Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Gen. Anders o bitwie o Monte Cassino: To było naprawdę piekło

Wikipedia
Udostępnij
Komentuj

Walka o Monte Cassino trwała od stycznia do maja 1944 roku. Niewiele bitew w historii świata toczyło się w tak koszmarnych warunkach. Przeczytaj relacje uczestników.

Bitwa o Monte Cassino była jednym z kluczowych momentów kampanii włoskiej. Otworzyła aliantom drogę do stolicy Włoch, dlatego nazywana jest także „bitwą o Rzym”. Brytyjski historyk Matthew Parker pisał, że była to największa lądowa bitwa w Europie – „była najcięższą i najkrwawszą z walk zachodnich aliantów z niemieckim Wehrmachtem na wszystkich frontach drugiej wojny światowej. Po stronie niemieckiej wielu porównywało ją niepochlebnie ze Stalingradem”.

Po wylądowaniu aliantów na Sycylii w 1943 r. i kapitulacji marszałka Pietro Badoglio, III Rzesza z sojusznika stała się okupantem kraju. Niemcy, zdając sobie sprawę ze strategicznego znaczenia wzgórza Monte Cassino i znajdującego się na nim klasztoru, zbudowali całe pasmo umocnień nazywanych linią Gustawa, kontrolujących trasę wiodącą z południa Włoch na północ w kierunku Rzymu.

Zdobywanie przez aliantów Monte Cassino trwało kilka miesięcy – od 17 stycznia do 19 maja 1944 r. (klasztor zdobyto 18 maja, ale niewielkie potyczki trwały dalej). Należy mówić nie o jednej bitwie, ale o czterech, z których dopiero atak Polaków w ramach operacji „Diadem”, rozpoczęty 11 maja, umożliwił zajęcie klasztoru rankiem 18 maja.

 

Polacy w bitwie o Monte Cassino

Żołnierze 2. Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Andersa wyparli po niezwykle ciężkich walkach elitarną niemiecką 1. Dywizję Spadochronową „Hermann Göering”. Niemcy opuścili klasztor, obawiając się okrążenia przez wojska alianckie z powodu przełamania ich linii obrony na zachód od Doliny Liri.

Angielski korespondent, relacjonując zmagania Polaków i Niemców, pisał tak: „Polacy walczą do zupełnego wyczerpania – ustają dopiero zabici lub ciężko ranni”. Zdobywanie kolejnych stanowisk obronnych odbywało się często w bezpośrednim zwarciu, w walce na bagnety. Górzysty teren utrudniał transport rannych, amunicji i dział do kruszenia kolejnych punktów oporu.

Specjalny numer „Rzeczpospolitej Polskiej” z czerwca 1944 r., wydany z okazji zdobycia Monte Cassino, donosił, że na niektórych odcinkach „Polacy zmuszeni byli posuwać się przy pomocy drabinek sznurowych i specjalnych klamer skalnych. Żołnierze 2. Korpusu szli do ataku po stromym zboczu uzbrojeni w karabiny, granaty ręczne i bagnety – wspierani ogniem z dział przeciwpancernych, które z bliskiej odległości rozbijały umocnione pozycje niemieckich spadochroniarzy”.

 

Walka wśród zwłok i ostrzałów

Opisujący walkę Polaków o Monte Cassino reporter „Rzeczpospolitej Polskiej” podkreślał, że niewiele bitew w historii świata toczyło się w podobnych warunkach. „Najokropniejszą rzeczą dla walczących był fakt, że musieli się oni poruszać i leżeć wśród zwłok, które leżały na zboczach gór od wczoraj, przedwczoraj, od paru dni, od paru miesięcy… Na wystających złomach skalnych wisiały ciała żołnierzy niemieckich. W najbardziej niedostępnych punktach widniały zdruzgotane miotacze płomieni, a wokół nich straszliwe popalone trupy”.

Gen. Anders tak opisuje moment ostatecznego ataku na słynny klasztor benedyktynów w Cassino, a raczej na jego ruiny (po zbombardowaniu trzy miesiące wcześniej przez lotnictwo alianckie): „Nigdy przed tym nie spotkałem się z tak gwałtownym ogniem. To było naprawdę piekło. Największą trudność sprawiał nam fakt, że wszystkie punkty obserwujące znajdowały się w ręku nieprzyjaciela, a artyleria niemiecka strzelała do nas z obydwu stron, a także z tyłu, co sprawiało, że żołnierze mieli wrażenie, iż są rażeni pociskami własnej artylerii. Wojska polskie wzięły stosunkowo niewielu jeńców, gdyż tylko około 300. Walka była tak straszna, że branie jeńców napotykało na trudności”.

 

Zdobycie Monte Cassino

Rankiem 18 maja patrol 12. Pułku Ułanów Podolskich, pod dowództwem ppor. Kazimierza Gurbiela, wkroczył do ruin klasztoru i zatknął na nim proporzec swojego oddziału oraz polską flagę. Kilka godzin później na wyraźne polecenie gen. Andersa obok polskiej flagi wywieszono także flagę brytyjską.

W południe na ruinach klasztoru Monte Cassino polski żołnierz plut. Emil Czech odegrał hejnał mariacki, ogłaszając zwycięstwo polskich żołnierzy.

W bitwie zginęło ok. 1000 polskich żołnierzy, prawie 3000 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych. Kilka dni po zdobyciu Monte Cassino alianci przełamali linię Gustawa na całym pasie natarcia i ruszyli na Rzym, do którego wkroczyli 4 czerwca 1944 r.

Na Monte Cassino znajduje się Polski Cmentarz Wojenny, na którym spoczywają żołnierze polegli w bitwie. Życzeniem zmarłego w 1970 r. gen. Andersa było zostać pochowanym właśnie tam. Jego grób stanowi dziś centralny punkt cmentarza. Obok niego spoczywa też biskup polowy Józef Gawlina, który był obecny z posługą wśród żołnierzy w czasie walk o Monte Cassino.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail