Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Pielęgnacja trawnika, czyli 5 kroków do wyjścia z kryzysu

POCZĄTEK WIECZNOŚCI
Udostępnij

Zainspirowany nierówną walką o zielony widok z okna, zorientowałem się, że podobnie jest w każdej nadwątlonej kryzysem relacji - starania o piękny ogród miłości wymagają podjęcia konkretnych kroków.

Po zimie pozostały już tylko wspomnienia. Kto szczęśliwie posiada działkę wie, że prace ogrodowe w pełni. Trawa nadwyrężona przez niskie temperatury i śnieg wymaga specjalnego potraktowania. Zainspirowany nierówną walką o zielony widok z okna, zorientowałem się, że podobnie jest w każdej nadwątlonej kryzysem relacji – starania o piękny ogród miłości wymagają podjęcia konkretnych działań.

Najtrudniejszy, pierwszy krok

Każdy (nawet raczkujący) ogrodnik wie, że na początku trzeba zgrabić to, co widać gołym okiem. Potrzeba ostrych grabi. Kora, liście czy wręcz śmieci przyniesione przez wiatr. Proces żmudny, ale niezbędny do tego, by przygotować teren pod właściwą pielęgnację.

Czasami na naszej drodze do pięknej relacji staje coś, co widać na pierwszy rzut oka, a co nie pozwala nam „wziąć się” za naprawę tego, co złe. Niekiedy to zmiana w organizacji wolnego czasu, innym razem odpowiednie poustawianie priorytetów. W każdym razie chodzi o przygotowanie gruntu. To pierwszy, konieczny i niejednokrotnie najtrudniejszy krok.

 

Tu na razie jest ściernisko

Kiedy naszej murawie bliżej do pastwiska niż zielonego dywanu należy ją dokładnie ponacinać. Usunięcie obeschniętych części roślin, mchu i chwastów zapewnia trawie lepszy dostęp wody, światła i tlenu.

Podczas gdy grabienie usuwa to, co znajduje się na powierzchni, wertykulacja ma za zadanie oczyścić to, co znajduje się o wiele głębiej. Ten krok w regeneracji „miłosnego trawnika” wymaga od nas często dosyć radykalnego działania. Może najwyższy czas, by urwać jakąś toksyczną znajomość, zmienić pracę albo… przeprowadzić się? Choć po tym etapie nasze „pastwisko” zamieni się na krótką chwilę w „kartoflisko”, to z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, będziemy zauważać wyraźną poprawę.

 

Weź głęboki oddech

Napowietrzanie zwiększa elastyczność trawnika i tempo jego wzrostu. Poprawia także wnikanie wody i nawozów, przyspieszając regenerację.

Problemy w relacjach międzyludzkich pociągają za sobą wzrost napięcia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Wtedy ograniczeniu ulega również zdolność prawidłowego oddychania. Nasze mózgi są niedotlenione, złe samopoczucie dominuje, kryzys się pogłębia. Dlatego tak ważne jest, by do każdej, a szczególnie zatęchłej relacji wpuszczać od czasu do czasu choć odrobinę świeżego powietrza. Być może trzeba zmienić tryb życia albo po prostu ubrać wygodne buty i wybrać się na spacer? Najlepiej w tej chwili.

 

Posiej to, co zamierzasz zebrać

Aby pozbyć się pustych miejsc na trawniku musimy najpierw oczyścić powierzchnię gleby i lekko ją spulchnić. Następnie dosiać i użyć odpowiedniego nawozu. Te zabiegi wpłyną nie tylko rozkrzewianie trawy, ale również piękny kolor murawy.

Możemy zniechęcić się, że mimo wykonywania wielu różnorakich zabiegów naprawczych, nasza relacja nie rozwija się. Często jednak zapominamy, że nawet na najbardziej żyznej glebie wszelkie działania oparte na „mowie-trawie” nic nie dadzą. Trzeba zadziałać, być proaktywnym. Tak jak ziemię trzeba obsiać dobrymi nasionami i zastosować odpowiedni nawóz, tak w relację trzeba ciągle wkładać ziarna swojego czasu i nawóz przebaczenia. Dopiero wtedy mamy pewność, że prędzej czy później plon wzejdzie.

 

Cierpliwości!

Po przeprowadzeniu regeneracji trawnika po zimie nie możemy przestać o niego dbać. Musimy go systematycznie podlewać, odchwaszczać, kosić i nawozić. Do tego potrzeba czasu, czyli naszej cierpliwości… i podlewania!

Antoine de Saint-Exupéry napisał kiedyś: „Nigdy nie trać cierpliwości – to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi”. Przed kolejnym podlewaniem, koszeniem i wyrywaniem nowo powstałych chwastów trudno się nie zgodzić. Czyńmy sobie zatem ziemię poddaną. Każdą ziemię, również glebę naszych relacji, pamiętając jednak, że bez ostatniego kroku, pierwsze cztery ostatecznie okażą się bezużyteczne, wszak pielęgnacja trawnika i relacji międzyludzkich to praca na całe życie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail