Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

Ks. Jan Twardowski tak mi powiedział: Wiele w życiu otrzymałem, bo wiele się modliłem

KSIĄDZ JAN TWARDOWSKI
FOTONOVA
Udostępnij

„Wchodzę do pokoju ks. Jana, a tu kompletne zaskoczenie. Cała podłoga dosłownie usłana konwaliami: piękny, biały dywan u stóp poety”. 1 czerwca obchodzimy Dzień Dziecka i jednocześnie urodziny ks. Jana Twardowskiego.

Święty Janie od Krzyża, kiedy pełnia lata
i derkacz się odezwał, głuchy odgłos łąki,
owieczka z dzwonkiem beczy, przepiórka szeleści,
rzuć mi malwę i nazwij Janem od Biedronki.

U sióstr wizytek

Nie mogłam uwierzyć, że spotkam się osobiście z moim ulubionym poetą, księdzem „Janem od Biedronki”. Już poważnie chorował i na moje nieśmiałe pytanie w rozmowie z siostrą wizytką, czy to aktualne i w ogóle możliwe – bo może jednak nie – zza ściany, a właściwie kraty usłyszałam dobrotliwy, życzliwy, głos i słowa: „Pani Iwonko, proszę najpierw usiąść, herbatę wypić i zjeść ciasteczka – za chwilę będą”.

Zanim zdołałam cokolwiek powiedzieć, usłyszałam dźwięk „odchodzących” kroków. Po może 10 minutach, przez pamiętający chyba czasy średniowiecza „bęben”, zza kraty przeszedł talerzyk z herbatą i ciasteczkami. Mały szok, ale siostra wiedziała, że jechałam z 6 godzin na to spotkanie, więc dla niej to było naturalne: dobrze przyjąć przybysza.

Cieszę się i rozmawiam z siostrą Marią. Przedstawiam siostrze moje obawy co do „zawracania głowy” choremu księdzu Janowi, skoro jest słaby, a tym bardziej pomysł przeprowadzenia wywiadu! Na to siostra Maria powiedziała, że nie mam się martwić, mogę po prostu złożyć krótką wizytę i pozdrowić ulubionego poetę, a słysząc o konwaliach, które trzymałam w dłoni, dodała: i wręczyć bukiecik.

Te ostatnie słowa zabrzmiały jakoś tajemniczo i z nutką nieskrywanej radości. Już wcześniej rozmawiałam przez telefon na temat spotkania z księdzem Janem, mając świadomość, że przecież przez czterdzieści lat był kapelanem sióstr wizytek i mieszkał w pobliżu tego niezwykłego miejsca na Krakowskim Przedmieściu, w sercu Warszawy.

 

Dywan z konwalii

Wypijając resztkę herbaty, zaczęłam podpytywać jak tu dotrzeć do ks. Jana. „Zaraz podejdzie siostra zakrystianka i zaprowadzi Panią Iwonkęˮ – odparła siostra Maria. „Oooo, słyszę kroki, już idzieˮ. I rzeczywiście, przyszła, znana chyba wszystkim zaprzyjaźnionym z wizytkami – zakrystianka. Poszłyśmy razem.

Z wielką nieśmiałością zapukałam do drzwi i po chwili usłyszałam: Proszę… Tak, to głos księdza Jana. Wchodzę, a tu kompletne zaskoczenie. Cała podłoga wiodąca do miejsca, gdzie siedział ksiądz Jan była dosłownie usłana konwaliami: piękny, biały dywan u stóp poety.

Wzruszyły mnie nie tylko konwalie, ale też wazoniki – słoiczki, chyba po dżemie. A bukiecików było „tak na oko” z pięćdziesiąt, może nawet więcej. Odetchnęłam z ulgą, że sporo jednak osób puka do drzwi domu Jana od Biedronki.

 

Ks. Twardowski pisze o miłości

Ksiądz Jan przywitał się ze mną i poprosił, abym usiadła. Zaczęliśmy rozmowę. Wszystkie wcześniej przygotowane pytania do wywiadu „wyparowały” mi z pamięci. Dosłownie. Opanowując wzruszenie i tremę zapytałam: „O czym Ksiądz teraz pisze”? Jedynie to zdołałam wykrztusić.

A ksiądz Jan, udając zdziwienie odpowiedział: Jak to, o czym? No to przecież jasne, że o Miłości!

Jasne, bo zawsze przebija się ta miłość, w każdym wierszu poety. Zaczęliśmy się oboje śmiać. I zamiast „poważnego” wywiadu, potoczyła się duszpasterska rozmowa. Powiedziałam księdzu Janowi, jak bliski jest mi tom jego wierszy „Który stwarzasz jagody”. I razem głośno deklamowaliśmy spontanicznie wybrane fragmenty.

 

Przesłanie od ks. Jana

Opowiedziałam też księdzu Janowi o mojej koleżance ze studiów – Kasi, która też uwielbia wiersze poety, i że jest polonistką. I pracuje z tzw. trudną młodzieżą. Księdza Jana bardzo zafrapowała opowieść o Kasi i jej pracy z „młodymi gniewnymi” i zastanawiał się, jak by tu wesprzeć polonistkę. I powiedział:

Póki co, przesyłam przez ciebie tomik wierszy z pozdrowieniami i podpisem dla Kasi. A dla ciebie mam „stary” już tomik: „Który stwarzasz jagody”.

Kiedy dzisiaj, pisząc te wspomnienia, otworzyłam ten tomik, przeczytałam jego wpis: „Dla całej rodziny, z serdecznymi pozdrowieniami, ks. Jan Twardowski”.

Gdy wychodziłam ze spotkania, spojrzałam jeszcze raz na księdza Jana, stojącego na dywanie z konwalii. Takim chciałam go zapamiętać. W sercu chciałam przechować to, co powiedział na zakończenie: „Wiele w życiu otrzymałem, bo wiele się modliłem”. Pomyślałam sobie wówczas, że to powinno być też i moje życiowe credo.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.