Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Sophia właśnie odwiedza Polskę. Podoba Ci się? Możesz takiego robota zrobić sam!

ROBOT SOPHIA
Ken McKay/ITV/REX/Shutterstock/EAST NEWS
Udostępnij

Sophia właśnie gości w Polsce, budząc ogromne zainteresowanie. My pokażemy recepturę, jak stworzyć taki cud techniki samemu. I to w 4 prostych krokach!

Huk, błysk, dym, migoczące ledy. Gwiazdą konferencji Impact CEE w Krakowie, odbywającej się 13 i 14 czerwca, nie jest ani minister Jadwiga Emilewicz, ani wicepremier Jarosław Gowin, a nawet sam premier Mateusz Morawiecki. Oczy wszystkich skupione są na cudzie i najwyższym osiągnięciu techniki – robocie obdarzonym sztuczną inteligencją i twarzą wzorowaną na Audrey Hepburn, czyli słynną Sophię.

Sophia imituje ludzie gesty, mimikę, ale jest również partnerem do rozmowy. Z chęcią odpowiada zarówno na tematy filozoficzne, opowiada dowcipy, a także flirtuje z Willem Smithem.

 

 

Firma Hanson Robotics z Hongkongu nie podaje ceny i nie udostępnia jej na sprzedaż. Biorąc pod uwagę, że Sophia uzyskała obywatelsko Arabii Saudyjskiej, byłby to prawdziwy handel obywatelami (bo przecież nie ludźmi). Na szczęście przedstawiam recepturę, jak stworzyć taki cud techniki samemu. I to w 4 prostych krokach!

 

1. Ghost in the Shell

Stworzenie sztucznej inteligencji nie jest proste. Można samodzielnie zakopać się w stercie książek o sieciach neuronowych i kognitywnych mapach poznawczych. Można spędzić dziesiątki lat, rozwijając własny innowacyjny algorytm „deep learning”-u. Można wreszcie (wersja tylko dla prawdziwych mężczyzn) zapuścić długą brodę, która wraz z czasem i ilością zagrzebanych w niej chipsów rozwinie własną inteligencję. Następnie zarost wsunie końcówki w klawiaturę i pomoże nam implementować zaawansowane algorytmy oraz zdobyć tytuł „zakonnika Linuksa”.

VTM.be GIF - Find & Share on GIPHY

Jednak zamiast tego wszystkiego proponuję rozwiązanie szybkie, proste i skuteczne. Sam Isaac Newton napisał: „Jeśli widzę dalej, to tylko dlatego, że stoję na ramionach olbrzymów”, czym dał jasną zachętę, by korzystać z rozwiązań już osiągniętych. Takie boty sztucznej inteligencji jak http://www.cleverbot.com czy http://www.mitsuku.co.uk są dostępne powszechnie w internecie, i to za darmo.

 

2. Słuchacie, a nie słyszycie

Skoro mamy już mózg, to warto by było się móc z nim skomunikować. W XXI wieku zarówno buty walonki, jak i pisanie na klawiaturze są zdecydowanie passé. Dziś kobieta sukcesu nosi sznurowane szpilki i pewnym głosem business woman wydaje polecenia przy pomocy Siri. Siri (jak i inne programy typu „voice recognition”) niczym najsprawniejsza stenotypistka zapisuje mowę w przyjazną dla komputera formę cyfrowego tekstu.

 

3. Syntezator mowy

Mamy słuch, przydałaby się mowa. Syntezator mowy Ivona (http://s2g-online.pl/) spełni swoje zadanie. Pozostaje jeszcze wybór tembru głosu. Na szczęście, wychodząc nam naprzeciw, znajdziemy całą paletę głosów „Jacek”, „Maja”, „Agnieszka” i wiele, wiele innych dostępnych po 79 zł od sztuki. Paleta jest na tyle szeroka, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Ewentualnie pozostaje wersja dla niezdecydowanych, czyli inny głos na każdy dzień tygodnia. A co będziemy się ograniczać.

 

4. Na początku było słowo, na końcu jest ciało

Robot bez ciała jest jak wakacje bez Facebooka. Niby spełnia funkcjonalność, ale czym pochwalimy się znajomym? Ciało musi być, by widzowie mogli zrobić „wow” i „ach!” przy każdym zadanym robotowi pytaniu. Powstaje więc niełatwe pytanie: czyje ciało? Twórcy Sophie wzorowali ją Audrey Hepburn, w Ghost in the Shell robota grała Scarlett Johansson. Przekaz jest prosty. Płeć piękna wygrywa (nie po raz pierwszy) z płcią brzydką. (Ciekawe, którą z Polek Wy zaproponowalibyście jako pierwowzór dla polskiej Sophii? Piszcie propozycje w komentarzach!)

Wszystkie te składniki mieszamy, spawamy na wolnym ogniu, dodajemy szczyptę pozytywnego marketingu i… voilá!, możemy ruszać na podbój świata.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail