Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 31/10/2020 |
Św. Alfonsa Rodrigueza
home iconStyl życia
line break icon

Sir Alex Ferguson - od piłki ważniejsza jest tylko żona

SIR ALEX FERGUSON

JAMES MARSH / BACKPAGE IMAGES Ltd / DPPI

Krzysztof Gędłek - publikacja 03.06.18

„Nic nie może być ważniejsze od piłki” - powtarzał sir Alex Ferguson, choć doskonale wiedział, że ważniejsza od piłki jest jego ukochana Cathy. Dzisiaj, gdy wraca do formy po wylewie, piłkarscy kibice oddychają spokojnie. Ikona współczesnego futbolu jeszcze zostaje z nami. Oby jak najdłużej.

Gdy kilka tygodni temu legendarny coach Manchesteru United, sir Alex Ferguson, trafił do szpitala na skutek wylewu krwi do mózgu, piłkarski świat wstrzymał oddech. Wszyscy pamiętali jego nieśmiertelną pozę, prezentowaną w trakcie większości meczy: na kilkanaście minut przed końcem zawodów sir Alex rezonersko podnosi się z ławki i żwawym krokiem podąża w kierunku linii bocznej, by wyciągnąć rękę z dużym zegarkiem na przegubie i palcem uderzać w jego tarczę.

„To był rodzaj presji wywieranej na przeciwnikach – tłumaczył po latach – oni doskonale wiedzieli, że Manchester wiele bramek strzelał w ostatnich minutach meczu”. Alex Ferguson w szpitalu… czy jego czas dobiega już końca? Czy uderzy jeszcze kiedyś palcem w tarczę zegarka, czy też za niego zrobi to ktoś inny, ku pamięci wielkiego trenera?

Sir Alex – kawa i samotność

Od kilku dni wiemy, że sir Alex jest w coraz lepszej formie. Jeden z jego najsłynniejszych wychowanków, pomocnik Paul Scholes, zwierzył się nawet dziennikarzom, że niegdysiejszy boss Manchesteru United ciężko pracuje podczas rehabilitacji, podpowiadając pielęgniarzom, jakie ćwiczenia powinien wykonywać.

Zapewne z rehabilitantami ma znakomity kontakt, wszak zawsze bardzo dbał, by wszystkich wokół traktować z równą sympatią i otwartością. Tak samo ważny był dla niego David Beckham, jak człowiek dbający o murawę na słynnym Old Trafford. Kawy potrafiłby napić się z każdym – nieważne, czy był to premier Tony Blair, czy Norman Davies, zajmujący się czystością i odpowiednim doborem strojów dla piłkarzy. Zaprzyjaźnił się blisko ze swoją sekretarką Lyn Laffin, która pomaga mu również teraz, gdy jest na emeryturze.

W wielkim angielskim klubie ten szkocki trener spędził w sumie 27 lat, zdobywając aż 49 trofeów. Pozostaje najbardziej utytułowanym szkoleniowcem w historii. Dlaczego więc musiał odejść? Czy się wypalił? Lub zwyczajnie zamarzył o emeryturze, by dowoli czytać kolejne biografie Johna Kennedy’ego?


RONALDINHO

Czytaj także:
Ronaldinho. Dar, który dostał od Boga

U boku ukochanej żony

Nic z tych rzeczy! Sir Alex zrezygnował z pracy, ponieważ chciał spędzić ostatnie lata swojego życia u boku ukochanej żony, Cathy. Nie ukrywa bowiem, że właśnie dzięki niej doszedł do największych sukcesów w świecie futbolu. To jej cierpliwość, wytrwałość i wyrozumiałość pozwalała mu przyjeżdżać do domu późną nocą, po wypitych kilku kieliszkach świetnego wina z Jose Mourinho. To Cathy dzielnie znosiła niespodziewane wizyty obrońcy Wesa Browna w ich domu, rozmowy po północy ze słynnym napastnikiem Ruudem van Nistelrooyem, no i wreszcie częste wyjazdy męża na zgrupowania.

Gdy jednak zmarła jej siostra i zarazem najbliższa przyjaciółka, Ferguson nie miał wątpliwości: to on powinien być teraz przy niej nieustannie i poświęcać jej czas. Trudno bowiem nie wierzyć w głębokie uczucie łączące tych dwojga. Cathy zawsze miała ogromny wpływ na Alexa, ale ich relacje okazywały się nierzadko uroczo cierpkie. Ferguson do dzisiaj zachodzi w głowę, jak dyrektor generalny Manchesteru United, David Gill namówił jego żonę, by odsłoniła pomnik męża. „Nie zgodziła się jednak złożyć przed nim ukłonu” – śmiał się sir Alex.

Inna sprawa, że sam Ferguson przyznawał po latach, iż praca managera Manchesteru United jest po prostu wykańczająca. Nie chodzi nawet o stres, nieregularny tryb życia, siedzenie na walizkach lecz o… samotność. „Każde stanowisko wiążące się z dużą władzą jest kruche – wspominał w autobiografii. – Zdarzało się, że siedziałem w biurze po południu, skończywszy pracę, i pragnąłem towarzystwa. Dookoła twojego stanowiska tworzy się próżnia, w którą ludzie nie chcą wnikać”.

Futbol i coś więcej

Sir Alex żył piłką, to można powiedzieć śmiało. Piłkarzem był raczej przeciętnym, choć potrafił strzelać bramki. Trenerskiego fachu uczył się w ukochanej Szkocji od świetnego, choć nieco kanciastego trenera Johna Steina, szkoleniowca słynnego Celticu Glasgow i reprezentacji narodowej. W United znalazł się w 1986 roku. Przez pierwsze lata nie zachwycał, ale pozostał konsekwentny. W końcu przyszły sukcesy, a ich apogeum osiągnął w 1999 roku, gdy zdobył potrójną koronę – mistrzostwo Anglii, krajowy puchar oraz wygrał Ligę Mistrzów.

Do emerytury pozostał managerem w starym stylu. Charyzmatyczny, doskonale wiedział, kiedy należy zrugać, a kiedy pochwalić. Bywało, że przesadzał, gdy ze złości w przerwie jednego z meczy tak kopnął but piłkarski, że ten trafił w Davida Beckhama, rozcinając mu łuk brwiowy. Wychował jednak pokolenie nietuzinkowych piłkarzy. Spod jego ręki wyszli Gary Neuville, Ryan Giggs, Paul Scholes, Nani, Cristiano Ronaldo czy wspomniany Beckham.

Ferguson nie pracował zawodowo, lecz żył pasją. Miłość do piłki determinowała nie tylko jego drogę zawodową, ale całe życie. Nigdy nie rozumiał, dlaczego piłkarze stają się produktami marketingowymi. Może też dlatego wybrał życie emeryta.

Nowy świat piłki, zdominowany przez media społecznościowe, okazał się dla niego w pewien sposób obcy. „Jestem człowiekiem piłki nożnej i nie sądzę, by można było zrezygnować z piłki dla czegokolwiek – powiedział kiedyś. – Można mieć hobby. Mam konie. Michael Owen miał konie. Scholes miał konie. Jeden czy dwóch zawodników lubiło sztukę. Miałem w biurze piękny obraz pędzla Kierana Richardsona. Ale nie należy angażować się w to tak bardzo, by ucierpiała na tym piłka”. No, chyba że mowa o jego żonie, Cathy. Ona z pewnością jest dla Fergusona ważniejsza niż piłka.


LIONEL MESSI

Czytaj także:
Lionel Messi. Od Aspergera do lidera


WALTER TULL

Czytaj także:
Piłkarska „Przełęcz ocalonych”. Historia Waltera Tulla

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
piłka nożnapiłkarze
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [28 paździe...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail