Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Gdy mąż nie spełnia twoich potrzeb

MĘŻCZYZNA
Nicolas Lobo/Unsplash | CC0
Udostępnij
Komentuj

Po ziemi chodzi wiele smutnych kobiet, które za swoje nieszczęście obwiniają mężczyzn. Czasami kryzysy w małżeństwie są naprawdę przytłaczające. Czasem jednak coś nie działa na poziomie przeżywania siebie jako kobiety i jako człowieka i rzutuje na związek. Wówczas wina za przeżywane niezadowolenie zostaje przypisana mężowi, który „zawiódł”.

Mój mąż jest inny, niż chciałam

Ela marzyła całe życie o tym, by mąż podawał jej kawę do łóżka. Parzy ją jednak sama i skrzętnie to marzenie skrywa. Gdyby mąż ją kochał, byłaby przecież pierwszą osobą, o której rano myśli i której pragnie sprawić radość.

Marzena bardzo chciałaby wyjść gdzieś z domu i nie gotować obiadu chociaż raz w tygodniu. Mąż i dzieci w niedzielę nic nie muszą robić, a dla niej, poza wyjściem do kościoła, jest to taki sam dzień jak inne. Pociesza się, że najważniejsze, że wszyscy są razem, a jej pragnienia przecież nie są tak ważne. Tylko czasem wybucha i wypowiada litanię pretensji, że o niej to nikt nie myśli.

Frustracja pojawia się tam, gdzie nie zostaje zaspokojona jakaś potrzeba. Ela potrzebuje gestu czułości ze strony męża, Marzena –  zmiany otoczenia.

 

Jak traktujesz swoje potrzeby?

Kobiety miewają szczególny kłopot z nazywaniem i traktowaniem na serio swoich potrzeb, mimo że często powodem małżeńskich konfliktów jest ich poczucie, że owe potrzeby są ignorowane. Najczęściej jednak są pierwszymi osobami, które nie dostrzegają, czego potrzebują – czego wyrazem jest i styl planowania dnia, i zachowanie względem najbliższych.

Kobieta potrafi wziąć sobie na głowę tyle, by się zajechać – a kiedy widzi, że katastrofa zbliża się w sposób nieunikniony, dołożyć jeszcze drugie tyle zadań. Inni widzą, jak świetnie daje radę. Kłopotem jest tylko to, że ona sama w środku jest maleńką dziewczynką, która czeka na to, by ją ktoś uratował. Posadził na fotel, podał kawę i książkę, przykrył nogi kocem.

Jeśli kobieta doświadczała w dzieciństwie dużych deficytów w dziedzinie troski o potrzeby, nie nauczyła się, że ma prawo do ich zaspokajania. Zaczyna się to na tak podstawowym poziomie jak potrzeby fizyczne: zjeść i wypić, a nawet znaleźć czas na wyjście do toalety (tu kobiety często mają kłopot i mit „Matki Polki” niestety utrwala destrukcyjne schematy, według których im bardziej kobieta siebie zaniedbuje i nadużywa, to znaczy, że tym bardziej kocha). Równie ważne są potrzeby emocjonalne: wytchnienia, bezpieczeństwa, przynależności, bycia kochaną itd.

 

Mała, zraniona dziewczynka

Niedobrze się dzieje, jeśli kobieta, dorastając, wewnętrznie zatrzymuje się na poziomie zranionej, niezauważonej, małej dziewczynki, która oczekuje, by zaspokojenie jej potrzeb przyszło z zewnątrz. Wiele żon niestety znajduje się w sytuacji królewny uwięzionej w wieży, zamkniętej na klucz za metalową kratą. Marzy im się czułość, uczta pełna dobrodziejstw i zwiedzanie świata, a mają chłód zimnych ścian, suchy kawałek chleba i rozwodnioną więzienną zupę oraz widok za oknem. Nie widzą, że kluczyk jest w drzwiach po ich stronie.

Potrzeba przeżycia w relacji do siebie, że jestem kimś ważnym i to na mnie spoczywa odpowiedzialność za moje potrzeby. Po pierwsze, mogę zrobić coś dla siebie sama. Jeśli pragnę w niedzielę pojechać do zajazdu na wsi, gdzie kucharz wybawi mnie od gotowania, to znajduję takie miejsce i przedstawiam propozycję rodzinie.

Po drugie, mogę komunikować moje potrzeby w postaci próśb (nie chodzi o roszczenia ani żądania). „Marzy mi się, żebyś w sobotę przyniósł mi kawę do łóżka”. Na ogół mąż będzie przeszczęśliwy, że może sprawić radość swojej żonie – i to w tak prosty sposób.

 

Przyjąć z wdzięcznością

Pozostaje jeszcze pytanie o potrzeby, których mąż nie potrafi spełnić. Nie pamięta o naszych prośbach; nie ma pojęcia, jak się do nich odnieść. Trzeba uświadomić sobie, że druga osoba może nie umieć wyjść naprzeciw naszym potrzebom mimo najszczerszych chęci. „Nie umie” – nie oznacza złej woli. Tym łatwiej zbudować wzajemną więź, im szybciej zaakceptujemy ten brak w drugim. Wzajemna troska nie polega przecież na obowiązku zaspokajania potrzeb drugiej strony.

Warto otworzyć także oczy na sposób, w jaki mąż obdarowuje żonę „po swojemu” – przyjąć z wdzięcznością to, co potrafi i co jest dla niego ważnym wyrazem miłości.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail