Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Maria Karłowska: błogosławiona, która oddała życie kobietom ulicy

ŚWIĘTA MARIA ANGELA KARŁOWSKA
Udostępnij

Jej podopieczne mówiły, że przy niej chcą być lepsze. Jak to się stało, że córkę wielkopolskiego ziemianina można było spotkać w domu publicznym albo na ulicach, gdzie pracowały prostytutki?

To był przełomowy rok dla Marii: w 1882 r. złożyła na ręce swojego spowiednika prywatny ślub czystości. W tym samym roku zmarli oboje jej rodzice i jako zaledwie siedemnastoletnia dziewczyna udała się do Berlina, by tam rozpocząć kurs kroju i szycia. Chociaż pochodziła z ziemiańskiej rodziny, potrzebowała zawodu, który zapewniłby jej utrzymanie, skoro nie planowała zamążpójścia. Szczególnie, że jej rodzina była bardzo liczna – była w niej jedenastym dzieckiem.

Po ukończeniu kursu została instruktorką w pracowni haftu i szycia, założonej przez swoją siostrę. Dziewczęta, które uczyła tego rzemiosła, zapamiętały ją jako pogodną i pełną prostoty, a do tego głęboko pobożną. Jak to się stało, że wkrótce tę córkę wielkopolskiego ziemianina częściej można było spotkać w domu publicznym albo na ulicach, gdzie pracowały prostytutki, niż w pracowni jej siostry?

 

Twarzą w twarz z dwojaką nędzą

W drugiej połowie XIX w. w Prusach prostytutki podlegały nadzorowi policji obyczajowej. Była to próba kontroli tej sfery życia społecznego, najczęściej polegająca jedynie na wciągnięciu danej dziewczyny do rejestru, co przyklejało jej do końca życia łatkę wykonującej najstarszy zawód świata. Nie chroniło to jej przed atakami ze strony „opiekuna” czy krewkich klientów – z tym musiała sobie radzić sama. Podobnie jak z chorobami wenerycznymi, na które wcześniej czy później zapadała, o ile wcześniej nie znalazła stałego, wypłacalnego klienta.

Większość kobiet pracujących na ulicy robiło to z nędzy, bardzo często zaczynały „karierę” bardzo wcześnie, jeszcze jako nastolatki. Zdaje się, że właśnie na taką osobę pewnego dnia trafiła Maria Karłowska podczas swoich charytatywnych wędrówek. Opowieść, której wysłuchała, tak głęboko nią wstrząsnęła, że postanowiła wyszukiwać takie dziewczyny, szczególnie te, które chciały skończyć z zawodem. Miała dla nich propozycję: naukę zawodu i rozpoczęcie życia na nowo.

Jednak Maria nie miała złudzeń, że problem dotyczy tylko sfery materialnej. Praca prostytutki niszczyła te kobiety przede wszystkim wewnętrznie. Większość z nich była przyzwyczajona do relatywnie łatwego zarobku, brakowało im cierpliwości do nauki zawodu, nie radziły sobie w innym środowisku niż to uliczne, czasem też nie widziały samych siebie jako na tyle cennych, by o siebie zawalczyć. Potrzebowały przede wszystkim duchowego uzdrowienia.

 

Siostry Pasterki od Opatrzności Bożej

Panna Karłowska miała pewien dar, który sprawiał, że potrafiła rozpocząć ten proces wewnętrznego powrotu do zdrowia. Jej podopieczne mówiły, że przy niej chcą być lepsze. Cała tajemnica tkwiła w podejściu do nich, jakie miała Maria – widziała w nich dzieci, którym w pewnym momencie ktoś odmówił miłości, której potrzebowały. Wiedziała, że sama z siebie nie może jej dać, ale też sama z siebie nie rozpoczęła tej misji. Posłał ją tam Dobry Pasterz.

Zaczęła widzieć siebie a potem także inne kobiety, które przyłączyły się do niej w tym dziele, jako ikony Chrystusa Pasterza – patrząc na nie, ludzie, a przede wszystkim dziewczęta z półświatka, miały widzieć Jezusa. Miały doświadczać Jego przyjmującej, łagodnej i przebaczającej miłości. Stawiającej też wyraźne granice, ale nie z pozycji wyższości czy litości, tylko pragnienia ich duchowego uzdrowienia i wzrostu. Do dziś to podejście można odnaleźć w podręcznikach ascetycznych i poradnikach, które napisała dla swoich sióstr.

Tak powstało nowe zgromadzenie, czyli Siostry Pasterki od Opatrzności Bożej. Założycielka i pierwsze siostry złożyły śluby w 1902 r., do trzech rad ewangelicznych dodając czwarty ślub: poświęcenia się pracy z osobami zagubionymi moralnie.

Siedem lat później zakon został zatwierdzony na prawie biskupim, a kiedy w 1935 r. matka Karłowska umierała, siostry prowadziły już dziewięć ośrodków pomocy i kształcenia dla dziewcząt, siostry pracowały także na oddziałach chorób wenerycznych, lecząc prostytutki oraz dając możliwość znalezienia drogi do uczciwego życia tym, które wyzdrowiały.

Marię do końca życia nurtowało jedno pragnienie. Chciała nawrócenia i uświęcenia jak największej liczby dusz. Nie chodziło jednak o zawody w odszukiwaniu zagubionych owieczek. Po prostu wiedziała, że tylko w Bogu odnajdą najpełniejszą i najpewniejszą miłość.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail