Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Święta od „ciężkich przypadków”: cierpiących na depresję oraz wykorzystanych seksualnie

ŚWIĘTA DYMFNA
Udostępnij

Oceniając jej życiorys, moglibyśmy stwierdzić, że był on pasmem udręk i cierpień, zadawanych w dodatku przez własnego ojca. Dziewczyna nie poddała się jednak rozpaczy, ale dzięki Bożej łasce znalazła siłę do pomocy innym. Poznaj niesamowitą historię tej mało znanej świętej.

Gdyby ludzkość była wolna od chorób psychicznych, święta Dymfna pozostałaby jedną z wielu postaci, o których pamięta się głównie w starodawnych kronikach. Szczególne wstawiennictwo celtyckiej świętej w pomocy cierpiącym na depresję, schizofrenię i stany lękowe oraz padających ofiarą wykorzystywania seksualnego sprawiło, że postać Irlandki zaczęła dorównywać najbardziej znanym świętym.

 

Dramat w możnej rodzinie

Żywot Dymfny został spisany dopiero w XIII wieku na podstawie ustnych przekazów przez kanonika jednej z parafii z północnej Francji, w kilkaset lat po męczeńskiej śmierci. Pamięć o dokonaniach Dymfny i jej kult, który zachował się w kilku krajach Europy Zachodniej, a nawet przeszedł na chrześcijański Wschód wskazują jednak, że nie mogła być to tylko ludowa opowieść.

Dymfna (Dympna, Dymhart lub Damnat – źródła podają kilka wersji celtyckiego imienia świętej) była córką możnego władcy w Irlandii w VII w. Pomimo tego, że misja świętego Patryka miała miejsce już ponad 200 lat wcześniej, na wyspie wciąż przenikały się wpływy pogańskie i chrześcijańskie.

Ojciec przyszłej świętej pozostał przy starych wierzeniach, chrześcijanką miała być jej matka. Zmarła, gdy dziewczyna wchodziła w wiek nastoletni. Już wtedy Dymfna postanowiła złożyć ślub poświęcenia się Chrystusowi i rozpoczęcia życia monastycznego, bardzo popularnego w dawnej Irlandii.

Wkrótce po śmierci żony ojciec Dymfny zaczął przejawiać zaburzenia osobowości i oznaki obłędu. Średniowieczna historia subtelnie głosi, że „władca zaczął mylić swoją córkę ze zmarłą małżonką”.

Dymfna doświadczyła po prostu ogromnej traumy i bólu związanego z próbami wykorzystywania seksualnego przez ojca. O przeżywanych cierpieniach mówiła tylko swojemu spowiednikowi, zakonnikowi o imieniu Gerebern.

 

Ucieczka na Kontynent

Gdy chory psychicznie ojciec ogłosił, że zamierza pojąć Dymfnę za żonę, ta – za namową spowiednika – uciekła w nocy z zamku i razem z nim przedostała się przez morze do dzisiejszych wybrzeży Belgii. Po podróży w głąb lądu, osiadła w pobliżu miejscowości Geel.

Wraz z o. Gerebernem założyła tam niewielki monaster. Żył on nie tylko modlitwą i liturgią, ale także stał się oratorium, do którego przybywali po pomoc okoliczni żebracy, bezdomni i obłąkani.

Dymfna po doświadczeniach z ojcem, za którego do końca życia się gorąco modliła, szczególnie chciała pomagać ludziom, którzy według ówczesnych opinii postradali zmysły, zachowywali się w sposób nietypowy i przez to zostali odrzuceni przez społeczeństwo. Dla wszystkich miała dobre słowo, ciepłą strawę, odmawiała modlitwy o uwolnienie od udręk i leczyła ziołami.

Do młodej Irlandki ciągnęły tłumy. Warto pamiętać, że w tamtych czasach ludzie cierpiący na schorzenia psychiczne nie mogli w zasadzie liczyć na pomoc i troskę, często nawet ze strony rodziny.

Opowieść głosi, że wkrótce na Kontynent przybyli rycerze z Irlandii szukający zbiegów. Gdy znaleźli Dymfnę i Gereberna, niemal od razu ich zgładzili. Dziewczynę miał zabić jej ojciec, dowodzący pościgiem.

 

Nietypowe sanktuarium

Ciała Dymfny i Gereberna pochowano w Geel i wkrótce miejsce zasłynęło uzdrowieniami obłąkanych i chorych psychicznie. Zbudowano tam kościół, gdzie przechowywano relikwie Irlandki. Pomimo że spłonął on w połowie XVI wieku, postawiono nową świątynię, stojącą obecnie w miejscu, gdzie mógł znajdować się grób świętej.

Liczba pielgrzymujących była przez wieki tak duża, że przyjezdnych zaczęli gościć w swoich domach mieszkańcy miasteczka. Tradycja ta została zachowana po dziś dzień – do Geel przyjeżdża sporo osób psychicznie chorych, walczących z depresją i uzależnieniami. Niektórzy zostają w miasteczku dłużej, na kilka miesięcy lub lat.

W Geel Dymfnę czci się rokrocznie 15 maja. W najnowszym Martyrologium Rzymskim jej wspomnienie w Kościele katolickim zapisano na 30 maja. Tego samego dnia wspominają ją też niektóre autokefaliczne Cerkwie prawosławne, szczególnie te działające w Europie Zachodniej i USA.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail