Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Franciszek: od 70 lat kibicuje drużynie, którą założył ksiądz. I płaci składki klubowe

PAPIEŻ FRANCISZEK Z PIŁKĄ
Hassenstein/M.i.S./Pixath/SIPA/EAST NEWS
Papież Franciszek z piłką otrzymaną podczas spotkania z zespołem Bayernu Monachium.
Udostępnij

Jorge Bergoglio nigdy nie był dobrym technikiem, ale za to doskonałym taktykiem. Często to właśnie on proponował skład drużyny i taktykę. Literatura i futbol to były dwie pasje obecnego papieża – wspominają szkolni koledzy z Buenos Aires.

Papież – kibic

Papieże też mają swoje „wielkie pasje”. Dla Franciszka jest nią Atletico San Lorenzo de Almagro z Buenos Aires. Urodzony w 1936 roku Jorge Mario Bergoglio jest już od 70 lat kibicem tego stołecznego klubu, założonego w 1908 roku przez salezjanina, ks. Lorenzo Massę.

Od 2008 roku, kiedy obchodzono jubileusz 100-lecia klubu, papież jest jego członkiem honorowym. Właściciel legitymacji członkowskiej nr 88235 do dziś regularnie płaci swoje składki – zapewnia kierownictwo klubu.

Franciszek podchodzi do spraw futbolu jak selekcjoner szukający talentów dla swojej podwórkowej drużyny piłkarskiej, wspominają jego dawni koledzy. Fascynacja piłką nożną jest głęboko zakorzeniona w jego biografii. Znacznie wcześniej niż pokochał teologię, mały Jorge Bergoglio uczył się kopać piłkę koło swojego rodzinnego domu przy ulicy Membrillar 531.

 

„Jorge był wśród nas szefem”

Ten adres w dzielnicy Flores w sercu Buenos Aires jest dzisiaj pierwszym etapem tzw. drogi papieskiej w stolicy Argentyny. „Jorge jako mały chłopak każdego popołudnia uczył się gry w piłkę tam, na prawo, za rogiem, gdzie dziś jest niewielkie boisko” – wspominał muzyk Mario Valdez, który w 1948 roku chodził razem z nim do piątej klasy. Dodał, że literatura i futbol – właśnie w tej kolejności – to były dwie pasje obecnego papieża.

Inny jego szkolny kolega – Nestor Carabajo, z którym wspólnie kończyli technikum chemiczne, wspomina, że Jorge Bergoglio nigdy nie był dobrym technikiem, ale za to doskonałym taktykiem. Wiele grali razem w piłkę i o niej dyskutowali. Często to właśnie Bergoglio proponował skład drużyny i taktykę.

„Jorge był wśród nas szefem, zawsze skromny, a zarazem zdecydowany, taki, jakim zna go dzisiaj świat” – mówi Carabajo. I – można powiedzieć – „odwiecznym”, a dokładnie od 1946 roku, kiedy lokalny klub San Lorenzo zdobył mistrzostwo Argentyny, kibicem tego klubu, podobnie jak jego ojciec. „Członek klubu z numerem 88235, który do dziś systematycznie płaci należne składki” – przypomina Carabajo.

 

Sport i kultura spotkania

Jeszcze jako kardynał w Buenos Aires Jorge Bergoglio poświęcił kaplicę nowego stadionu Gasómetro w swojej rodzinnej dzielnicy Flores. Fundatorem obiektu był Viggo Mortensen – znany aktor hollywoodzki pochodzenia duńskiego, który część swego dzieciństwa spędził w Argentynie.

Jak więc widać, pytanie, jak okrągły przedmiot może trafić w róg, nie jest dla Franciszka problemem jedynie ontologicznym – zauważyła niemiecka agencja katolicka KNA. Nie wiadomo, czy ten „papież z krańca świata”, jak sam siebie określił tuż po wyborze, zainteresuje się intensywnie rozpoczętym w Rosji mundialem – Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej. Można mieć taką nadzieję – zważywszy, że w 2014 roku, przed mundialem w Brazylii papież skierował specjalne orędzie do jego uczestników, a jeden z wpisów na papieskim Twitterze brzmiał: „Mistrzostwa Świata połączyły ludzi różnych krajów i religii. Oby sport mógł zawsze sprzyjać kulturze spotkania”.

Przed Piłkarskimi Mistrzostwami Europy 2016 we Francji Franciszek dawał do zrozumienia, że „trzyma kciuki” za Włochy, ojczyznę swoich przodków. Podczas audiencji na Placu św. Piotra pobłogosławił duszpasterza „Squadra Azzurra” i dodał: „Żebyście nie przyszli tu jako przegrani”. Ale przegrali, a mistrzem Europy została Portugalia.

 

Franciszek: Ambasador Argentyny

Co pewien czas na Placu św. Piotra dochodzi do spotkań z innymi piłkarzami. Niedawno głośno było o audiencji dla klubu piłkarskiego z Austrii – Rapidu Wiedeń z ich kapelanem, a zarazem kapelanem Euro 2004, pochodzącym z Polski ks. Krzysztofem Pelczarem.

Z kolei w sierpniu ub.r. na prywatnej audiencji w Watykanie Franciszek przyjął drużynę Borussii Mönchengladbach z Niemiec, wyrażając przy tym uznanie dla inicjatyw podejmowanych przez klub, m.in. pomagania młodym ludziom żyjącym w trudnych warunkach socjalnych.

Tego rodzaju spotkaniom towarzyszą zwykle odnoszące się do tego środowiska wypowiedzi papieża. Kiedy w październiku ub.r. przyjmował on na audiencji uczestników integracyjnego turnieju piłkarskiego z kilku krajów europejskich, w tym również z Polski (w wieku 18-30 lat, pięć osób w każdej drużynie stanowili niepełnosprawni intelektualnie), powiedział do nich: „Jesteście symbolem sportu otwierającego ludzkie oczy i serca na wartość i godność jednostek i osób, które w innym przypadku byłyby przedmiotem uprzedzeń i wykluczenia”.

Franciszek podkreślił, że sport „jest językiem uniwersalnym, ukazując historie wielu osób, które dzięki niemu pokonały wykluczenie, ubóstwo i kalectwo, aby stać się inspiracją dla innych”.

Ta emocjonalność okazywana przez Ojca Świętego spowodowała, że w opinii Argentyńczyków jest on najlepszym ambasadorem ich kraju za granicą i pod tym względem zdecydowanie wyprzedził swoich sławnych rodaków: piłkarzy Leo Messiego i Diego Maradonę.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail