Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
czwartek 29/10/2020 |
Św. Felicjana
home iconFor Her
line break icon

Rysopis młodej matki, czyli czego o niej nie wiemy

MATKA Z DZIECKIEM

Liana Mikah/Unsplash | CC0

Magda Frączek - publikacja 29.05.18

Badania donoszą, że jeszcze do kilku lat po porodzie w ciele kobiety żyją komórki jej dziecka. Kilka lat! Nic więc dziwnego, że gdzieś w głębi serca (lub totalnie na wierzchu) Młoda Mama czuje, że nie ma prawa istnieć sama.

To przedziwne, jak wiele zmienia się, kiedy teoria przemienia się w doświadczenie. Tak było w przypadku, gdy zaręczyłam się i wyszłam za mąż – moje wyobrażenia o związku małżeńskim bez ceregieli dziesięciokrotnie mnie przekroczyły. Gdy zostałam mamą, wydarzyło się to samo.

Patrzyłam na nie i nie rozumiałam. Kobiety z małymi dziećmi. Nie porozmawiasz. W kluczowym momencie twojego wywodu raptownie wstaną i wymamroczą, że muszą biec do syna/córki, synów/córek, ratować od urazu/chłodu/śmierci, ewentualnie ratować przed tym dziecko, które właśnie zostało przez nią/niego/nich zaatakowane. Kiedy zamawiają w kawiarni latte, czują się tak, jakby wygrały milion złotych na loterii. Napawają się tą chwilą. Ukrywają łzy wzruszenia.

Rysopis młodej matki

Wszyscy mamy je w znajomych, choć tak naprawdę niewielu z nas naprawdę chce się z nimi przyjaźnić. Mówię o dziewczynach z potarganymi od niewyspania słowami. Z wątkiem zgubionym gdzieś po drodze. Z oczami dookoła głowy. Z problemami natury podstawowej – jak ułożyć sobie dzień z jednym, dwójką, trójką etc. maluchów i sprawić, aby to działało? Jak wyjść do ludzi? Jak, czyli – „Jaki obiad dla dziecka?”, „Kiedy wydrzeć sobie prysznic?”, „Z makijażem czy bez?”. „Czy wyrobię się z tym wszystkim do południa?”.

Mówię o dziewczynach odczuwających moment, w którym siadają i mogą głęboko odetchnąć. Które jedzą tak szybko, jakby nie robiły tego od tygodnia. Których obecność wymusza pytania typu: „Jak dzieci?”, „Co tam u Was?”, jak gdyby one same już nie istniały lub były przezroczyste. Mówię o tych dziewczynach, które jeszcze niedawno z piskiem opon (lub tramwajowych sprężyn) wyjeżdżały w piątek na miasto, aby poszaleć (jakkolwiek, ale poszaleć), a teraz zapisują te wyjścia w terminarzu z niewidocznym dopiskiem: „Może, jak się uda”.

Czego możesz nie wiedzieć o młodych mamach?

Kiedy przychodzisz do nich w odwiedziny, najchętniej chciałyby usiąść i pozwolić Ci zrobić im kawę. I obiad. I kolację. Na tydzień. Albo nie – na cały miesiąc. Chciałyby poczuć się wysłuchane. Chciałyby, abyś nie sprowadzała ich życia do roli matki. Są kobietami. Nawet, jeśli na ich koszulce widnieje plama po wymiocinach dziecka.

Kiedy przychodzą do Ciebie z dzieckiem na ramieniu, oznacza to, że właśnie dokonały niemożliwego. Mniej lub bardziej, w zależności od humoru malucha, zawartości jego nosa, wyspania bądź nie, i setki innych części składowych. Żeby wyobrazić sobie rozmiar ich wyczynu, pomyślmy o przejściu Izreaelitów przez Morze Czerwone bądź spektakularnym zwycięstwie polskiej Husarii pod Łopusznem. Moment zaparkowania przed Twoim domem równa się z chwilą nieprawdopodobnej chwały, z której niełatwo jest się Młodej Mamie otrząsnąć. Być może pierwsze o czym marzy, gdy wejdzie do Twojego M4 to nie uścisk Twojej dłoni, ale możliwość pójścia do toalety bez uczepionej przy nogach kilkumiesięcznej pociechy.

Kiedy Młode Matki wychodzą z domu same, znaczy to, że nastąpił w nich przełom i rozpoczęły trudny, żmudny i skomplikowany proces socjalizacji ze społeczeństwem. Badania donoszą, że jeszcze do kilku lat po porodzie w ciele kobiety żyją komórki jej dziecka. Kilka lat! Nic więc dziwnego, że gdzieś w głębi serca (lub totalnie na wierzchu) Młoda Mama czuje, że nie ma prawa istnieć sama. Że jej latorośl gdzieś w niej krąży i zajmuje większą część jej mózgu i serca.

Pojawienie się jej w przestrzeni publicznej bez wózka/nosidła/chusty jest więc – dosłownie – wydarzeniem miesiąca, odstępstwem od normy, totalną rewolucją. Młoda Mama potrzebuje więc ośmielenia i afirmacji w chwili, gdy decyduje się dać sobie kilka chwil wolnego. Potrzebuje też pełnych entuzjazmu propozycji wspólnego wyjścia i wiary w to, że są gdzieś jeszcze mile widziane. Że świat za nią tęskni. Że choć trochę się bez nich nie obędzie.

Potrzebujemy własnego życia

Młode Mamy potrzebują propozycji z zewnątrz. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało. Od koleżanek. Od rodziny. Od męża. Ich przestrzeń mentalno-cielesna przez pierwsze miesiące i lata od urodzenia dziecka bardzo się ujednolica. Czasem można odebrać od nas mylny przekaz. Brzmi on: „Świetnie sobie radzimy”, „Rodzina daje nam wszystko”, „Nie potrzebujemy własnego kawałka życia”. To nieprawda. Potrzebujemy ludzi. Boimy się jednak nieprzyjęcia. Zachowujemy się trochę jak piłkarz, który wrócił z długiej rehabilitacji – czujemy się niepewnie i uważamy się za godne odtrącenia.

Boimy się obarczania nas poczuciem winy za to, że – jeśli wydarzy się taka sytuacja – będziemy musiały wrócić do domu lub dla własnego spokoju zadzwonić i sprawdzić stan sytuacji. Kobiety, które mają małe dzieci, funkcjonują inaczej. Żyją na adrenalinie. Rzadko całkowicie odpuszczają. I przede wszystkim – dają sobie na to o wiele mniej wolności niż mężczyźni. Nie potrafią otworzyć się w miejscach, w których czują, że nie są przyjęte.

Czy wierzę w przyjaźń Młodej Mamy i singielki, bądź Młodej Mamy i dziewczyny, która jeszcze nie ma dziecka? Tak. Wierzę.

Szczerze powiedziawszy, właśnie takie relacje wydarzają się w moim życiu. Pewna Ola zawsze rozumie, że muszę zrobić coś przy synku lub przez kilka chwil pojęczeć na to, jak bardzo jestem zmęczona. Pewna Daga wpada do mnie od czasu do czasu i jeśli trzeba, sama zaparzy sobie kawę. Przekonuję się, że jesteśmy w stanie żyć obok siebie i spotykać się we wspólnych miejscach, niezależnie od życiowego punktu, w którym jesteśmy. Dzięki temu stajemy się bardziej twórcze. Rozwijamy się. Odkłamujemy rzeczywistość.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
macierzyństwo
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
KOBIETA NA POLU
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [26 paździe...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail