ważniejszą. Dlaczego? Najlepszą odpowiedź dała Matka Teresa: jeśli chcesz zmienić świat, idź do domu i kochaj swoją rodzinę!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail