Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Zgrzeszyłem, ale tego nie żałuję. Co z tym zrobić?

GRZECH
Andrei Lazarev/Unsplash | CC0
Udostępnij

Jeśli mam grzech, ale nie czuję za niego żalu, to mam chodzić do spowiedzi, czy dać sobie spokój?

To częsty dylemat osób wierzących. Z pozoru sprawa wydaje się banalna i prosta: jest grzech, nie ma żalu, nie ma więc i rozgrzeszenia – wróć, jak zaczniesz żałować.

Jednak człowiek to nie fabryka. Nie wszystko dzieje się w nim mechanicznie. Często mamy poczucie, że nie rozumiemy samych siebie lub nie potrafimy dobrze opisać tego, co tak naprawdę przeżywamy.

 

Moralniak, czyli żal doskonały

Mówiąc o żalu, najczęściej mamy na myśli głębokie poczucie dyskomfortu psychicznego, połączone z niemal fizycznym odczuciem bólu z powodu popełnionego czynu.

Taki żal niewątpliwie przeciętnemu śmiertelnikowi kojarzy się z żalem doskonałym. Uczestnicy suto zakrapianych imprez, na których nie do końca kontroluje się swoje zachowanie, drugiego dnia zwykle przeżywają tego typu stan, określając go mianem moralniaka lub po prostu kacem (choć nie zawsze moralnym).

Podobnie czujemy się, kiedy skrzywdzimy kogoś, kogo mocno kochamy albo zrobimy coś, co jest totalnym zaprzeczeniem naszego systemu wartości. Kiedy opadną silne emocje, kiedy otrzeźwiejemy, wówczas czujemy się bardzo szybko upokorzeni i sponiewierani przez grzech, na który zdecydowaliśmy się mniej lub bardziej świadomie. Jednak nie wszystkie grzechy przynoszą taki natychmiastowy skutek.

 

Kiedy rozum śpi…

Są grzechy, które działają z opóźnionym zapłonem. Na początku przynoszą radość, satysfakcję, dają mnóstwo nieziemskich odczuć – tak w sferze fizycznej, jak i emocjonalnej. Dlatego często – choć wiemy, że nasze postępowanie to grzech – nie potrafimy wzbudzić w sobie wyżej opisanego stanu.

W takim przypadku warto zapytać samego siebie, czy uznaję, że to, co zrobiłem, jest po prostu moralnie złe,- lub – mówiąc prościej – czy mam świadomość, że tego typu zachowań nie powinno być w moim życiu. Nie zawsze bowiem nasza świadomość idzie w parze z naszymi emocjami.

To właśnie m.in. z tego powodu na naszych emocjach bazują całe kampanie reklamowe, wszelkie wyprzedaże i zwykli oszuści, obrabiający starsze panie metodą „na wnuczka”. Jak mawiał klasyk: „Kiedy rozum śpi, budzą się demony”. Podobnie jest z grzechem. Często wiemy, że coś jest złe, moralnie niepoprawne, a i tak po to sięgamy, gdyż emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem.

 

Dobre emocje i paskudne grzechy

Po grzechu coś nas wierci, coś nie daje spokoju, ale w sferze uczuć i emocji ciężko nam pomyśleć, że to było niedobre, że nie sprawiło nam przyjemności, że żałujemy z całego serca.

Spotkałem kiedyś młodego człowieka, który miał wątpliwość, czy powinien pójść do spowiedzi. Pobił kolegę i nie potrafił myśleć o tym negatywnie. Po krótkiej rozmowie okazało się, że chłopak był prześladowany przez męską część swojej klasy. Zaczął trenować sztuki walki. Kiedy poczuł się mocny, postanowił postawić się swoim oprawcom. Zrobił to tak skutecznie, że musieli zainterweniować nauczyciele.

Ten nastolatek nie potrafił żałować za swój czyn, ale wiedział, że pobicie drugiego człowieka to coś złego. Zapytany o to, czy chce się dalej mścić, czy chce teraz prześladować tych, którzy go niszczyli, odpowiedział, że nie. Od swojego ojca usłyszał, że agresja nie jest najlepszym rozwiązaniem. „Obroniłem się, zdobyłem szacunek, mam spokój. Nie chcę bić ludzi bez powodu” – powiedział.

Ten prosty przykład pokazuje, na czym polega rozdźwięk między świadomością grzechu a naszym „poczuciem żalu”. Już samo przyjście do księdza i przedstawienie problemu pokazało, że ten młody człowiek nosi w sobie wyrzut sumienia, choć emocje ogłosiły tryumf.

 

Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu!

Ostatecznie pytanie o żal zawsze doprowadzi nas do relacji z Panem Bogiem. Jeśli mamy głębokie, bliskie doświadczenie Boga jako Ojca, łatwiej nam odczuć żal za grzech, który będzie dotykał naszego serca, umysłu i ciała, niż kiedy tej relacji nie mamy.

Czuję żal nie z lęku, z przymusu, ale z miłości, bo zrobiłem coś niedobrego względem kogoś, kogo kocham i kto mnie kocha.

Gdy więc nie potrafimy żałować za grzechy, warto przyjrzeć się swoim kontaktom z Bogiem i poprosić w modlitwie o Ducha Prawdy i Ducha Miłości. Ducha, który pomoże nam zobaczyć to, czego nie potrafimy dostrzec lub odnaleźć żal, który będzie domagał się rozgrzeszenia i odpokutowania.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail