Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Bł. Joanna z Cornillon. Wizjonerka, od której zaczęło się święto Bożego Ciała

ŚWIĘTA JULIANNA Z CORNILLON
Udostępnij

Pierwsza wizja była niezrozumiała. Ale później objawił się Juliannie sam Pan i wyjaśnił jej znaczenie obrazu.

Pierwszy raz wizja pojawiła się, kiedy Joanna miała ok. 16 lat. Była już wtedy od trzech lat augustianką, gorliwie posługującą chorym, głównie trędowatym, w hospicjum przy klasztorze w Mont-Cornillon. Młoda zakonnica zobaczyła księżyc w pełni, którego jasną tarczę wyraźnie szpeciła czarna kreska biegnąca wzdłuż średnicy.

Obraz zaczął powracać na modlitwie, jednak nie rozumiała jego znaczenia, mimo że była wykształcona (czytała po łacinie dzieła św. Augustyna i św. Bernarda), od piątego roku była też starannie formowana duchowo. Trzeba było prawie dwudziestu lat, by wizja stała się jasna.

 

Bł. Julianna i wiek dyskusji o Eucharystii

Cały XII w. to czas gorących dyskusji na temat tego, co to znaczy, że Jezus jest obecny w Eucharystii oraz w jaki sposób. Zaangażowali się w nie najwięksi teologowie tamtych czasów: Bernard z Clairvaux, Hugo od św. Wiktora, Wilhelm z Saint-Thierry, Rupert z Deutz.

Jednak Kościół nie poprzestał na rozważaniach intelektualnych – równolegle zaczął się budzić coraz żywszy kult Najświętszego Sakramentu.

Właśnie w obecnej Belgii, a dokładnie w okolicach Liège, gdzie w latach dziewięćdziesiątych XII w. urodziła się i mieszkała Julianna, bardzo żywe były wspólnoty, które skupiały się wokół czci dla Chrystusa Eucharystycznego, wówczas wyrażającej się głównie w jego regularnym przyjmowaniu.

Kiedy augustianka miała 23 lata, IV sobór laterański wprowadził obowiązek przyjmowania komunii przynajmniej raz w roku. Wszystkie te wydarzenia były tak naprawdę odrodzeniem, po wielu latach zaniedbań, świadomości, jak wielki dar stanowi Chrystusowa obecność w Ciele i Krwi na ołtarzu.

Brakowało jednak jednego elementu. I tego właśnie dotyczyła wizja Julianny.

 

Święta czy heretyczka?

Mając 28 lat, została wybrana jednogłośnie przeoryszą konwentu. To świadczy o szacunku i dobrej opinii, jakimi cieszyła się we wspólnocie. Siostry świetnie wiedziały też, że od wielu lat stara się ona o realizację prośby Chrystusa związanej z powracającą wizją.

Ostatecznie zamiast tarczy księżyca objawił się Juliannie Pan i wyjaśnił jej obraz. Tarcza księżyca symbolizowała rok liturgiczny, zaś czarna linia – brak ważnej uroczystości. Jezus chciał, by wprowadzono święto, podczas którego będzie się oddawało cześć tajemnicy Ciała i Krwi Pańskiej.

Julianna podzieliła się tym widzeniem z dwiema swoimi przyjaciółkami: pustelnicą żyjącą w rekluzji (czyli zamurowaną za życia w małej celi) św. Ewą z Liège oraz Lidią z Mont-Cornillon. Obie były bardzo oddane czci tajemnicy Bożej obecności w Sakramencie ołtarza, obie też z radością przyjęły opowieść Julianny.

Korzystając z ich wsparcia, przeorysza augustianek ze sprawą nowego święta udała się do biskupa miejsca. Jednak w międzyczasie przełożonym generalnym augustianów został człowiek, który uznał Juliannę za zagrożenie. Roger doszedł do swojego stanowiska za pomocą przekupstwa i manipulacji, nie w smak była mu świętość życia i płynący z tego autorytet Julianny, a także to, że krytykowała jego nieuczciwe postępowanie.

Wykorzystał jej dążenie do ustanowienia nowego święta, by oskarżyć ją o herezję. Podburzył przeciwko niej okoliczną ludność i ostatecznie doprowadził do tego, że musiała uciekać ze swojego klasztoru. Na szczęście ujął się za nią biskup miejsca, Robert de Thorate, udowodnił w sądzie jej niewinność, Rogera zdjęto z funkcji, a Juliannę przywrócono.

Niestety, nie na długo. Po śmierci biskupa w 1247 r. niechętny jej przełożony wrócił na swoje stanowisko i znów wymusił wygnanie wizjonerki. Umarła na nim dziesięć lat później, jednak nigdy nie skarżyła się na prześladowców – jej jedynym pragnieniem było zrealizowanie prośby Jezusa o ogłoszenie wspomnianej uroczystości. Mottem jej życia były słowa z Ewangelii wg św. Mateusza: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Siły czerpała z adoracji Ciała Pańskiego, co wówczas było nową praktyką.

 

Od diecezji do Kościoła powszechnego

Najpierw święto i związaną z nim procesję wprowadzono w diecezji Julianny. Po jej drugim wygnaniu wydawało się, że ta praktyka zostanie znów zapomniana, jednak kolejni biskupi wprowadzali ją u siebie w diecezjach. Zaczęły się dziać też cuda eucharystyczne, z których ten w Bolsenie stał się dla papieża Urbana IV motywacją do wprowadzenia uroczystości Bożego Ciała dla całego Kościoła (1264).

Co prawda, po śmierci tego papieża obchodzono tę uroczystość jedynie w trzech krajach, ale już na początku XIV w. papież Jan XII znów przypomniał o uroczystości Ciała i Krwi Pańskiej. Od tamtej pory procesja eucharystyczna w czwartek po Niedzieli Trójcy Świętej na stałe wpisała się w rok liturgiczny.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail