Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Jak często kupujesz dla Miecia? (Pewnie się zastanawiasz, kim jest ten Miecio!?)

SHOPPING
Gyorgy Bakos/Unsplash | CC0
Udostępnij

Gdy idziesz na zakupy, jesteś pod ciągłą presją Miecia. Nieuleganie jego naciskom wymaga żelaznej dyscypliny.

Twoje półki i szuflady są pełne rzeczy, które kupiłeś dla Miecia. Podobnie jest, gdy otworzysz szafę z ubraniami czy spojrzysz na regał z książkami. Gdy idziesz na zakupy, jesteś pod ciągłą presją Miecia. Nieuleganie jego naciskom wymaga żelaznej dyscypliny.

 

Zrób test Miecia

Spójrz na swoje mieszkanie.

  • Ile rzeczy w nim lubisz?
  • Które z nich sprawiają Ci autentyczną radość? Jak wiele ich jest?
  • Ile rzeczy kupiłeś, bo wszyscy je mają?
  • Ile rzeczy trzymasz, ponieważ wydaje Ci się, że tak wypada lub uważasz, że należy je mieć?
  • Ile rzeczy masz, bo lepiej jest je mieć niż nie mieć?

 

Mieć, mieć, mieć

Jak często zdarza Ci się taka sytuacja?:

Idziesz do sklepu i widzisz promocję butów/ kosmetyków/ręczników itp. Tak naprawdę nie potrzebujesz tej rzeczy, ale jest okazja i przecież lepiej ją mieć. Może kiedyś się przyda. Kupujesz ją dla Miecia, dla samego faktu posiadania.

Bardzo często Twoimi decyzjami zakupowymi rządzi chęć posiadania i lęk. Reklamy wmawiają ci, że bez tej konkretnej rzeczy Twoje życie będzie niepełne. Ile masz w domu rzeczy, które miały Cię uczynić szczęśliwszym?

 

Należy to mieć

Gdy zaczynałam przygodę z minimalizmem, to uderzyło mnie, ile mam w domu rzeczy tylko dlatego, bo wydaje mi się, że powinnam je mieć. Pucharki na lody (które mi się nie podobają i których nie używam), bieżnik na stół (wolę obrusy), tomiki poezji (której nie czytam), to tylko kilka przykładów.

Moja mama lubi poezję. W dzieciństwie widywałam ją z tomikiem wierszy. Ja jestem inna. Do mnie poezja nie przemawia (mam przekonanie, że nie wypada się do tego przyznawać, ale cóż, taka jest prawda). Nie pamiętam, żebym z własnej woli sięgnęła po jakieś wiersze i czytała je, delektując się nimi. A mimo to na moich półkach dumnie stało kilka tomików wierszy. Co więcej, większość z nich kupiłam sama. Być może miałam nadzieję, że kiedyś się przełamię, ale tak naprawdę to miałam przekonanie, że powinno się je mieć w domu.

Pomyśl, ile rzeczy posiadasz tylko dlatego, że wydaje Ci się, że powinieneś to mieć?

 

Uwalniaj rzeczy

Zachęcam Cię, abyś uwalniał rzeczy. Poszukaj im nowego domu.

Popatrz na swój regał z książkami. Ile z nich naprawdę chcesz, żeby zostało? Do ilu z nich sięgasz? Do wielu raz przeczytanych książek więcej nie wrócisz. Po co je więc trzymać? Pozwól, aby innym sprawiły radość.

Gdy zbliżał się termin naszej przeprowadzki, zrobiłam listę książek, które chciałam oddać. Wysłałam do znajomych. Wiele pozycji znalazło nowych właścicieli, resztę z radością przyjęła biblioteka.

Zajrzyj do szafy z ubraniami. Ile masz strojów na specjalne wyjścia? A jak często te specjalne okazje się trafiają? Które rzeczy czekają na to, aż kiedyś schudniesz? Czego już nie nosisz? Co możesz oddać?

Więcej radości jest w dawaniu niż trzymaniu rzeczy. Kiedyś mój mąż dostał czapkę. Była to dobra, ciepła czapka, ale nie pasowała mu i przez to jej nie nosił. Ostatniej zimy schował ją do plecaka, z którym jeździł do pracy. Chciał ją ofiarować bezdomnemu. Przez kilka dni nikogo nie spotkał. Raz zaproponował czapkę jednej Pani, ale ona powiedziała, że nie chce. W końcu spotkał Pana, który gdy tylko ją otrzymał, założył ją na głowę i uśmiech rozpromienił jego twarz. Dla nas ta czapka była bezużyteczna, jemu bardzo potrzebna.

 

Powstaje przepływ

Gdy uwalniasz rzeczy, to one do Ciebie wracają, jak tylko ich potrzebujesz. Gdy urodziło się nasze dziecko, to praktycznie nic nie musieliśmy dla niego kupować. Wszystko dostaliśmy – łóżeczko, ubranka, wanienkę, wózek, zabawki, nawet jednorazowe pieluchy (znajomym zostały po ich maluchu).

Teraz po kilku miesiącach część z tych rzeczy puściliśmy już dalej. Służą kolejnemu dziecku. Wierzę, że jeżeli pozwalasz, aby rzeczy przepływały od jednej osoby do drugiej, żeby ciągle służyły, a nie kurzyły się na półkach czy niszczały w szufladach, to w odpowiednim momencie one do Ciebie wrócą, w tej czy innej postaci.

Czytaj także: Bez przesady! Umiar prostą drogą do szczęścia

Czytaj także: Posprzątaj, a będziesz szczęśliwszy!

Czytaj także: 3 strategie minimalistów, dzięki którym uwolniłam się od zbędnych rzeczy

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail