Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kobieta w podróży autostopem – dlaczego jestem na tak?

KOBIETA, AUTOSTOP
Shutterstock
Udostępnij

Na setki moich autostopowych podróży miałam jedynie kilka takich, w których musiałam bardzo wyraźnie dawać znać, że nie jestem zainteresowana bliższym kontaktem. Ale przetrenowanie swojej asertywności i stanowczości zaprocentowało w przyszłości, nie tylko tej związanej z podróżowaniem.

Autostopem zaczęłam jeździć jeszcze przed skończeniem 18. roku życia. To było liceum, a moją specjalizacją było dobieganie na autobusy. Czasami walka o każdą sekundę nie przynosiła skutku i albo musiałam czekać na kolejny, a potem tłumaczyć się ze spóźnienia na lekcje, albo wystawić kciuk. Pamiętam pierwsze zdenerwowanie, kiedy zatrzymał się samochód.

Potem łapanie stopa weszło mi w krew i tak bardzo to polubiłam, że zamiast kupować bilet miesięczny za pieniądze, które dostałam od rodziców na ten cel, wolałam sobie zachować te 5 dych i jeździć do szkoły stopem. Czy to było rozsądne? Powątpiewam, ale dzięki temu dużo się nauczyłam i teraz wiem, jak robić to rozsądnie.

 

Chciałabym, ale się boję

Jak zastanowię się, co mną kierowało, gdy decydowałam się na jeżdżenie autostopem do szkoły, to pierwszym z powodów było przełamanie lęku. To był okres, kiedy decydowałam się na robienie tego, co było dla mnie trudne. Nie potrafiłam przyjąć, że coś mnie przerasta, że czemuś mogę nie podołać.

Niepokój przez wejściem do czyjegoś samochodu był dla mnie sygnałem, że muszę to robić. Muszę. Musiało minąć sporo czasu, żebym zdała sobie sprawę, że wcale nie muszę, a walka ze sobą nie zawsze jest konieczna. Bo jeśli pokonałam samą siebie to wygrałam czy przegrałam?

Kwestia pokonywania swoich trudności to temat rzeka. Mnie to robienie rzeczy na przekór swoim lękom przyniosło korzyść, ale nie zawsze tak musi być, więc daleka jestem od zachęcania innych truizmami typu „przekraczaj siebie”.

Podróżowanie stopem – najpierw do szkoły, potem na wakacyjne wyjazdy – nauczyło mnie komunikacyjnej sprawności, planowania, radzenia sobie w trudnych sytuacjach. To na czym mi zawsze bardzo zależało, to na byciu zaradną, samodzielną. Uznałam, że takie podróżowanie będzie dla mnie świetną lekcją przełamywania drobnej nieśmiałości, nawiązywania kontaktów, że wpłynie pozytywnie na moją pewność siebie.

Z racji tego, że niemal wyłącznie zatrzymujący się kierowcy to mężczyźni, miałam również wątpliwie przyjemną okazję do tego, żeby potrenować rysowanie swoich granic. Na setki moich autostopowych podróży miałam jedynie kilka takich, w których musiałam bardzo wyraźnie dawać znać, że nie jestem zainteresowana bliższym kontaktem. Ale przetrenowanie swojej asertywności i stanowczości zaprocentowało w przyszłości, nie tylko tej związanej z podróżowaniem.

 

Dlaczego warto

Prócz tego, że podróżowanie autostopem może wpłynąć na nasze umiejętności społeczne, nie da się nie zauważyć najważniejszych powodów, dla których warto to robić. To forma podróżowania znana od wieków, która działa tak długo jak funkcjonuje transport, a która daje niezależność, swobodę, bliski kontakt z ludźmi i smak przygody.

Jest to też z pewnością najtańsza forma przemieszczania się i to jest główny powód, dla którego ludzie decydują się na wystawienie kciuka. Podróżowanie stopem niekoniecznie jest dla osób, które potrzebują mieć wszystko zaplanowane i realizować cel krok po kroku.

Z drugiej strony, może właśnie to te osoby najbardziej będą mogły skorzystać na takim modelu podróżowania? W końcu nauka odpuszczania i nieprzywiązywania się do wyniku może być bardzo przydatna, zwłaszcza dla perfekcjonistów. Podróżowanie bez rezerwacji, terminów, gdzie w każdej chwili można zmienić plan i jechać w inne miejsce daje dużo wolności.

Zmienia również nastawienie do ludzi – okazuje się, że wcale nie są tacy źli za jakich ich mieliśmy, a nasze wyobrażenie o czyhających na nas niebezpieczeństwach ma więcej wspólnego z fantazją autorów kryminałów, niż z rzeczywistością. I nie, to wcale nie znaczy, że można zaraz po wejściu do samochodu uciąć sobie drzemkę licząc, że kierowca obudzi nas, kiedy dotrzemy na miejsce. Zwłaszcza kiedy jesteś kobietą, musisz być bardziej czujna.

Zasada ograniczonego zaufania przydaje się w każdej życiowej sytuacji, nie tylko w stosunku do innych kierowców, kiedy sami zajmujemy pozycję za kierownicą. To nie zmienia faktu, że jeśli chcemy podróżować autostopem, danie kredytu zaufania jest po prostu niezbędne, jednak to my ustalamy jego kwotę. Pamiętajmy również, że nie tylko my nie wiemy, kim jest kierowca, ale również on nie wie, kim jesteśmy. Taki kontakt oparty jest na obustronnym zaufaniu.

„Turyści nie wiedzą, gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą, gdzie będą”- tak amerykański powieściopisarz i publicysta Paul Theroux ujął to, co ja mogłabym nazwać jeżdżeniem na gapę. Jeśli tylko zadbamy o swoje bezpieczeństwo, możemy być pewne, że nie tylko miejsce, do którego jedziemy będzie fascynujące, ale cała droga do niego będzie przygodą.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail