Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Ładne dewocjonalia – gdzie ich szukać? I komu za nie dziękować?

fot. FIDO Design
Udostępnij

Krzyż, który pasuje do skandynawskiego wnętrza. Grafiki z diamentami, zamiast XIX wiecznego obrazu. Okładki na Biblię z chrześcijańskimi żartami. Choć nie jest to mainstream, katolickie dewocjonalia wchodzą w nowy etap rozwoju. I nie boją się hasła „sztuka użytkowa”.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Plastikowe różańce z Chin, „maryjki” z odkręcaną główką. Korkociągi z Jezusem. Bransoletki, portmonetki i pen drive’y z XIX-wiecznymi portretami świętych. Dewocjonalia to nie tylko folklor. To bardzo często kicz.

Ale czy katolicy potrzebują ładnych rzeczy? Okazuje się, że tak. Choć czasem trudno im takie znaleźć.

 

Krzyż w skandynawskim wnętrzu

„Jesteśmy przyzwyczajeni do tradycyjnych krzyży i różańców. Kościół wchodzi w nowe rzeczy powoli. Także na płaszczyźnie wzorów” – mówi Magda Motrenko, która razem z mężem Piotrem tworzy markę FIDO design.

Historia ich sklepu zaczęła się od szukania ładnego krzyża. Nie mogli znaleźć niczego w sieci. Na swoim wnętrzarskim blogu Magda zapytała czytelników, czy mają w swoim domu krzyż. Okazało się, że problem jest spory. Postanowili więc, że sami „odczarują” dewocjonalia.

U mnie nie ma żadnego symbolu religijnego, bo mi się one wizualnie nie podobają, takie starsze do niczego mi nie pasują. Chyba, że spotkałabym gdzieś taki biały bardzo prosty krzyż, to pewnie bym kupiła – osoba pod nickiem „lifemanagerka” komentuje wpis Magdy.

Wyprodukowali nie tylko proste, dębowe krzyże, ale też minimalistyczne szopki, które wyprzedały się jeszcze w listopadzie. Jedna z nich poleciała aż do Honolulu.

 

Kiedy mecenasem sztuki był Kościół

„Myślę, że Kościół szuka nowych dróg do młodych” – mówi Ola z Bless code. Jest absolwentką malarstwa na wydziale artystycznym UŚ. Jej mąż, Miłosz, jest grafikiem. Nawrócili się 3 lata temu. Rok temu powstała marka.

Projektują plakaty, zaproszenia, koszulki, oprawę graficzną książek. Niedawno współpracę zaproponowała im Kuria Tarnowska i tarnowskie seminarium. Powstała oprawa graficzna książki „Pełne zanurzenie, Vademecum Animatora” oraz „EKG serca” o rozeznawaniu własnej drogi. „Biskup powiedział, że tak powinna wyglądać ewangelizacja dla młodych” – cieszy się Ola. Piszą też do nich wspólnoty. Proszą o logo, o okładki na płyty.

Kiedyś mecenasem sztuki był Kościół – mówi Ola. – Najpiękniejsza sztuka była inspirowana wiarą. Teraz mamy sporo kiczu i tandety. Chcieliśmy to zmienić.

„Zwykle spotykamy się z obrazami podanymi wprost. I często przechodzimy obojętnie. Wierzący widzieli je setki razy, niewierzących mogą odpychać. Pozytywna i nieoczywista komunikacja jest według mnie dużo większą szansą na rozmowę o Bogu niż koszulka z hasłem Nie wstydzę się Jezusa” – dodaje.

 

 

Woda i diamenty

Dlatego zaczęli szukać w Piśmie Świętym nieoczywistych skojarzeń. Pojawiła się woda, trójkąty ze złotym oczkiem, kamienie szlachetne. Trójkąt symbolizuje jedność Trójcy Świętej, ale też jedność w rodzinie, we wspólnocie, jedność z Bogiem.

Diamenty sypiące się z nieba to dary i łaski. Mówi o nich Apokalipsa (Ap 21). Są różnej wielkości, mają różne kolory. – Pytanie brzmi: czy je wyłapiemy? – tłumaczy Ola.

 

Nowoczesność bardziej kontrowersyjna, niż korkociąg

Do podobnych wniosków dochodzi też Dorota Paciorek z Dayenu – design for God. Sklep, który działa w autentycznym mieszkaniu brata Alberta, prowadzi od 4 lat. Grafiki projektowane przez nią i jej męża rozchodzą się po katolickiem internecie jak świeże bułeczki. Produkują gry, kubki, różańce, a nawet bawełniane huśtawki z anielskimi skrzydełkami.

View this post on Instagram

MAŁA CZARNA #wakeup

A post shared by DAYENU DESIGN (@dayenu.pl) on

Głębokość i świadomość wiary daje nam dystans do siebie i świata. Śmiech to zdrowa, naturalna reakcja. Chcemy się nią dzielić, ale niektórych to oburza. Ciagle słyszę: Dayenu jest kontrowersyjne. Pytam wtedy: Ale konkretnie jaki produkt? Ludzie zastanawiają się i mówią: „w zasadzie nie wiem co, ale mieszacie takie nowoczesne rzeczy z wiarą”.

– Nie są nich kontrowersyjne obcinacze z Matką Bożą, korkociąg do wina z Jezusem czy krzyżyki z USB, które widzą w sklepie z dewocjonaliami, bo to takie „kościółkowe”, a mieszanie wiary z nowoczesnością uznają za kontrowersyjne?

 

Kicz świetnie się sprzedaje

– Zaczęliśmy od wnętrz i designu, a teraz mamy sklep z dewocjonaliami. Ciężko powiedzieć, gdzie jesteśmy. Może w zakrystii tego katolickiego rynku – uśmiecha się Piotrek, kiedy pytam gdzie widzą miejsce FIDO w katolickim świecie.

Magda dodaje: – Nigdzie nie pasujemy. Świat wnętrz postrzega nas jako ultrakatolików, a katolicy myślą: ojej, oni są od designu, pewnie nie traktują wiary poważnie.

Autorce Dayenu dewocjonalia kojarzą się ze świecami, ikonami, nastrojem. – W Polsce pod tym hasłem sprzedaje się niestety plastikowe różańce z Chin i słynne maryjki z odkręcaną główką, a nie rzeczy poświęcone Bogu. Pomiędzy tym założeniem a rzeczywistością jest przepaść, ale kicz świetnie się sprzedaje. Wszyscy o tym wiedzą. Wiele wydawnictw sprzedaje kiczowate produkty właśnie po to, żeby przetrwać.

 

Dewocjonalia – brzydkie słowo?

Gdzie znaleść estetyczne dewocjonalia? W internecie. Wciąż jest to jednak trudny rynek. Dla Doroty Paciorek dewocjonalia powinny przybliżać nas do Boga, a nie oddalać od religii. A to często się zdarza. Ola i Miłosz bardziej niż o „dewocjonaliach” wolą mówić o „dobrym słowie”.

Magda i Piotrek mówią, że chcą odczarować dewocjonalia. Tak, żeby nie kojarzyły się z kiczem. – Usłyszeliśmy już, że nie możemy używać słowa „odczarować”, bo to magia i nie powinniśmy tak mówić – uśmiechają się. I dodają od razu: – Nie szukamy kontrowersji, dlatego pomyślimy nad nowym hasłem. Ale wolimy być radykalni w wierze niż w symbolice. „Odczarować”, czyli odmienić.

Wnioskując po osiągnięciach tych i innych marek, nie jest to wykluczone. Póki co, my – konsumenci, zaczynamy mieć wybór. A to już bardzo dużo.

 

 

Tags:
design
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail