Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Wakacje – lans w mediach społecznościowych czy droga do świętości?

NOGI W WODZIE
Chris Lawton/Unsplash | CC0
Udostępnij

Wiele osób to zdziwi. „Jak to?! Spędzacie wakacje wciąż w tym samym miejscu? A Egipt? Dominikana? Bali?”. Nie istnieje tylko jedna droga przez życie. Każdy musi znaleźć własną drogę do świętości. Ważne jest, by także zasłużony wakacyjny odpoczynek przybliżał nas do celu.

Wzruszająca historia z Ustki

Ustka. Niedziela. Po Mszy postanowiłem polansować się na usteckim deptaku. Idę Marynarki Polskiej w kierunku morza. Pod pachą „Gość Niedzielny”. Moją uwagę przykuwa małe stoisko z napisem „American Hot Dog”, usytuowane w jednej z bram kamienic.

Przy stoisku siedzi dwójka kilkunastolatków, bliżej 13. roku życia niż 18. Dowiaduję się, że jestem pierwszym klientem tego dnia. Mając drobną satysfakcję ze świadomości, że żadnego paragonu nie dostanę, a pomogę dzieciakom albo ich rodzicom, złożyłem zamówienie na nie pamiętam już jakiego hot doga i ze zdziwieniem przyglądałem się procesowi jego tworzenia.

Chłopak wyjął opakowanie lateksowych rękawiczek i sprawnym ruchem je założył. Następnie przy pomocy szczypczyków wyjął nagrzaną parą wodną bułkę, przekroił ją delikatnie, by nie przeciąć jej na wylot, a następnie wirtuozerskim, choć drżącym ruchem wybrał parówkę spośród kilku kąpiących się we wrzątku. Patrzyłem na to jak oniemiały.

Na bank nie mieli książeczek sanepidu czy innego ZUSu, a stopień aseptyczności pewnie był wyższy niż w niejednym ZOZie. Paróweczka już spoczęła w bułce, kolega wirtuoz hotdogowy zaczął szukać w słoiku z ogórkami na półsłodko (na oko – weki zrobione na zimę przez mamę albo babcię) odpowiednich ogórków dla mojego hot doga.

Przygotowują tego hot doga z 5 minut, więc weszliśmy bardziej w slowfoodowe niż fastfoodowe klimaty. Przyszło do płacenia i niestety miałem tylko bankomatowe 100 zł. W międzyczasie przyszli jednak inni chłopcy, kumple moich małych przedsiębiorców, z jedzeniem dla nich samych (może to rodzeństwo?).

Gdy jeden z nich zobaczył, że będzie problem z resztą, szybko zaproponował, żebym się nie martwił, bo oni zaraz rozmienią. Umówili się między sobą, kto pilnuje budy, a kto leci i już z prędkością Usaina Bolta jeden z malców pobiegł do kiosku, a potem monopolowego po rozmiankę. Chwila moment i był z powrotem wraz z rozmienioną stówką.

Muszę powiedzieć, że to było najmilej wydane 5 zł od długiego czasu, a ich entuzjazm i radość udzieliły się mnie samemu tak, że krocząc z hot dogiem po usteckim deptaku, czułem się bardziej jak biały kołnierzyk na Wall Street z prawdziwym, amerykańskim hot dogiem. Ciężko to opisać, ale byłem z tej małej, przedsiębiorczej ekipy bardzo dumny. I cieszyłem się, że mogłem skorzystać z ich usług.

 

Dlaczego od lat wakacje spędzamy w Ustce?

Powyższa historia to tylko jeden z wielu powodów, dlaczego lubię Ustkę. Zaczęło się od rekomendacji, jak przystało na networkera. Ustkę zarekomendowała moim Rodzicom pewna lekarka, która mnie samego zna, odkąd się urodziłem. Tak dobry lekarz nie może się mylić i rekomendacja na Willę Wenel (tam pojechała pierwsza ekspedycja w składzie Rodzice i Siostra) podziałała! Od tego czasu, a był to koniec lat 90., rodzina Gnyszków jeździ do Ustki już regularnie.

Ten zwyczaj przyjęła moja Narzeczona, a teraz Żona. Z Oleńką już ponad 10 lat jeździmy co roku do Ustki. Od 5 jako małżeństwo. Tylko polskie morze. Tylko Ustka. Usteczka. Co roku wtajemniczeni znajomi pytają mnie, dokąd jadę tym razem i dlaczego do Ustki 😉

Powodów jest wiele. Po pierwsze mikroklimat i malownicze okolice. Nie znam się na tym, ale skoro moja pediatra, która zawsze miała rację, tak stwierdziła, to tak musi być. Jest jeszcze argument nieco bardziej obiektywny. W Ustce jest parę sanatoriów i gigantyczny las sosnowy. Z kolei w pobliskim Orzechowie (pół godzinki plażą w kierunku wschodnim) można poczuć się niczym u Tolkiena. Bajkowa sceneria rodem z „Władcy Pierścieni”.

Kolejnym powodem jest Kościół Najświętszego Zbawiciela. Neogotyk. Poniemiecki. Ma od ponad 10 lat wyjątkowego proboszcza. Jeśli chodzi o kazania: mistrz krótkiej formy. Jeśli chodzi o spowiedź: mistrz pociągania do nieba. Jeśli chodzi o sam kościół: jest trochę posoborowej tandety, ale jednak neogotycka forma i drewniane empory udające kamienne służki etc. – miodek. Warto być codziennie i poznać się z Proboszczem.

A jeśli akurat pada deszcz, a w kinie Delfin (tak, Ustka ma kino!) lecą same smuty… można wybrać się do Doliny Charlotty albo Słupska. Obie rzeczy w zasięgu 30 minut niespiesznej trasy. To nie tylko rozrywka dla dzieci – od zoo, fokarium i jeziora w Dolinie Charlotty, po szeroką ofertę Słupska – ale także dla dorosłych. Że wspomnę o pięknym neogotyckim kościele w Słupsku i drewnianym krzyżu, z którego po ogłoszeniu stanu wojennego ciekła krew.

 

Wakacje – lans na fejsie czy coś dużo ważniejszego?

Powodów jest oczywiście dużo więcej. Z jedną z moich ulubionych kawiarni na czele (w skali całej Polski!). Ale koniec końców, jak zaznaczyłem we wstępie, kluczowe jest to, by miejsce, w którym spędzamy wakacje, służyło czemuś większemu.

Bo czy w naszym ziemskim życiu naprawdę chodzi o foteczki z Egipu czy innego Vanuatu wrzucane na fejsa? Czy może raczej wakacje to czas, który powinien służyć pogłębianiu relacji z Bogiem, z Żoną, z Dziećmi?

Ustka to dla mnie idealne miejsce, by móc w spokoju przemyśleć wiele spraw, odrobić zaległości w realizacji planu czytelniczego. I uważam, że każdy z nas powinien w ciągu roku znaleźć na to czas. Niekoniecznie w Ustce. To nawet nie musi być Polska. Jeśli ktoś znalazł własne miejsce na Vanuatu czy w Egipcie, to świetnie. Ważne jest, żeby wakacyjny pobyt był czymś więcej niż okazją do lansu na fejsbuku. Cel ostateczny jest dużo większy, nieprawdaż?

PS Pozdrowienia z wakacji w Ustce!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail