Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
piątek 30/10/2020 |
Bł. Benwenuty Bojani
home iconDobre historie
line break icon

Nieznany chłopiec. „Od pierwszej chwili wiedzieliśmy, że jest nasz”

MAŁY CHŁOPIEC

Through My Eyes/Facebook

Ewa Rejman - publikacja 06.05.18

„W” (adopcyjni rodzice wolą nie podawać jego pełnego imienia) został oddany do placówki opiekuńczej jako kilkugodzinny noworodek z wciąż nieodciętą pępowiną. Jego mama była bezdomna i w czasie rozmowy tłumaczyła personelowi, że nie jest w stanie zapewnić swojemu synkowi odpowiedniej opieki.

Kiedy osoby z ośrodka upewniły się, że kobieta nie zamierza zmienić zdania, postanowiły nie zadawać dalszych pytań i uszanować jej wybór. Po kilku dniach przekazały informację do lokalnych mediów w nadziei, że dzięki nagłośnieniu sprawy szybciej znajdą dla chłopczyka nową rodzinę.

Amy, Todd i telefon z agencji adopcyjnej

Amy i Todd oglądali akurat wtedy telewizję i historia porzuconego dziecka mocno utkwiła im w głowie. Od dłuższego czasu figurowali w bazie potencjalnych rodziców adopcyjnych, ale nie wiedzieli, czy i kiedy dostaną do opieki jakieś maleństwo.

Kilka dni przed Świętem Dziękczynienia zadzwoniła do nich osoba z agencji adopcyjnej z prośbą o pojawienie się w biurze i pilne podpisanie jakichś dokumentów. Wybierali się właśnie na kilkudniową wycieczkę i spytali czy w związku z tym mogliby przyjechać dopiero po powrocie, ale kobieta nalegała. Amy zostawiła więc Toma i pozostałe dzieci w domu, polecając im spakować resztę rzeczy i udała się na umówione spotkanie.

Kiedy wychodziła, Tom przypomniał jej reportaż o porzuconym chłopcu, który wspólnie oglądali. Spytał, czy sądzi, że maluszek mógłby zostać ich dzieckiem. Amy odparła, że bardzo w to wątpi.


KATI POHLER

Czytaj także:
Porzucili córkę przy bazarze. Po 22 latach spotykają ją na moście i…

„Nieznany chłopiec” zyskuje rodzinę

Kiedy przyjechała do biura, pracownica agencji żałowała, że Tom nie przybył razem z żoną. Ze łzami w oczach powiedziała Amy, że zostali wybrani na rodziców maluszka, który w poprzednich dniach poruszył tak wiele osób. Niemowlak nie dostał jeszcze imienia, był nazywany po prostu „nieznanym chłopcem”. Amy nie mogła znieść tego wyrażenia. Zadzwoniła do męża z prośbą, aby natychmiast dołączył do niej razem z dwojgiem pozostałych dzieci.

Pozwolono im zobaczyć chłopca w szpitalu. „Od pierwszej chwili wiedzieliśmy, że jest nasz” – wspomina Amy. Nie chcieli zostawiać go już dłużej samego, tulili go, spędzali z nim długie godziny szepcząc mu do uszka, że już nigdy więcej nie będzie nieznany. Po krótkim czasie mogli zabrać „W” do domu, a po upływie kolejnych kilku miesięcy oficjalnie adoptować.


adopcja

Czytaj także:
Adoptowali całą siódemkę rodzeństwa, żeby nie rozdzielać dzieci

Idealny dar

Minęły dwa lata. „W” ładnie się rozwija, a jego rodzice nazywają go prawdziwym darem od Boga. Żartują, że jest ich „małym Spidermanem”.

Kiedy przez chwilę jest cicho, od razu wiem, że powinienem go szukać. Z dużym prawdopodobieństwem huśta się właśnie na żyrandolu albo robi coś w tym rodzaju – opowiada Tom.

„W” przeszedł niedawno zabieg mający pomóc mu w jego problemach z mową i otrzymał najlepszą możliwą opiekę, czyli coś, czego biologiczna mama nie mogłaby mu zapewnić, choć bardzo by chciała. Tom i Amy dziękują kobiecie, której nigdy nie poznali za to, że dała życie ich synkowi. „Czuję wobec niej wielką wdzięczność. Dostaliśmy idealny dar. Myślę, że zrobiła najlepszą rzecz w swojej sytuacji” – mówi Amy.

Rodzice „W” otrzymywali tak wiele wiadomości, że postanowili założyć na Facebooku fanpejdż, na którym można śledzić losy ich rodziny. W jednym z postów piszą „To, że Bóg poruszył wielkie góry, aby wyrównać nasze ścieżki pokazuje, że Jego plan jest lepszy, niż możemy sobie wyobrazić. Bóg ma wspaniały plan dla naszego małego Tornada, a my cieszymy się, że możemy w nim uczestniczyć”.




Czytaj także:
Adoptowali dziewczynkę bez rąk i nóg. Bo miłość wszystko zwycięża!


POLICJANT ZAADOPTOWAŁ DZIECKO

Czytaj także:
Była bezdomna, uzależniona i w ciąży. Co zaproponował jej policjant?

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
adopcjarodzina
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
KOBIETA NA POLU
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [26 paździe...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail