Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Fisheclectic: Bóg daje każdemu inne dary [wywiad]

FISHECLECTIC, JESZCZE NIE ZNIKAJ
Udostępnij

To właśnie dzięki temu, że jesteśmy małżeństwem, nasze teksty i muzyka mogą poruszać temat intymności i miłości, wobec Boga, ale także wobec siebie nawzajem – mówią muzycy z Fisheclectic.

Z chrześcijańskim zespołem Fisheclectic, tworzonym przez małżeństwo Joanny i Łukasza Kupczyńskich, o tym, jak to jest tworzyć muzykę w małżeństwie, o nowej płycie i wystąpieniach na religijnych koncertach rozmawia Łukasz Kobeszko.

 

Łukasz Kobeszko: Kilka razy na naszym portalu zachęcaliśmy do zapoznania się z twórczością Fisheclectic. Tym razem poznajmy się bliżej. Kiedy powstaliście i w jakim składzie występujecie?  

Joanna Kupczyńska: Trzonem zespołu jest nasze małżeństwo z Łukaszem. Dlatego trudno powiedzieć, kiedy założyliśmy nasz „zespół”, ponieważ pisaliśmy piosenki i występowaliśmy razem od samego początku, ale głównie dla naszych przyjaciół, znajomych i dla naszego Kościoła. Wszystko rozwijało się stopniowo. W pewnym momencie Łukaszowi wpadła do głowy nazwa „Fisheclectic”, kilka lat później pojawił się pomysł, żeby nagrać płytę tematycznie związaną z „Pieśnią nad Pieśniami”. Wydaliśmy ją w 2012 roku pod tytułem „Wejdź” i można powiedzieć, że wtedy zadebiutowaliśmy publicznie. Ale dopiero rok później zaczęliśmy grać koncerty. Do współpracy zaprosiliśmy młodego gitarzystę, Michała Dziubę i od 2013 roku występujemy na żywo jako trio.

 

Fisheclectic: Nie chcieliśmy ograniczać się do środowiska kościelnego

Skąd wzięła się Wasza fascynacja muzyką i graniem? Czy macie wykształcenie muzyczne?

Łukasz Kupczyński: Przeszliśmy przez szkoły muzyczne, ale z wykształcenia jesteśmy filologami języka angielskiego. W moim przypadku muzyka była zawsze częścią życia. Mój tata jest muzykiem i pedagogiem.

Joanna: Łukasz był muzykiem w wielu zespołach, grał na elektrycznych skrzypcach i mandolinie. Przez wiele lat grał z TGD, Mate.O, grupą Traktor (jako wokalista i skrzypek). Sam też jako nastolatek prowadził zespół rockowy. Ja natomiast głównie rozwijałam się muzycznie w zespołach uwielbienia w kościele. Przez wiele lat byłam liderem zespołu, pisałam piosenki, nagraliśmy je na dwóch płytach jako zespół MU 24/7 – nazwa oznacza modlitwę i uwielbienie 24 godziny na dobę (śmiech). Zawsze jednak chciałam, abyśmy zrobili coś razem jako małżeństwo.

Jak wygląda Wasza dotychczasowa dyskografia?

 Łukasz: Jako Mu 24/7 nagraliśmy dwie płyty głównie z piosenkami Asi: „Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił” oraz „W noc i w dzień”. Jako duet Fisheclectic nagraliśmy w 2012 roku płytę „Wejdź”, inspirowaną „Pieśnią nad Pieśniami”. W roku 2015 pojawił się kolejny album – „Biorę Ciebie”, na którym znalazły się m. in. utwory: „Chcę widzieć Cię” i „Ucisz się”. W tym roku wydajemy naszą trzecią płytę „Jeszcze nie znikaj”. Premiera była 11 maja.

Gdzie można zobaczyć Was na koncertach? Gracie tylko w kościołach i na imprezach stricte chrześcijańskich czy występujecie też dla szerszej publiczności? Niedawno wystąpiliście również w prestiżowym programie „Markomania” prowadzonym przez Marka Niedźwiedzkiego w radiowej „Trójce”…

Łukasz: Staramy się tworzyć muzykę i słowa, które docierają do każdego człowieka, niezależnie od poglądów i gramy wszędzie tam, gdzie chcą nas słuchać. Nigdy nie było naszym zamiarem ograniczanie się do środowiska kościelnego. Owszem, jesteśmy często zapraszani na imprezy o charakterze chrześcijańskim, ale nie tylko. Gramy w klubach, w domach kultury, występujemy na koncertach organizowanych przez miasta itp.

Joanna: Aktualnie przygotowujemy trasę związana z naszą nową płytą. W maju zagramy w Szczecinie i w Gorzowie Wlkp., w czerwcu – m.in. we Wrocławiu i w Tychach. O naszych koncertach informujemy wcześniej na naszym kanale na Facebooku.

Jeśli nie widzisz wideo kliknij TUTAJ

 

Fisheclectic: Robimy muzykę, jakiej sami lubimy słuchać

Jaką rolę odgrywa YouTube w Waszej działalności? Wasz kanał ma bardzo dużo odsłon i jest to chyba główne narzędzie promocji zespołu. Kto realizuje teledyski Fisheclectic?

Joanna: Na pewno na początku internet, głównie YouTube był dla nas największym i najważniejszym nośnikiem. Jesteśmy zespołem niezależnym, niszowym, nigdy nie stała za nami żadna wytwórnia. Wszystko tworzyliśmy i nagrywaliśmy sami, a na co dzień zajmowaliśmy się rodziną, normalną pracą (jesteśmy tłumaczami i nauczycielami języka angielskiego w szkole średniej) i służbą w Kościele. Nie mieliśmy czasu na promocję i nie było nas w żadnych mediach. Gdyby nie internet i wiralowy przekaz poprzez YouTube’a i Facebooka, prawdopodobnie usłyszałoby o nas bardzo wąskie środowisko. Trzy nasze teledyski nagraliśmy i zmontowaliśmy sami („Chcę wiedzieć Cię”, „Jak ogień w nocy”, „Podróżnik”), natomiast dwa teledyski zostały zrealizowane przez profesjonalistów – teledysk do piosenki „Blisko” przez reżysera Michała Bernardyna, a „Eli” (z najnowszej płyty) przez filmowca i reżysera Krzysztofa Leśniewskiego.

W polskiej muzyce chrześcijańskiej dominują gospel lub cięższe brzmienia. Wasza stylistyka to połączenie łagodnego indie, songwritingu, akustyki i elektronicznego dream popu. To muzyka, w której czujecie się najlepiej? A może w przyszłości planujecie nowe brzmienia?

Joanna: Tworzymy taką muzykę, jakiej sami lubimy słuchać, zawsze podobały nam się dźwięki nieoczywiste, poruszające wyobraźnię, tajemnicze. Poza tym poszukujemy w muzyce wrażeń i emocji, które wyrażą to, o czym piszemy w tekstach. Kiedy ja komponuję piosenkę na pianinie, staram się tworzyć melodie i teksty, które mnie poruszają, a kiedy przekazuję je Łukaszowi (w postaci nagranego wokalu z pianinem), on wykonuje swoją ogromną część. Tworzy aranżację, wgrywa instrumenty, a ja nigdy nie wiem, jaki będzie końcowy efekt, jakiej użyje stylistyki, klimatu, to jest zawsze niespodzianka – nie zawsze wesoła (śmiech), czasem się sprzeczamy… Myślę, że nadal będziemy poszukiwać i raczej nie da się przewidzieć, w którą stronę pójdziemy muzycznie, chociaż raczej nie będzie to heavy metal, ani hip hop – brakuje nam tego rodzaju talentu (śmiech). W tym momencie właśnie pomyślałam, że może lepiej nie wypowiadać głośno takich stanowczych stwierdzeń, Bóg ma poczucie humoru i może się okazać, że któraś z naszych utalentowanych córek będzie chciała nagrać z nami jakiś hip-hop (śmiech).

Jeśli nie widzisz wideo kliknij TUTAJ

 

„Jako małżeństwu łatwiej nam poruszać w muzyce temat intymności i miłości”

Od muzyki przeszliśmy płynnie do życia rodzinnego. Jak długo jesteście razem i czy łatwo jest tworzyć zespół z własnym mężem/żoną?

Łukasz: Jesteśmy razem od klasy maturalnej. Małżeństwem jesteśmy od 23 lat. To, że tworzymy wspólnie muzykę jest naszym ogromnym szczęściem. To właśnie dzięki temu, że jesteśmy małżeństwem, nasze teksty i muzyka mogą poruszać temat intymności i miłości, wobec Boga, ale także wobec siebie nawzajem. Gdybyśmy nie byli małżeństwem, nie byłoby naszej muzyki i przekazu w takiej formie, jaka jest teraz. Dzięki temu, że tworzymy muzykę razem, cała nasza rodzina jest częścią naszych twórczych działań. Wszystko odbywa się w naszym domu, gdzie znajduje się nasze studio. Mamy cztery niezwykłe córki, które śledzą cały proces powstawania piosenek i biorą w nim udział jako nasi prywatni doradcy. Ich głos jest dla nas bardzo ważny.

Fisheclectic słuchają wierni różnych Kościołów chrześcijańskich. Należycie do jakiegoś konkretnego Kościoła? Czy widzielibyście swoją muzykę jako pomost dla podzielonych chrześcijan, zachętę do wspólnego uwielbienia Chrystusa, skoncentrowania się na Nim, a nie na tym, co dzieli?

Joanna: Grając w różnych kościołach – katolickich i protestanckich, zaczęliśmy tego doświadczać, jak nigdy dotąd zobaczyliśmy, jak wiele mamy sobie do dania jako wierzący z różnych wspólnot. Bóg każdemu z nas dał inne dary, właśnie po to, żebyśmy się nimi dzielili, a nie zamykali na siebie i uważali swoją część Kościoła za tę najlepszą wersję. Myślę, że jesteśmy tak naprawdę częścią jednego ciała i potrzebujemy siebie nawzajem jako cały Kościół.

Łukasz: Pragnieniem naszego Pana, Jezusa Chrystusa było to, abyśmy „wszyscy byli jedno” i to powinno być również naszym pragnieniem. Nazwy i łatki, które sobie przypinamy, nie mają dla nas znaczenia. Jako ewangelicznie wierzący chrześcijanie, uważamy się za część całego Kościoła, a lokalnie należymy do wspólnoty „Górna Izba” Kościoła Bożego w Chrystusie w naszym mieście – Gorzowie Wielkopolskim.

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów na scenie!

Jeśli nie widzisz wideo kliknij TUTAJ

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.