Aleteia

Mówię do św. Rity: Słuchaj, pewnych spraw nie ogarniam, pomóż mi

OŁTARZ ŚWIĘTEJ RITY
Udostępnij

„Największe wrażenie na mnie robią podziękowania za wyjście z depresji” – mówi siostra Dorota, która prowadzi stronę „Ogród Św. Rity” oraz fanpage „Święta Rita augustianka”.

Od kanonizacji św. Rity mija w tym roku 118 lat. To okres wystarczająco długi, by stała się znana. W Polsce za jedynego patrona spraw trudnych i beznadziejnych do lat 90. XX wieku uważany był św. Juda Tadeusz. Gdyby nie dwukrotna kasata polskich augustianów – a do żeńskiej gałęzi tego zgromadzenia należała św. Rita – sytuacja wyglądałaby inaczej. Reaktywacja zakonu po prawie pół wieku ożywiła zainteresowanie świętą, które ogarnia kolejne parafie.

 

Deal ze św. Ritą

Kult świętych, a zwłaszcza skutecznych wstawienników, kojarzy się z brakiem wykształcenia, prostotą, naiwnością. Nic bardziej mylnego. Różnica jest taka, że tej grupie osób bardziej „wypada” przyznać się do modlitw do św. Rity. Znam jednak ludzi z naukowymi tytułami, którzy modlą się za jej wstawiennictwem równie gorliwie. Przykładem jest prowincjał polskich augustianów, o. Wiesław Dawidowski OSA. Ma za co jej dziękować.

Zaczęło się od tego, że jako młody zakonnik dostał polecenie od przełożonego, by wyjechać do Cascii. Miał być przewodnikiem pielgrzymów po sanktuarium św. Rity. Czuł powołanie do innych zadań. Podczas rekolekcji w międzynarodowym kolegium augustianów w Rzymie klęknął przed jej relikwiami i zawarł ze świętą deal. Obiecał, że jeśli załatwi mu inne miejsce pracy duszpasterskiej, do końca życia będzie odprawiał mszę świętą w intencji jej czcicieli 22 maja, bez pobierania stypendium mszalnego. Ku zaskoczeniu o. Dawidowskiego, szybko został wezwany przez przełożonego, który zmienił decyzję. Deal trwa do dziś.

RELIKWIE ŚWIETEJ RITY
fot. ks. Dariusz Ostałowski
Relikwiarz św. Rity z parafii Bożego Ciała w Siedlcach.

 

Doktorat za wstawiennictwem św. Rity

Mało tego – Rita pomogła mu w nauce! – To był rok jubileuszowy, akurat kończyłem doktorat i miałem z tym niemało problemów, bo temat nieco mnie przerastał – opowiada prowincjał. – Dzisiaj, po latach, twierdzę, że to był materiał na habilitację. Tak czy owak, augustianie zorganizowali „pielgrzymkę” św. Rity do Rzymu. Przywieziono tam kryształową trumnę, żeby papież Jan Paweł II mógł się przed św. Ritą pomodlić. To był jeden taki wypadek w historii, może coś podobnego zrobiono ze św. Teresą z Lisieux. Trumna stała przez całą noc w naszym Kolegium św. Moniki w Rzymie. Nieżyjący już ojciec Russel DeSimone podszedł do mnie i mówi: „Sam tego doktoratu nie napiszesz. Ale ona ci pomoże”. I tak się stało”.

Rita pisze doktoraty? – wyrażam zdziwienie. Ojciec się śmieje. – Nie. Pomaga w sprawach niemożliwych – wyjaśnia. – Czasami taką sprawą jest skupienie studenta na pracy. Żaden święty za nas nie zda egzaminu, nie napisze za nas pracy magisterskiej, licencjackiej czy doktorskiej. Do tego trzeba troszkę talentu, bardzo dużo cierpliwości i „przysiadu”. Jedyne, co święci mogą nam wypracować u Pana Boga to właśnie ten „przysiad”. I ewentualnie światło Ducha Świętego na egzaminie, ale do niego też trzeba się przygotować – zauważa zdroworozsądkowo.

To cenne rady dla maturzystów i studentów, którzy na wiosnę tłumnie nawiedzają św. Ritę.

 

Przebudzenie tajemnicy świętych obcowania

Zapytałam ojca prowincjała, za co kocha św. Ritę. Odpowiedział: – Myślę, że przez jej wstawiennictwo dzieje się rzecz po ludzku niemożliwa w moim życiu. Jak patrzę na swoje wnętrze i wszystkie spowiedzi, jakie odprawiłem, wszystkie moje upadki i nawrócenia… Mimo to ciągle jestem zakonnikiem, augustianinem i księdzem. Modlę się do niej, jestem jej czcicielem i pielgrzymem. Mówię: Słuchaj, pewnych spraw nie ogarniam, pomóż mi. I per saldo wychodzi na plus. Oby tak zostało do końca życia. Cieszę się, że ludzie garną się do św. Rity i szukają u niej wsparcia. To jest przebudzenie w Kościele tajemnicy świętych obcowania.

Św. Rita ma bliskie relacje z żywymi. Bywa nazywana świętą codzienności, przyjaciółką, aniołem stróżem. Ludzie mają poczucie, że pochyla się nad ich drobnymi sprawami, uczestniczy w nich. Ma dla nich czas, choć jest zasypywana prośbami.

 

Ogród św. Rity

Augustianki organizują modlitwy nawet w internecie. S. Dorota z Krakowa prowadzi stronę „Ogród Św. Rity” oraz fanpage „Święta Rita augustianka”.

Czym jest ogród? – pytam. – To miejsce w wirtualnej przestrzeni, gdzie się modlimy, poznajemy życiorys i duchowość św. Rity – opowiada. – Na stronie powstała Wspólnota Róż, która liczy około 200 osób z Polski i zza granicy. Raz w tygodniu wysyłamy im do modlitwy intencje z Księgi Intencji – codziennie jest kilkadziesiąt nowych. Przy fanpage’u „Święta Rita augustianka” na Facebooku powstała też grupa Ogród św. Rity. Liczy ponad 10 tys. osób. Można do niej dołączyć. Każdego dnia wiele osób prosi o modlitwę, dostając po 100-300 komentarzy z obietnicą modlitwy.

Jakie historie utkwiły siostrze w pamięci? – dopytuję. – Największe wrażenie na mnie robią podziękowania za wyjście z depresji – mówi. – Ludzie piszą, jak ważne dla nich jest to, że mogą umieszczać intencje, a inni się za nich modlą. Czują obecność św. Rity, ale bardzo pomaga im wsparcie innych. Nie są sami w cierpieniu. Św. Rita dobrze ich rozumie. Za życia straciła wszystkich najbliższych i wie, czym jest samotność. Odrzucono ją z powodu stygmatu kolca cierniowego na czole, który wydawał fetor. W przyjętym przez siebie odrzuceniu i osamotnieniu towarzyszyła do końca Jezusowi. Nawet, jeśli nie wyprosi nam łaski, o którą prosimy, pomaga się z tym pogodzić.

 

Jedna z nas?

Kult dynamicznie rozwija się także w „realu”. W 2018 roku odbyło się uroczyste wprowadzenie relikwii do parafii św. Kazimierza Królewicza we Wrocławiu. Od października 2017 roku cykliczne nabożeństwa do św. Rity odbywają się w parafii Bożego Ciała w Siedlcach.

Według ks. Dariusza Ostałowskiego, wikarego (z doktoratem!), ludzie udają się z prośbami właśnie do niej, bo „patrząc na jej życie, każdy może odnaleźć siebie”. Po czym wyjaśnia: – Jest nam bardzo bliska, jest jedną z nas. Dlatego lepiej niż inni nas rozumie. Poza tym jej życie było przepełnione miłością, którą obdarzała każdego w każdym stanie. Współczesny człowiek, cierpi na chroniczny brak miłości, sam także nie potrafi kochać. Zwracając się do Boga za przyczyną Rity, dotykamy miłości, której potrzebujemy, i którą jesteśmy obdarowywani miedzy innymi poprzez wysłuchanie zanoszonych próśb.

Nic dziwnego, że w parafii rośnie grupa jej czcicieli.

– Wśród kartek składanych z prośbami jest wiele podziękowań – mówi ks. dr Ostałowski. – Zarówno jedne, jak i drugie dotyczą wszystkich sfer życia człowieka. I tak, babcia wymodliła zdrowie dla wnuczki, której groziło przetaczanie krwi, matka pracę dla córki, małżonkowie potomstwo, rodzice nawrócenie syna, pojednanie w rodzinie, rozwiązanie problemów finansowych.

Siostra Dorota pamięta historię 14-letniego Tomka, który zaczadził się w wannie. Po kilku dniach modlitwy za wstawiennictwem św. Rity odzyskał zdrowie, a było już bardzo źle. Pamiętajmy dziś o podziękowaniach. Rita mocno się napracowała, prosząc za nami.