Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czy e-papieros to bezpieczna alternatywa palenia?

ELEKTRONICZYNY PAPIEROS
Shutterstock
Udostępnij

Promowane jako nowoczesny i bezpieczny sposób na walkę z nałogiem e-papierosy wzbudzają spore zainteresowanie. Czy słusznie?

To, że papierosy szkodzą zdrowiu i odpowiadają za całą rzeszę chorób i zgonów, jest powszechnie znanym faktem. Przynajmniej w teorii. Praktyka pokazuje, że od 10 już lat liczba palaczy w Polsce pozostaje na stałym poziomie 30% ogółu dorosłej populacji. To prawie jedna trzecia społeczeństwa!

Nie jest więc bezzasadnym wniosek, że dotychczasowe sposoby walki z nałogiem (nikotynowa terapia zastępcza, promocja zdrowego trybu życia, regulacje prawne rynku tytoniowego) nie są wystarczające. Promowane jako nowoczesny i bezpieczny sposób na walkę z nałogiem e-papierosy wzbudzają spore zainteresowanie. Czy słusznie?

 

„Inhalator” nikotyny

Nieco myląca, potoczna nazwa e-papieros/papieros elektroniczny sugeruje, jakoby był on dalekim, nowoczesnym krewnym tradycyjnego peta, jednak w rzeczywistości więcej je dzieli, niż łączy. Co prawda, sposób ich użytkowania jest podobny oraz oba zawierają nikotynę (jednak w innej dawce i postaci). Tu jednak podobieństwa się właściwie kończą.

Podstawową różnicą jest proces, jaki w nich zachodzi. E-papieros jest w istocie elektronicznym urządzeniem dozującym nikotynę, a jego działanie polega na generowaniu aerozolu. W temp. 200-250 stopni odparowuje on roztwór glikolu propylenowego lub gliceryny, lub ich mieszanin zawierających nikotynę (taką, jak podczas nikotynowej terapii zastępczej) oraz związki aromatyzujące. Jeśli więc szukać jakiejś analogii, to bliżej mu do inhalatora.

To oznacza, że – w odróżnieniu od papierosa konwencjonalnego – nie zachodzi tu tak bardzo szkodliwy proces spalania, który to właśnie odpowiada za pojawienie się w dymie tytoniowym około 6000 związków chemicznych. Dla porównania, aerozol z elektronicznego „inhalatora” naraża e-palacza na kontakt wziewny z kilkoma, maksymalnie kilkunastoma związkami chemicznymi, w zależności od wybranego dodatku smakowo-zapachowego.

 

E-papieros a ryzyko nowotworu

Największym strachem, który kojarzymy z paczką papierosów, jest oczywiście rak. Profesor Michael Russel, znawca tematyki uzależnienia od nikotyny, powiedział, że „ludzie palą dla nikotyny, ale umierają od substancji smolistych”, bo to jest główny sprawca nowotworzenia u palaczy.

Analizując skład dymu tytoniowego, FDA (Amerykańska Agencja Żywności i Leków) uznała aż 93 substancje za szkodliwe lub potencjalnie szkodliwe. Spośród nich International Agency of Research on Cancer określiła w sumie 52 związki o udowodnionym, potencjalnym lub przypuszczalnym potencjale rakotwórczym.

Dane dla aerozolu z elektronicznego dozownika wypadają miażdżąco korzystniej – spośród 93 substancji szkodliwych z listy FDA, wykryto tylko 5 (acetaldehyd, aceton, akroleina, formaldehyd, nikotyna), z czego 1 związek ma udowodniony potencjał rakotwórczy (w ilości 9 razy mniejszej niż w dymie tytoniowym), a drugi ma potencjał przypuszczalny.

Wyjątkowo korzystny jest całkowity brak wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (główny składnik rakotwórczych substancji smolistych dymu tytoniowego) oraz metali ciężkich, w tym rakotwórczego kadmu (obecnego w dymie papierosowym w największej ilości z metali ciężkich).

Ogólne ryzyko nowotworzenia próbuje się oszacować, oceniając biomarkery narażenia na substancje rakotwórcze. Na ich podstawie dowiedziono istotne zmniejszenie ryzyka zachorowania na raka po przejściu z palenia tradycyjnego na elektroniczny dozownik.

 

Najlepiej nie palić w ogóle

Trzeba jednak podkreślić, że wciąż mówimy tu o wyborze między „mniejszym złem”. Na ostateczną ocenę e-papierosów i skutków e-palenia jest za wcześnie. Nie ma odpowiednio dużych badań na populacji użytkującej urządzenie przez wystarczający czas, więc nie można stwierdzić, iż są one całkowicie bezpieczne dla zdrowia.

Dlatego niezmiennie najlepszą możliwą opcją jest całkowite zerwanie z jakimkolwiek nałogiem. Jeśli jednak próby rzucenia palenia wyrobów tytoniowych są nieudane mimo nikotynowej terapii zastępczej lub adekwatnej farmakoterapii, zasadnym jest przejście z tradycyjnego papierosa na elektroniczny.

Korzystałam z raportu profesora Andrzeja Sobczaka 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail