Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Chcesz przeżyć coś pięknego? Zaprzyjaźnij się z osobą z zespołem Downa

DZIEWCZYNA Z ZESPOŁEM DOWNA
Denis Kuvaev | Shutterstock
Udostępnij

Ludzie z niepełnosprawnością intelektualną zasługują na nasz szacunek, ale aby im go okazać, musimy wyjść ze strefy komfortu. Jesteście na to gotowi?

Zespół Downa nie jest przeszkodą

Niedawno na moim Facebooku i w grupach, gdzie udzielają się rodzice dzieci z zespołem Downa, pojawiły się zaskakujące wiadomości. Otóż w asortymencie sieci sklepów Walmart (amerykański hipermarket) znalazł się kubek z napisem wyśmiewającym, a wręcz wulgarnym w stosunku do ludzi niepełnosprawnych umysłowo. Do sklepu błyskawicznie zaczęły napływać krytyczne e-maile, pojawiły się negatywne wpisy w serwisach społecznościowych.

Oburzeni klienci domagali się wycofania kubków z hasłem „Got retard?”. W języku angielskim wyraz „retard” dosłownie można tłumaczyć jako „opóźnienie”, ale kontekst społeczny jego użycia jest bardzo obraźliwy. Oznacza mniej więcej tyle co „niedorozwój” czy „debil” i nie funkcjonuje w języku publicznym. Tym bardziej zaskakujące było pojawienie się kubka z takim napisem w sklepach Walmart, a także, jak się okazało, na Amazonie.

Po interwencji Narodowego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Zespołem Downa, Kampanii R-Word oraz jednego z senatorów, kubki zniknęły ze sprzedaży. Środowiska związane z niepełnosprawnymi umysłowo odetchnęły z ulgą.

W mojej głowie pojawiła się refleksja: czy ja, moi przyjaciele i znajomi możemy przyczyniać się do lekceważenia osób, które myślą, działają lub mówią inaczej niż my? Możemy, i to na kilka sposobów:

Kiedy lekceważymy osoby z zespołem Downa?

1. Kiedy używamy na co dzień przypadkowo sformułowań: „to takie debilne/co za niedorozwój” itp., komentując sytuacje, kiedy coś zrobiliśmy nieudolnie lub przez pomyłkę.

 

2. Jeśli nie uda nam się nauczyć naszych dzieci, aby nawiązywały kontakt i zaprzyjaźniały się z osobami postrzeganymi jako „inne”. Słyszałam kilka przejmujących historii, np. jak młode osoby z opóźnieniem lub wadami wymowy dołączały do klubów czy zespołów zdrowych rówieśników i spędzały razem wiele godzin na wspólnych zajęciach i zabawie. Jednak po paru tygodniach czy miesiącach, kiedy zajęcia się kończyły, żaden kolega czy koleżanka nie zaprosiła ich do swojej paczki znajomych. W większości sytuacji wystarczyło, aby choć jedna osoba powiedziała „hej, dołącz do nas”. Tak się nie dzieje, więc osoby z opóźnieniami w rozwoju po okresie uczestniczenia we wspólnej zabawie zostają zupełnie same. Jak wtedy mogą się czuć?

 

3. Gdy myślimy, że ludzie ze specjalnymi potrzebami intelektualnymi są zupełnie inni niż my. Nasze rozumowanie często przebiega w ten sposób: „takie osoby należą do zupełnie innej rzeczywistości, nie są w stanie wchodzić w relacje z innymi, komunikować swoich potrzeb, emocji, czyli nie mają marzeń, pragnienia miłości i przyjaźni”, co z kolei jest naturalne dla „normalnych” ludzi. A jak się często okazuje, prawda jest zupełnie inna.

 

Uczmy dzieci wrażliwości i szacunku

Warto zdawać sobie sprawę, że przebywanie w gronie osób takich samych jak my podnosi nasz poziom samozadowolenia. Musimy jednak wychodzić ze strefy komfortu, być życzliwi i uczyć dzieci, aby były uprzejme w stosunku do rówieśników, którzy są inni. To nie zawsze jest łatwe i dla samych dzieci, i dla rodziców, ale nie jest też wyjątkowo trudne.

Wiem o tym doskonale, ponieważ mój syn z zespołem Downa ma siostrę bliźniaczkę, która jest zdrowym dzieckiem i rozwija się normalnie. Oboje mają po 8 lat. Córka każdego dnia spędza czas z bratem, bawi się z nim i toruje mu drogę w świecie. Brat odpłaca jej dziesięciokrotnie swoją energią, rubasznym poczuciem humoru i dozgonnym oddaniem.

Ale mimo że między nimi panuje tak dobra więź, nie oznacza, że nie uczę obojga moich dzieci, aby traktowały wszystkich z należytym szacunkiem. Aby miały odrobinę więcej cierpliwości dla dzieciaków, które są zbyt głośne albo ciągną za włosy. Nigdy nie wiadomo, czy nie mają jakichś dolegliwości i czy kiedyś nie okażą się naszymi dobrymi kolegami.

Zachęcam, abyście wyszli ze swojej strefy komfortu, poszukali i poznali osobę z zespołem Downa, starszego nastolatka lub kogoś dorosłego.

Jeśli w klasie twojego dziecka jest uczeń ze spektrum autyzmu lub niepełnosprawnością intelektualną, zachęć syna lub córkę do zapoznania się z nim. Możesz też zaprosić niepełnosprawne dzieciaki np. na przyjęcie urodzinowe.

Kiedy zobaczycie kogoś na wózku inwalidzkim, nie zakładajcie automatycznie, że taka osoba potrzebuje pomocy. Według wszelkiego prawdopodobieństwa niepełnosprawni dają sobie radę o wiele lepiej, niż przypuszczamy.

Piszę to wszystko nie jako ktoś, kto jest świetnie zorientowany we wszystkich zawiłościach, nie jestem. Piszę to jako ktoś, kto dąży do szerszego zrozumienia tego, co czyni nas ludźmi. Piszę to jako osoba, która chciałaby, aby jej syn doświadczył w przyszłości przede wszystkim miłości, przyjaźni i szacunku.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail